Szukaj na tym blogu

12 lutego 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

36. Lęk i pożądanie.

W tym momencie stało się kilka rzeczy naraz. Bardzo się staram, ale trudno jest mi to wyjaśnić. W tej chwili nie byłem już w stanie zapanować nad rozwijającymi się wypadkami. Może nie chciałem. Nie chciałem wyjść z jej pokoju w roli nauczyciela teorii? Sam już nie wiem.
W tym momencie odwróciła się delikatnie i usiadła bokiem do mnie. Mogłem bez przeszkód obserwować jej profil. Była bardzo blisko. Obserwowałem jej twarz. Najpierw pochyliła głowę, mocno naciągając skórę na szyi i karku. Zrobiła to tak, jakby celowo chciała zaprezentować mi linię swoich pleców.
Później, zupełnie jakby machinalnie, pociągnęła tą swoją sukienkę do dołu. Materiał przesuwał się po jej skórze, bardzo powoli odsłaniając kolejne centymetry jej ramion i zatrzymał się w połowie piersi. Dobrze, że miała ten różowy staniczek.
Drżałem już na całym ciele i byłem prawie pewny, że ta dziewczyna bawi się ze mną, w jakiś sposób się droczy. Tylko ja głupi, dałem się w to wszystko tak dokładnie w manewrować.
Tak, z pochyloną głową, przyglądała mi się uważnie, a później uchyliła usta i włożyła tam swój palec. Na chwilę zatrzymała go na granicy zębów, następnie oblizała, wyjęła i przyjrzała mu się z zaciekawieniem. Jej spojrzenie wciąż przeżywało mnie na wylot.
-Zastanawiam się… - zawiesiła głos, a ja bałem się tego, co za chwilę mogę usłyszeć.
-Tak?
-Czy pan…
-Słucham?
-Jakiego pan ma?
Łup, łup, łup, łup, - waliło moje serce. Miałem wrażenie że potężna lawina pędzi na moją głowę.
-Klaudio! - uniosłem głos.
Pierwszy raz, od kiedy tutaj wszedłem, pozwoliłem sobie na bardziej stanowczy ton. Ale to był chyba też ostatni raz.
-No, bo wie pan, - uśmiechnęła się serdecznie, chcąc trochę rozładować atmosferę, - moi koledzy z klasy mają takie… małe…
No tak, jeżeli chciała zmniejszyć napięcie, to jej się to absolutnie nie udało. Efekt był zupełnie przeciwny.  
-Koledzy, mówisz. A ile już takich widziałaś?
-Oj tam, kilka, ale to były tylko żarty. Tak żeśmy się wygłupiali.
Zapadła chwila ciszy, po czym zsunęła się z krzesła, opadła na kolana i ostrożnie, ale sprawnie rozsunęła moje uda.  Najpierw trochę, później bardziej. Wyciągnęła dłonie, chwyciła brzeg mojej czarnej bluzy i odchyliła ją do góry, odsłaniając klamrę paska.
Z wrażenia zacząłem palcami nerwowo rozczesywać włosy. Wydawało mi się, że za chwilę wszystkie staną się siwe. Patrzyłem na nią, a ona na mnie. Wpatrywała się we mnie tymi swoimi wielkimi zielonymi oczami. Drżałem.
-Dziewczyno, co ty robisz?!
Patrzyła i milczała.
-Klaudio!
Milczała.
-Klaudio, nie.
-Oh, ale ja tylko…
-Klaudio, przestań.
-Tylko chcę zobaczyć.
-Klaudio przestań, - powtarzałem, - przestań, przestań…
Broniłem się z uporem maniaka, ale coraz słabszym i słabszym głosem. Nie miałem siły jej zatrzymać. Nie miałem siły unieść ręki i stanowczo powiedzieć stop. Była blisko, tak bardzo, bardzo blisko. Wygięła swoje ciało do tyłu w taki dziwny, bardzo erotyczny, łuk.  Chociaż może mi się wydawało, że miałem już jakieś zwidy. Traciłem zmysły. Była tak bardzo delikatna, tak bardzo kobieca. Zwariowałem już na jej punkcie.
Czułem na swoim podbrzuszu jej drobne palce. Jedną dłoń rozpostarła, a drugą rozpinała klamrę. Pod spodem prężył się gotowy już do akcji, wielkich rozmiarów kutas. Obawiałem się, że na jego widok ogarnie ją lęk. Czy ta młoda dziewczyna nie wystraszy się go, jak wyskoczy ze spodni i pokaże swoje potężne oblicze?
Mimo wszystko, czekałem na nią, czekałem na tą chwilę, na ten moment, kiedy to się wreszcie stanie. Protest i pragnienie. Lęk i pożądanie. To wszystko mieszało się we mnie tak mocno w tej chwili, że byłem już na granicy szaleństwa. Nie byłem w stanie już nic powstrzymać, niczemu zapobiec. Nie byłem w stanie nic już zmienić.

Kiss her properly


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...