1. No cześć.
No cześć. Podobno chcesz, abym opowiedział ci moją historię. W sumie to nie wiem, od czego zacząć, no ale może od początku.
Mam na imię Irek. Mieszkam tutaj od niedawna. Przeniosłem się z sąsiedniego miasta po tym, jak otrzymałem propozycję dobrze płatnej pracy. Wynająłem mieszkanie z dogodnym dojazdem do mojej firmy, ale jeszcze się dobrze nie urządziłem. Od samego początku czułem się nieswojo w nowym miejscu. Nikogo tutaj nie znałem.
Któregoś dnia zainteresowała mnie samotna sąsiadka z naprzeciwka. Jadzia mieszkała po drugiej stronie wąskiej uliczki. Codziennie widziałem ją w osiedlowym spożywczaku. Nic między nami nie było. Mówiliśmy sobie dzień dobry i tyle. Wstawałem wcześnie, więc obserwowałem, jak wychodziła do pracy.
Gdzieś tak po dwóch miesiącach, podczas takich jednych zakupów zaprosiła mnie do siebie na kawę. Poszedłem.
Przywitał mnie skromny pokój z oknem na tę samą wąską uliczkę co mój. Wisiała w nim biała firanka bez ornamentów. Obok stała czarna, miękka kanapa. Brązowe i czarno białe poduszki zachęcały, by usiąść i się o nie oprzeć.
Byłem wtedy w białej koszulce i dżinsach. Jadzia była dość pulchną dziewczyną. Miała wtedy trzydzieści pięć lat, dość przeciętną, ale nie brzydką twarz. Na uwagę zasługiwała ciemna oprawa oczu i szczery uśmiech. Dodatkowym atutem były czarne włosy i duże piersi.
Cała ta przygoda była tak niesamowita, że aż trudno mi o niej pisać. Po prostu mi głupio. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przydarzyło, ale jedno mogę powiedzieć, to jest chyba marzenie każdego chłopa.
Gdy do niej wszedłem, ze zdziwienia otworzyłem usta. Takiego wiotko się nie spodziewałem. Miała na sobie, jedynie, jednoczęściowy kostium z przezroczystej, fioletowej siateczki. Nim zdążyłem otworzyć usta, powiedziała wprost:
-Wiesz co, pomyślałam, że do tej kawy zaproponuję ci jakiś mały deser.
Szczęka mi opadła.
-Tak, a co to takiego? - mruknąłem podekscytowany.
W odpowiedzi uklękła na kanapie. Usiadłem obok i położyłem dłoń na jej udzie. Nie mogłem się oprzeć. Była taka okrąglutka: okrągłe piersi, okrągły brzuszek, okrągłe biodra. Położyła dłoń na moim ramieniu i już wiedziałem, że to będzie fajny wieczór. Po chwili namiętnie spojrzeliśmy sobie w oczy. Co tu dużo mówić, ta laska bardzo mnie podniecała. Cały czas się na nią gapiłem. Przez fioletową siateczkę kostiumu prześwitywał wklęsły, seksowny pępek.
-Nie wygłupiaj się. Przecież dobrze wiesz, że od samego początku miałam cię na oku. Niesamowicie rozbudzasz moją wyobraźnię. Właściwie, to czekałam tylko na odpowiedni moment.
-Taa, a ja głupi, przez tyle czasu, nie mogłem się zdecydować na ten pierwszy krok, - odpowiedziałem trochę zdenerwowany.
No dobra, pierwsze lody zostały przełamane. Dalej wszystko potoczyło się już szybko. Po kilku minutach byłem już bez ubrania, a mój kutas sterczał jak głupi. Z lubością przymknąłem oczy, oddając się podnieceniu. Klęczała i przytulała się do mnie, Trzymała mnie za głowę i wciskała moją twarz w swoje piersi.
-Może jednak napijesz się tej kawki… hm… z mleczkiem? - powiedziała dziwnie podnieconym głosem.
Moje serce waliło jak szalone. Próbowałam uspokoić oddech.
-Eeee… co? - mruknąłem coś niezrozumiale.
Nie przejęła się tym. Po prostu kontynuowała swój monolog.
-Wiesz co, zrobimy inaczej. Napij się samego mleczka, prosto ze źródełka. Zobacz, jest go naprawdę dużo. Moje piersi pragną twoich ust.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz