Szukaj na tym blogu

4 lipca 2023

Hotelik "Miłość".

54. Miałem wrażenie, że zaczyna mi odpierdalać.


Nie wiem, jak to określić. To, co się tutaj odpierdalało, to było jakieś szaleństwo. Tu absolutnie nic nie było normalne. Od samego początku do końca wszystko było powiązane z seksem i do seksu prowadziło. W pierwszych dniach mojego pobytu tutaj było mi to sobie trudno nawet uświadomić. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym być wciągnięty w jakąś skomplikowaną intrygę erotyczną. Tak mi się to wszystko podobało, że mimo istotnych znaków ostrzegawczych nie dopuszczałem do siebie myśli, że mogę być tylko aktorem. Powiedzmy sobie szczerze, aktorem porno i to w jakimś dziwnym filmie, filmie, którego scenariusza nawet nie znałem. W pierwszych dniach mogłem siebie oszukiwać, ale nie teraz. Teraz byłem już pewien, że  to jedna wielka ściema. Mimo wszystko w jakiś dziwny sposób nie potrafiłem się z tego wyzwolić. Szukając odpowiedzi na te wszystkie nurtujące mnie pytania, brnąłem w to dalej i dalej, nie wiedząc, dokąd mnie to wszystko doprowadzi. 

Oczywiście mogłem sobie to tłumaczyć na różne sposoby, ale nie było wątpliwości, że skomplikowana maszyneria elektroniczna, którą naszpikowany był budynek, która śledziła mnie na każdym kroku, kamery, mikrofony i totalna inwigilacja mogły służyć tylko jednemu celowi. Mało tego, codziennie, niemal każdej minuty byłem prowokowany do wyuzdanych zachowań erotycznych. Nie byłem w stanie temu się oprzeć. Podsuwali mi kolejne atrakcyjne dziewczyny, bym się z nimi pieprzył, oczywiście pod czujnym okiem fotokomórek. Dlaczego tak ochoczo się temu poddawałem? Dlaczego nie zadawałem sobie pytania, do czego oni to wykorzystają? Przecież mogli zrobić z tym wszystko. Oni mieli nade mną całkowitą kontrolę. W przypadku, gdy moje możliwości i fantazja były na wyczerpaniu, byłem pobudzany jakimiś środkami psychoaktywnymi. Wszystko to po to, abym zachowywał się jak zwierzę, abym pokazał moją ciemną naturę. No i pokazywałem ją na każdym kroku.  

Nie było się co oszukiwać, była to jakaś gra, gdzie wszyscy, byli aktorami i każdy za odpowiednią gratyfikację odgrywał swoją rolę. Takie porno reality-show. Ja nie byłem tutaj wyjątkiem, także grałem swoją rolę. Grałem, nawet o tym nie wiedząc. 

"Nie wiedząc" - dobre sobie, no ale powiedzmy, że ta wersja najbardziej przypadła mi do gustu. Jednak istniało też inne wytłumaczenie, o wiele gorsze: obłęd. Miałem wrażenie, że zaczyna mi odpierdalać. Wiem, każdy ma jakieś hopla, ale mnie odpieprzało coraz bardziej. Niezależnie od tego, co by się tu nie działo, zaczynałem zachowywać się w sposób coraz mniej racjonalny, w sposób, który coraz trudniej było ująć w jakiejkolwiek ramy normalnego, zdrowego zachowania. 

Tego ostatniego wieczoru przerzedłem sam siebie. Nawet jak sobie teraz o tym pomyślę, to przechodzą ciarki po całych moich plecach. No tak, kiedy to było? Czwartek? Nie chyba piątek. Tak na pewno w piątek. Szwendałam się po tym budynku, sam nie wiem, w jakim celu, chyba dlatego, że od początku wydawał mi się jakiś dziwny. Przyjemny, ale dziwny. I to najbardziej zaskakujące wciągający w tej swojej dziwności. 

Na dół do piwnicy prowadziły drewniane schody. Były tam jakieś mieszkania należące chyba do obsługi tego hotelu. Codziennie po kilka razy przechodziłem obok tych schodów. Słyszałem rozmowy w języku ukraińskim. Wydobywały się też stamtąd intensywne zapachy gotowania i pieczenia. Co, przyznam, dość mocno mnie irytowało, ale nic nie mogłem na to poradzić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...