Szukaj na tym blogu

11 lipca 2023

Sąsiadka

4. Pogłaskała mnie czule i powiedziała.


Pogłaskała mnie czule i powiedziała:

-A, jak tak, to baw się do woli. Baw się, sąsiedzie. Pozwalam. 

Leżeliśmy. Ona na boku, ja za nią. Mój gruby, napęczniały fiut spoczywał już w jej ciasnej cipce. Czułem, jak mój duży worek leży na moich udach. Jej muszelka obejmowała mnie, jak imadło, w okolicy łechtaczki zmarszczyły się dwa delikatne płatki. Jej wzgórek, ku mojemu zadowoleniu, też pozbawiony był, jakiegokolwiek, owłosienia. Uda były szeroko rozwarte i otwierały dostęp na penetrację mojego chuja. 

-No to dawaj! Śmiało nie żałuj sobie, sąsiedzie. Ruchaj mnie mocno, - zachęcała uroczo.

Byłem wniebowzięty. Niczego więcej nie pragnąłem. 

-Och tak, tak. Jesteś taka cudowna, - pojękiwałem z przejęciem.

Seks z nią był pięknym i niepowtarzalnym doznaniem. Ciągle mnie zachęcała do coraz bardziej wyuzdanych zachowań. 

-Penetruj mnie, głęboko. Pchaj się w moją cipkę. O tak, tak. 

Leżeliśmy obok siebie, spleceni w gorącym namiętnym uścisku. Ona przede mną, ja za nią. Kochaliśmy się czule, bez pośpiechu. Uniosłem jej udo. Ona zaplotła palce na moim przedramieniu. Całowałem ją w ucho, wzdychała, patrząc w sufit. Jej piersi rozlały się po miękkim, obfitym ciele. 

-Wspaniale się ciebie posuwa, sąsiadko. Jesteś ciasna, jak nastolatka. Twoja pizdeczka tak gorąco mnie przyjmuje, - pochwaliłem szczerze i z zachwytem. 

Dyszała, oddając mi się coraz namiętniej. 

-Och, sąsiedzie nie przesadzaj. Nie przesadzaj. No ale dzięki. No i wiesz co? Nie powiem, twój kutas to kawał mięcha. Panoszy się we mnie jak stary niedźwiedź, - jęknęła, przyjmując mnie jeszcze głębiej.

Czułem zbliżający się orgazm. Kręciło mi się w głowie. Nie wiedziałem, ile jeszcze wytrzymam. 

-Ja pierdolę, sąsiadko, jesteś taka ciasna, taka gorąca. O matko, oooooch, oooooch!

Mój fiut poruszał się równo, miarowo, rozpychając płatki jej muszelki na boki. Jej brzuszek, chociaż dość pokaźny, nie był obwisły. Na samym środku znajdował się głęboki pępek. Och, po prostu było wspaniale. W powietrzu unosił się zapach naszych, rozgrzanych ciał. 

"Jeszcze chwila i będzie po wszystkim", - myślałem. 

-No, dalej, dalej. Ruchaj mnie, och ruchaj mnie. Chcę jeszcze, - zachęcała, wzdychając głęboko.

Dochodziła wraz ze mną. Nie grała. Coraz ciężej było się w niej poruszać. Ledwie widziałem na oczy. 

-Już nie mogę! Boże, już nie mogę! - jęczałem.

-Och tak, tak… dawaj, mocniej, mocniej! - ponaglała, nie zważając, na nic.

Naraz uklękła z wypiętym tyłeczkiem. Wiedziałem, o co chodzi. Zająłem pozycję tuż za nią, mój sztywny fiut wcisnął się w jej ciasną szparkę bez najmniejszego problemu. To była czysta rozkosz. 

-Ooooch, ooooch, oooooch!!! - jęczałem coraz głośniej.

Na kutasie pojawiła się sieć grubych żył. Jej pupcia miała kształt wielkiego odwróconego serca. Była prześliczna. Straciłem głowę na jej punkcie. 

-Och pchaj, chłopie! Nie żałuj sobie! Pchaj głęboko tego swojego kutasa! - pokrzykiwała.

Ciężko dyszałem. Zbliżał się potężny orgazm. 

-Kobieto, zaraz się spuszczę! Już nie mogę. 

Wsparła dłoń na jednym z pośladków. Mój bambus wchodził i wychodził, a ona stękała. 

-Ych, ych, ych…

Dochodziłem, czułem się, jak w niebie. Nie chciałem tego przerywać. 

-Ooooch, jak mi dobrze, jak wspaniale! - wyrzucałem z siebie.

-No wal, wal, mocno!!! - chciała jeszcze i jeszcze.

Byłem na granicy wytrysku.

-No dobra, sąsiadko uważaj, za chwilę popłynie sperma! - wołałem jak opętany.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...