34. Zadała to pytanie.
Ta świadomość, to zadawanie sobie tego jednego pytania, rozsadzało mi mózg. Jak ja wtedy żałowałem, że nie mogę tego sam sprawdzić. Mogłem się tylko domyślać i domyślać. Wiem na pewno, że nie miała ani rajstop, skarpet, czy nawet kapci na stopach. Swoje piękne, zgrabne nóżki opierała na gołym parkiecie. W jej pokoju nie było dywanu.
Zdaje się, że zachowywała się bardzo naturalnie, nie podejrzewając nawet, w jakim jestem stanie. Nie wiem, jak było naprawdę. Na swój sposób mogła próbować, ze mną flirtować.
Po chwili odwróciła się do mnie. Zrobiła to bardzo, ale to bardzo, powoli. W tym samym momencie złączyła uda i podciągnęła sukienkę w stronę kolan. To wszystko było tak idealnie zgrane w czasie, że nie miałem szans zobaczyć tego, co jest pod spodem.
Później, tak samo powoli, wygięła jedną stronę ciała i oparła się o blat toaletki. Myślałem, że zwariuję. Zachodziłem w głowę, czemu właściwie, to robi, a jednak, byłem nieziemsko szczęśliwy, że właśnie tak się dzieje. To była bajka. Nie chciałem nic zmieniać z tego boskiego obrazka. Czekałem na najdrobniejszy szczegół, który by mi zaoferowała. Patrzenie na nią było istną rozkoszą dla oczu. Wszystko wychodziło jej perfekcyjnie.
Oparła się o stolik w taki sposób, że naciągnęła dzianinę sukienki na swoich ramionach, a ta zsunęła się do dołu, odsłaniając je niemal do połowy. Pod spodem zobaczyłem ramiączka i górną część staniczka. Był delikatnie różowy i obszyty uroczą koronką.
Szaleństwo mojego umysłu było tylko kwestią czasu. Z trudem przerabiałem taką ilość słodkich wrażeń. Tymczasem, ona jakby niczego nie spostrzegła, jakby w ogóle niczego nie była świadoma. Pochyliła się jeszcze bardziej, podpierając swój ciężar na łokciach. Jej piersi utworzyły dwie piękne, idealnie zarysowujące się kule. Zdawały się nie mieścić pod zbyt ciasnym biustonoszem.
Chociaż ona o tym nie wiedziała, bądź udawała, że nie wie, ja byłem już rozłożony przez nią na łopatki. W tym momencie czułem już drżenie całej skóry. Za wszelką cenę starałem się ukryć wstydliwe reakcje mojego organizmu. Niestety, było to prawie niemożliwe. Penis napierał na materiał spodni od środka tak mocno, iż miałem wrażenie, że za chwilę rozerwie je swoim ciężarem.
Ona zdawała się tego wszystkiego nie dostrzegać. Patrzyła na mnie tymi swoimi dużymi, zielonymi oczyma i uśmiechała się tak słodko, tak niewinnie, a jednocześnie tak bardzo kusząco jak nigdy.
Była śliczna jak anioł. Bez przesady mogę powiedzieć, że w tym momencie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Wszelkie opory we mnie zaczęły pękać. Tak, jakby moja psychika dzieliła się na dwie części. Nigdy wcześniej nie widziałem tak pięknej, młodej osoby. Nigdy wcześniej nie miałem tak gorących dylematów z tym związanych.
Przerzuciła swoje świeżo ułożone, rozczesane loki przez lewe ramię i spojrzała na mnie, delikatnie mrużąc powieki. Wyglądała jak anioł, który dopiero co zstąpił z nieba.
Znów wstrzymałem oddech i długo nie mogłem zaczerpnąć powietrza. Uśmiechała się i po pewnym czasie zadała to pytanie. To pytanie zmieniło wszystko. Po tym pytaniu nie dało się już cofnąć rzeczywistości.
-Czy lubi pan seks oralny?
-Eee… co? Słucham, że…?
Patrzyła.
-Nie, tak tylko pytam, bo… koleżanka mi mówiła, że to fajna sprawa.
“No nieźle. Zajebistą masz koleżankę”, - pomyślałem, - “daj mi do niej numer”, - ale, tak naprawdę, nie wiedziałem, co mam jej odpowiedzieć.
Tak mocno oczarowany jej urodą, przytłoczony tą sytuacją, słysząc takie pytanie z jej ust, przez naprawdę długą, długą chwilę, nie mogłem wrócić do rzeczywistości. Przez kilkanaście sekund wydawało mi się, że to jakaś scena z reklamówki filmu porno. Jednak nie. Powoli zaczynało docierać do mnie, że ona rzeczywiście zadała to pytanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz