5. Położyła się na plecach.
Położyła się na plecach, na tych poduszkach. Klęknąłem między jej, szeroko rozłożonymi, nogami. Twardy chuj spoczywał w jej cipce. Jedną stopę zawiesiła na moim obojczyku, a drugą, podtrzymywałem ręką. Kochaliśmy się nadal.
-No i co sąsiedzie, jak ci się podoba nowa znajoma? - zapytała, patrząc mi w oczy.
Ruchałem ją miarowo. Głośno sapałem.
-Całkiem, całkiem Jadziu. Jak to się stało, że przez tyle czasu nikogo nie miałaś?
Uśmiechnęła się jeszcze szczerzej.
-Widocznie czekałam na takiego ogiera, jak ty, - powiedziała zaczepnie.
Jeszcze szerzej próbowała rozłożyć swoje nogi. Patrzyła na mnie, coraz bardziej, podniecona. Jej oczy zachodziły mgłą. Wielkie piersi kołysały się w górę i w dół przelewając się na jej ciele, jakby była w nich woda. Mój fiut poruszał się równo i miarowo. Cipka kurczyła się jak szalona, nie dając mi żadnych szans. Pozostawało mi tylko jedno — spuścić się w to jej słodkie i gorące wnętrze.
Patrzyła na mnie. Ani na chwilę nie odrywała swojego wzroku. Starała się zgrać swój rytm z moim. Nie umiałem wyrazić swojego zachwytu.
-Jesteś niesamowita, - powiedziałem, - Lubisz to, prawda?!
Ciągle się uśmiechała. Jej też się to podobało.
-Jasne, a ty, nie? Wydaje mi się, że jesteś szczęśliwy kowboju.
Dochodziliśmy na raz. Brakowało już tak niewiele.
-Och sąsiadko, sąsiadko, na twój widok dostaję zawrotów głowy.
Siedziałem, wygodnie wsparty o wezgłowie kanapy. Jadzia dosiadła mnie okrakiem. Jej obfite uda i pośladki przyciskały moje ciało do posłania. Kutas wchodził w jej cipkę bez trudu, głęboko i dokładnie. Musiałem rozsunąć szerzej uda, by nie spuścić się za wcześnie.
-Wiem sąsiedzie, wiem, ale nie poddawaj się. Nie poddawaj się, bo ja też chcę mieć z ciebie pożytek.
Sapałem jak stara lokomotywa.
-Sąsiadko, nie wiem, czy dam radę. Dawno nie miałem kobiety, a takiej jak ty to już w ogóle, - powiedziałem zgodnie z prawdą.
Poruszała się płynnie w górę i w dół, a ja czułem, że odpływam. Nic nie mogłem na to poradzić. Patrzył an mnie i mówiła:
-Wytrzymaj jeszcze trochę. Już niedługo. Ja też dochodzę.
W kroczu czułem coraz silniejsze pulsowanie. Coraz trudniej było mi panować nad sobą.
-Uch, uch, uch, postaram się! - dyszałem ciężko.
Pochyliła się, rozgniatając wielkie cycki tuż pod moją brodą. Oddychałem zapachem jej skóry. Zamknąłem oczy i zacisnąłem szczęki. Wspierała się na moich ramionach, unosiła i opadała. Pod palcami czułem, że nad jej pośladkami pojawiły się dołeczki takie, jak te w policzkach.
Opadła nad moim czołem, dyszała mi w twarz. Unosiła się i opadała, a ja odlatywałem w kosmos.
-Och sąsiedzie, jesteś taki twardy. Tako mocno mnie wypełniasz. Tak mi z tobą dobrze, - mówiła coraz mniej zrozumiałym głosem.
-Uuuuaaaach, uuuuaaaaach… - dyszałem tylko.
Leżałem, pochylała się nade mną i przygniatała mnie swoim ciałem. Jej wielkie cycki były niczym wielkie poduchy.
-Och, najlepsi są samotni, - mówiła gorączkowo, - zawsze im tak mocno stoi. Sąsiedzie, ruchaj mnie mocno.
-Sąsiadko, zwolnij, proszę, bo ledwo żyję. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, - prawie błagałem.
Trzymałem ją za pośladki, unosiłem i opuszczałem na swoim kutasie. Wspierała się na rękach po obu stronach mojego ciała. Aktywnie pomagała mi w tej zabawie. Mój fiut wchodził w nią głęboko. Całym moim ciałem zaczynały szarpać niekontrolowane dreszcze.
-No co ty, nie żartuj. Jeszcze trochę. Damy radę, - niecierpliwiła się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz