4. Anielsko piękna.
-Och, och, och… - wyrzucałem ze swoich płuc.
Trzymała kolana wysoko w powietrzu, a ja coraz mocniej pchałem się na nią.
-Och, och, och… - wzdychałem co raz głośniej.
Złączyła uda, przerzucając je na jedną stronę.
-Oooooch kurwa! - jęknąłem.
Zrobiła się tak ciasna, że ledwie dyszałem. Żyły na moim flicie naprężyły się jeszcze bardziej, niemalże całkiem wyszły na wierzch. Każdą, bodaj najdrobniejszą, było dokładnie widać. Byłem na granicy orgazmu. Teraz obydwiema dłońmi trzymała się leżaka, a jej piękne usta rozjechały się w szerokim uśmiechu.
-Och, kowboju, ależ jesteś podniecony! - wyrzucała z siebie.
Mógłbym się zakochać w tej pięknej buzi, w tych, cudownych oczach, w tych ustach. Posuwałem ją jęcząc, wzdychając i sycząc. To było bajkowe, leżała zupełnie nagusieńka, anielsko piękna, sprężysta i ciasna. Patrzyłem na nią, poruszałem biodrami, a przed moimi oczami wirowały kółeczka i spirale. Jej cycki stężały i wypiętrzyły się do góry.
Raz-raz, raz-raz, raz-raz…
Muskała moją twarz palcami swoich stóp. To było takie miłe, takie cudownie delikatne. Byłem pewny, że nie wytrzymam ani sekundy dłużej, musiałem się spuścić. Stękając, szybko ustawiłem się nad jej twarzą. Przywitała mojego fiuta z radosnym uśmiechem.
-Och, nareszcie, - westchnęła.
Chwyciła go jedną dłonią, naciągnęła skórę i wpatrywała się w dziurkę na czubku łba.
-Och już, och teraz! - jęknąłem.
Mój kutas wyglądał tak, jakbym na sam jego koniec naciągnął malutki kapelusz z okrągłym rondem. Prężyłem się, w stu procentach, gotowy do wytrysku.
-No, no, możesz strzelać.
-Oooooooch! - westchnąłem.
-No strzelaj, strzelaj! - dopingowała.
-Uch, uch, uch… - dyszałem patrząc na jej, kołyszące się, cycki.
Zastanawiałem się, w które miejsce najpierw poszybuje moja sperma. Chciałem się spuścić na jej piękną buzię, ale to ona trzymała moje przyrodzenie i nie miałem pewności, gdzie dokładnie spadnie.
-Yyyyyaaaach!!! - jęknąłem.
W końcu puściła go. Przejąłem pirata w swoje dłonie, mocno ścisnąłem, naprężyłem się, zawyłem i, z pulsującym tętnem, poczułem, jak uchodzi ze mnie ogromne ciśnienie.
-Uuuuuuuuaaaaaaa… uf, uf, uf!!! - jęczałem i stękałem.
To było niesamowite: pierwsza struga przecięła kącik jej ust, szuję i ramię. Druga ochlapała brodę i pierś. Trzecia porcja spadła na policzek i nos. Mój kutas był tak naprężony, że cały lśnił. Patrzyła na niego, jak opętana i szeptała:
-Jeszcze, jeszcze, błagam.
W końcu pozbyłem się wszystkiego, do cna, do ostatniej kropelki. Odsunąłem się i stanąłem obok leżaka.
-Uf, uf, uf… - sapałem.
-No, teraz jestem w pełni szczęśliwa, - mruknęła opuszczając powieki.
Jedną rękę spuściła swobodnie poza leżak, a drugą trzymała się poręczy. Leżała w niezmienionej pozycji, a ja patrzyłem na nią i także czułem, że jestem szczęśliwy, spełniony i… pusty.
W tej samej chwili za swoimi plecami usłyszałem:
-Ooooch! - wyrażające, może zgorszenie, może podniecenie.
Odwróciłem się i zobaczyłem, dość młodą, parę uważnie się nam przyglądającą.
-Eee… witam, - powiedziałem unosząc prawą dłoń a lewą zakrywając, sterczącego jeszcze, kutasa.
Chwyciłem swoje ubrania i schowałem się w pokoju. Jeszcze nim zamknąłem drzwi usłyszałem męski głos.
-O, widzisz Kryśka, tak to się robi.
Nigdy więcej nie spotkałem pięknej dziewczyny z nad basenu.
Koniec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz