Szukaj na tym blogu

12 lipca 2023

Sąsiadka

5. Położyła się na plecach.


Położyła się na plecach, na tych poduszkach. Klęknąłem między jej, szeroko rozłożonymi, nogami. Twardy chuj spoczywał w jej cipce. Jedną stopę zawiesiła na moim obojczyku, a drugą, podtrzymywałem ręką. Kochaliśmy się nadal. 

-No i co sąsiedzie, jak ci się podoba nowa znajoma? - zapytała, patrząc mi w oczy.

Ruchałem ją miarowo. Głośno sapałem. 

-Całkiem, całkiem Jadziu. Jak to się stało, że przez tyle czasu nikogo nie miałaś?

Uśmiechnęła się jeszcze szczerzej.

-Widocznie czekałam na takiego ogiera, jak ty, - powiedziała zaczepnie.

Jeszcze szerzej próbowała rozłożyć swoje nogi. Patrzyła na mnie, coraz bardziej, podniecona. Jej oczy zachodziły mgłą. Wielkie piersi kołysały się w górę i w dół przelewając się na jej ciele, jakby była w nich woda. Mój fiut poruszał się równo i miarowo. Cipka kurczyła się jak szalona, nie dając mi żadnych szans. Pozostawało mi tylko jedno — spuścić się w to jej słodkie i gorące wnętrze. 

Patrzyła na mnie. Ani na chwilę nie odrywała swojego wzroku. Starała się zgrać swój rytm z moim. Nie umiałem wyrazić swojego zachwytu. 

-Jesteś niesamowita, - powiedziałem, - Lubisz to, prawda?! 

Ciągle się uśmiechała. Jej też się to podobało. 

-Jasne, a ty, nie? Wydaje mi się, że jesteś szczęśliwy kowboju. 

Dochodziliśmy na raz. Brakowało już tak niewiele.

-Och sąsiadko, sąsiadko, na twój widok dostaję zawrotów głowy.

Siedziałem, wygodnie wsparty o wezgłowie kanapy.  Jadzia dosiadła mnie okrakiem. Jej obfite uda i pośladki przyciskały moje ciało do posłania. Kutas wchodził w jej cipkę bez trudu, głęboko i dokładnie. Musiałem rozsunąć szerzej uda, by nie spuścić się za wcześnie. 

-Wiem sąsiedzie, wiem, ale nie poddawaj się. Nie poddawaj się, bo ja też chcę mieć z ciebie pożytek. 

Sapałem jak stara lokomotywa. 

-Sąsiadko, nie wiem, czy dam radę. Dawno nie miałem kobiety, a takiej jak ty to już w ogóle, - powiedziałem zgodnie z prawdą.

Poruszała się płynnie w górę i w dół, a ja czułem, że odpływam. Nic nie mogłem na to poradzić. Patrzył an mnie i mówiła:

-Wytrzymaj jeszcze trochę. Już niedługo. Ja też dochodzę. 

W kroczu czułem coraz silniejsze pulsowanie. Coraz trudniej było mi panować nad sobą.

-Uch, uch, uch, postaram się! - dyszałem ciężko. 

Pochyliła się, rozgniatając wielkie cycki tuż pod moją brodą. Oddychałem zapachem jej skóry. Zamknąłem oczy i zacisnąłem szczęki. Wspierała się na moich ramionach, unosiła i opadała. Pod palcami czułem, że nad jej pośladkami pojawiły się dołeczki takie, jak te w policzkach.

Opadła nad moim czołem, dyszała mi w twarz. Unosiła się i opadała, a ja odlatywałem w kosmos.

-Och sąsiedzie, jesteś taki twardy. Tako mocno mnie wypełniasz. Tak mi z tobą dobrze, - mówiła coraz mniej zrozumiałym głosem. 

-Uuuuaaaach, uuuuaaaaach… - dyszałem tylko. 

Leżałem, pochylała się nade mną i przygniatała mnie swoim ciałem. Jej wielkie cycki były niczym wielkie poduchy. 

-Och, najlepsi są samotni, - mówiła gorączkowo, - zawsze im tak mocno stoi. Sąsiedzie, ruchaj mnie mocno. 

-Sąsiadko, zwolnij, proszę, bo ledwo żyję. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, - prawie błagałem.

Trzymałem ją za pośladki, unosiłem i opuszczałem na swoim kutasie. Wspierała się na rękach po obu stronach mojego ciała. Aktywnie pomagała mi w tej zabawie. Mój fiut wchodził w nią głęboko. Całym moim ciałem zaczynały szarpać niekontrolowane dreszcze. 

-No co ty, nie żartuj. Jeszcze trochę. Damy radę, - niecierpliwiła się.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...