Szukaj na tym blogu

13 lipca 2023

Sąsiadka

6. Ciężko było mi oddychać.


Ciężko było mi oddychać, jednak to było takie słodkie, chciałem, żeby to wszystko trwało dłużej. Jej wielkie balony rozgniatały się na mojej klatce piersiowej. 

-Ooooch, ooooooch, oooooch… - jęczałem. 

Dusiła mnie swoim ciałem. Nie zwracała na mnie uwagi.

-O tak, tak, bardzo dobrze, bardzo dobrze, - powtarzała półprzytomnie.

W końcu wyprostowała się do pionu, położyła dłonie na swoich biodrach. Ciężar jej ciała sprawiał, że cała moja rakieta chowała się w jej gorącym wnętrzu. Jej pośladki miażdżyły moje jądra. 

-No i jak, sąsiedzie, mleko smakuje? - wydyszała mi w twarz, kręcąc piersiami.

Spotkanie z jej biustem było wspaniałym doświadczeniem. Chciało mi się śmiać, ale byłem zbyt podniecony i bałem się, że za wcześnie się spuszczę. 

-Jeszcze chwileczkę, - powiedziałem, - muszę dobrze sprawdzić.

Zbliżyła się na odległość kilku centymetrów. 

-Możesz pociągnąć, - westchnęła, - nie krępuj się.

Poczułem cudowny, słodki zapach prawdziwej kobiety. 

-Mniam, same smakowitości, - mruknąłem z zadowoleniem. 

Uniosłem się, wysunąłem język i zacząłem lizać. Byłem bardzo podniecony. Jeszcze raz przymknąłem oczy i, trzymając ją za dupę, unosiłem i opuszczałem. Jej podniecenie także sięgało zenitu. Patrzyła na mnie i wzdychała. 

-No sąsiedzie, spisz się dobrze. Chcę, żebyś je porządnie wypieścił.

Byłem na granicy orgazmu. Wiedziałem, że nie dam już rady, więc powiedziałem:

-Jasne sąsiadko, ale może nie dziś.

-W takim razie, zapraszam jutro, - westchnęła nieco zwiedziona.

-Będę na pewno, - zapewniłem.

W następnej chwili leżała już na wznak z szeroko rozłożonymi nogami i trzyma się za uda.

Ukląkłem, mój fiut zawisł tuż nad jej cipką. Napiąłem się i pozwoliłem, by bardzo obficie popłynęło z niego nasienie. Sperma ochlapała jej wzgórek łonowy i brzuch aż do pępka. Moja fujara jeszcze długo pulsowała, unosiła się i opadała. Czubek starałem się wycelować w sam środek cipki. Widziałem, że jest zadowolona. 

-Nooo sąsiedzie, wspaniale. Ale żeś mnie ochlapał. Tyle gorącej śmietanki, same cudowności, - powiedziała z takim zadowoleniem, jakby dostała najlepszy prezent.

-Wszystko dla ciebie, piękna sąsiadko, - odpowiedziałem bardzo uprzejmie. 

Zaciągnęła się aromatem gorącej spermy, a ja westchnąłem zadowolony.

-Jak wspaniale jest poczuć ten zapach. Mmmm… jestem taka szczęśliwa. 

No cóż, wiedziałem, że ta zabawa jest dopiero początkiem dłuższej, obiecującej znajomości. Przecież tak to nie mogło się skończyć. 

-Dla ciebie codzienne świeże dostawy, - powiedziałem. 

Płatki jej różyczki rozwarte były na boki, dłonie spoczywały na moich udach. Patrzyła na mnie z czułością i życzliwością. Uśmiecha się. 

-A jutro będziesz? 

-Będę sąsiadko.

-A spryskasz mi cycki tym swoim nasieniem?

Wyszczerzyłem zęby.

-Hehehe… oczywiście, sąsiadko. Cycki, buzię i wszystko, co chcesz. Już nie mogę się doczekać. 

-To świetnie, sąsiedzie, - szepnęła, patrząc mi głęboko w oczy.

Chciałem być pewny, że dobrze spełniłem woje zadanie, więc spytałem:

-Jesteś zadowolona?

Nasienie spływało przez rowek cipki. Mój kutas, pulsując, opadał coraz bardziej. W powietrzu unosił się słodki zapach miłości. 

-No jasne, sąsiedzie. Powiem więcej, chcę mieć cię zawsze pod ręką. Czy będzie to możliwe? - westchnęła zadowolona.

-Oczywiście Jadziu. Pomoc sąsiedzka jest najważniejsza. Czyż nie tak? 

Już się cieszyłem na to, co miały przynieść kolejne dni. Przyszłość zapowiadała się kolorowo. Przynajmniej dla mnie. 

-Tak sąsiedzie. 

-Więc kiedy następnym razem?

-Trudno powiedzieć sąsiedzie. Nie wiem kiedy będę potrzebowała porządnego męskiego wsparcia, ale dam ci znać, jak tylko mnie najdzie chcica. 

Zacząłem się ubierać. Wiedziałem, że już nigdy nie będę czuł się tutaj samotny. 

-Postaram się dać ci to, czego potrzebujesz, sąsiadko. Nie zawiedziesz się, - stwierdziłem z pełnym przekonaniem.



KONIEC


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...