35. Arkana tej gry.
To było takie nierealistyczne. Była tutaj. Była przede mną, lecz czy to rzeczywiście miało miejsce? Może to tylko moja wyobraźnia? Może wszystko mi się śni?
Z wrażenia powoli usiadłem na krześle. Nawet nie wiem jak to się stało. W pewnym momencie moje nogi zrobiły się tak miękkie, że nie były zdolne do podtrzymania mojego ciężaru. Wciąż na nią patrzyłem, a ona z tym serdecznym, ciepłym uśmiechem bez przerwy lustrowała mnie swoim spojrzeniem. Te jej zielone oczy przeszywały mnie nie na wylot. Dodatkowo bez przerwy się uśmiechała.
-Więc? - zapytała cicho po długiej przerwie.
-No wiesz, tak naprawdę, chyba nie powinienem, odpowiadać na to pytanie.
Jej słodki wzrok płynął po mnie gęstym miodem.
-Ale, proszę pana… niech pan nie będzie taki…
-A ile ta twoja koleżanka ma lat? - starałem się odwlec w czasie to, na co czekała, zadając poboczne pytanie.
-Chodzi do liceum, - odpowiedziała grzecznie.
-I opowiada ci o takich rzeczach?
Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej.
-Tak, a to zakazane?
W mojej głowie była burza myśli. No cóż, miałem jej powiedzieć? Seks oralny? Zastanawiałem, o co jej właściwie chodzi, bo nie łapałem się w tym wszystkim. Czy mówi poważnie? Czy chce, żebym zaprezentował jej to organoleptycznie? A może, to ona chce mi zrobić dobrze? Jakiś głos wewnętrzny doradził mi, że jest, po prostu, dorastającym dzieciakiem i rozpiera ją ciekawość.
Tak więc, miałem postawić się teraz w roli nauczyciela i grzecznie wyjawić arkana tej gry. No cóż, łatwo powiedzieć, o wiele trudniej wykonać. Może inaczej rzecz by się miała, gdyby była trochę młodsza. Wtedy tłumaczył bym tak, jak robią to pszczółki. Chociaż, najprawdopodobniej w ogóle, bym stwierdził, że jest jeszcze za młoda na takie rzeczy.
Jednak teraz, kiedy miałem przed sobą dziewczynę, właściwie kobietę już w pełni ukształtowaną, w stu procentach przygotowaną na seks, a mimo to na tyle nieświadomą, że nie wiedziała, co to seks oralny, miałem prawdziwą zagwozdkę.
Kurczę, jak jej to wyjaśnić? No weź człowieku bądź mądry i pisz wiersze. Jakoś chciałem wybrnąć z tej sytuacji. Zebrałem się w sobie i doszedłem do wniosku, że jednak podejmę się tego zadania.
-Jeżeli pytasz mnie, czy lubię seks oralny… hmm… to tak, nawet bardzo.
W tym momencie jej oczy zapłonęły żywymi ogniami.
-Ale… lubi to pan robić kobiecie, czy bardziej jak to kobieta robi panu? No wie pan…
Myślałem, że ją zjem. Była niesamowita. W tym momencie, tak patrząc na nią, to najpierw, ja wylizał bym jej tą słodką cipeczkę, którą ukrywała pod tą zbyt ciasną sukienką, a później pozwolił zrobić sobie gigantycznego, długiego loda, ale czy tak wypadało powiedzieć? To było niegrzeczne i wulgarne wręcz.
-Tak, wiem, wiem,- pokiwałam głową, - wiesz Klaudio, to zależy od wielu rzeczy…
-Aha, - kiwnęła brodą, zmieniając pozycję na bardziej wygodną.
-Wszystko zależy od tego, z jaką kobietą jestem i od samej sytuacji…
-Aha…
-Od tego, jak bardzo jestem podniecony i na co mam akurat w danej chwili ochotę. Wiesz, to jest tak, jak siadasz do obiadu i masz kilka dań do wyboru…
Przełknęłam ślinę. Miałem wrażenie, że plotę kompletne bzdury. W tym momencie poczułem, jak dziewczyna kładzie dłoń na moim kolanie. Ciepłe, drobne, delikatne palce opierały się na mojej nodze. Wszystko wskazywało na to, że ten, drobny z pozoru, gest, był zupełnie nieświadomy, ale czy napewno? Czy było to tylko zwykłe zmniejszenie dystansu, między nami? W tej sytuacji, tłumaczenie czegokolwiek związanego z seksem, graniczyło z cudem.
Po dwóch sekundach, zabrała rękę ale ja wciąż miałem to w swojej pamięci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz