37. On jest piękny.
Z wrażenia zsunąłem się na podłogę. Krzesło z głośnym rumorem odjechało gdzieś daleko do tyłu. Drżałem, nie mogąc zapanować nad tym, co się ze mną dzieje.
Leżałem na wznak na zimnym parkiecie, nie zwracając uwagi na to, że drzwi są otwarte, że za chwilę ktoś może wejść. Nic mnie nie interesowało to, że właśnie jestem gwałcony przez młodą dziewczynę.
Dlaczego nie protestowałem więcej, bardziej dobitnie? Dlaczego nic więcej nie zrobiłem w tym celu, żeby temu zapobiec? Nie wiem. Pamiętam tylko to, że pochylona nade mną, rozpięła guzik moich spodni, a później, chwyciwszy brzegi materiału w obydwie dłonie, bardzo powoli rozsunęła je na boki. Następnie zupełnie bezwstydnie chwyciła za gumę od majtek i pociągnęła ją do dołu.
Jej oczom ukazał się sękaty, opleciony mnóstwem fioletowych żył, wielki kutas starego ogiera, który widział już nie jedną cipkę. Pulsował i domagał się natychmiastowego wejścia w jakąś gorącą, słodką norkę.
Drżałem, w głowie mi wirowało. Pragnąłem jak najszybszego spełnienia, a jednocześnie broniłem się przed tym, wiedząc, w co się pakuję, w jakim miejscu jestem. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to jest zakazany owoc. Nie chodziło nawet o to, że dziewczyna była niepełnoletnia. Będąc na służbie, byłem na dobrej drodze, by doprowadzić do obcowania płciowego z córką lokatorów. Jednak, działa się rzecz straszna.
Im bardziej próbowałem się powstrzymywać, tym bardziej to jabłko z drzewa poznania dobrego i złego było słodkie i kuszące, a operacja nie zjedzenia go, jeszcze trudniejsza do wykonania. Po kilkunastu sekundach byłem, praktycznie, niezdolny do jakiejkolwiek skutecznej reakcji zmierzającej do tego, by to powstrzymać.
Widziałem jej minę. Z wrażenia szeroko otworzyła buzię. Patrzyła, jakby bojąc się odsłonić więcej. Spoglądała na sam czub, na sam łeb wystający spod gaci. Uważnie przyglądała się temu zjawisku. W powietrzu rozchodził się jego intensywny zapach, zapach mężczyzny. Wdychała go, zadowolona i szczęśliwa, że tak właśnie potoczyła się sytuacja.
Myślałem, że będzie miała jakieś, jakiekolwiek, chociaż minimalne, opory, przed tym, aby wziąć go w swoją drobną obrączkę. Jednak myliłem się, tak bardzo się myliłem. Wszystko robiła tak, jakby to była najbardziej normalna rzecz na świecie.
Po pierwszym szoku związanym z jego wielkością i wyglądem, pozbyła się wszelkich skrupułów. Zajmując wygodną pozycję między moimi, szeroko rozsuniętymi, udami, pewnym uchwytem ujęła go w połowie długości i odgięła pod kątem prostym do powierzchni mojego ciała. Znów ułożyła swoje plecy w ten seksowny pałąk, przechyliła głowę na jedną stronę i spojrzała mi w oczy. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje. Nie chciała nic zmieniać.
-Klaudio, dziewczyno co my robimy? Jesteś szalona. Klaudio oh Klaudio, - wzdychałem półprzytomny.
Ściskała. Widziałem wirujące, kolorowe kółeczka przed moimi oczami. Słodkie, gorące pulsowanie objęło cały dół mojego brzucha i kutasa, którego trzymała w dłoni.
-Oh, panie Mirku, jaki on jest duży i ładny. On jest piękny, - podziwiała jego kształt i rozmiary.
Myślałem, że mam jeszcze jakiś nikły cień szansy, aby ją zatrzymać w tym momencie.
-Klaudia, ty nie wiesz, co ty robisz.
-Panie Mirku… oh…
Wyciągnąłem dłoń w jej stronę i powoli zacząłem zwijać i sukienkę do góry. Miękki materiał ustępował pod moimi palcami. Chwyciłem go w garść i zacisnąłem rękę. Tak się stało, że zwinąłem go razem z tym jej różowym stanikiem. Trzymałem łapę między jej cycuszkami, prawie je odsłaniając. Czułem, że za chwilę się spuszczę. Byłem w raju i było mi wszystko jedno.
Byłem ofiarą słodkiego gwałtu młodej i dziewczyny i nie broniłem się. Pragnąłem tego. Ta piorunująca mieszanka doznań i uczuć była trucizną, która rozwala mnie gdzieś od środka. Nie chciałem i chciałem. Wszystko działo się na raz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz