Szukaj na tym blogu

4 lutego 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

28. Uśmiechnięty pan.

To był jeden z pierwszych moich obiektów na których przyszło mi pracować w ochronie. Osiedle miało wyglądać jak apartamentowiec. Miało, jednak nim nie było. No dobra, ale o tym dowiedziałem się dopiero kilka lat później. Apartamentowce wyglądają dużo bardziej okazale i są na nich wyższe wymagania w stosunku do całej obsługi, począwszy od firmy sprzątającej, poprzez administrację i kończąc na ochronie.
Tak czy inaczej osiedle chciało uchodzić za apartamentowiec. Już sama nazwa “Luksus” wskazywała na to, że to coś wielkiego. Zresztą mieszkańcy tak się czuli. Przynajmniej niektórzy. Mieszkali tam dosyć bogaci ludzie: artyści malarze, fotograficy, dziennikarze telewizyjni. Takim znakiem szczególnym było to, że właścicielką jednego z lokali była znana i rozpoznawalna gwiazda polskiej muzyki pop. Chociaż bardzo mnie korci, nie będę wymieniał jej nazwiska. Wtedy bez problemu moglibyście zidentyfikować to osiedle.
Zresztą miałem okazję poznać ją osobiście. Piosenkarka zwracała się do mnie jak do ochroniarza, ale zawsze używała mojego imienia. Podobało mi się to, że w ogóle je zapamiętała. Wbrew temu co się o niej sądziło, niczym specjalnym się nie wyróżniała. Była to, zwykła, normalna kobieta o bardzo drobnej budowie ciała, niska i ładna.
Za którymś razem, koledzy wspominali, że zachowywała się bardzo niegrzeczne i arogancko. Nie wiem, może i tak było, ale ja z czymś takim się nie spotkałem. Za każdym razem, kiedy jest się pojawiała, a bywała stosunkowo rzadko, otwierałem przed nią drzwi. Kilka razy pomogłem wnieść bagaże do mieszkania. Zawsze była miła i uśmiechnięta. Za każdym razem mówiła dziękuję, Nigdy nie odezwała się w sposób niekulturalny.
No tak, to tylko taki szczegół, powiedziałbym, smaczek pracy w tym miejscu, ale nie o tym chciałem pisać.
Generalnie pracowało się tam bardzo przyjemnie. Mieliśmy do dyspozycji, lodówkę i duży płaski telewizor podłączony do kablówki. W tamtych latach było to rzadkością.
Telewizja oczywiście nie była legalna. Zarówno samo oglądanie, jak i to, że była podłączona do jednego z prywatnych  lokali. Niemniej, kiedy się tam pojawiłem, już była i wszyscy byli do niej przyzwyczajeni do tego stopnia, że traktowali jako coś normalnego. Korzystaliśmy z niej w sposób wyważony i ostrożny, tak żeby nie drażnić mieszkańców. Udawało się to w większości przypadków.
W tym miejscu chciałem zaznaczyć, że nie mieliśmy dla siebie osobnego pomieszczenia. To był taki kąt kontuarem, jak w apartamentowcu. Za tą ladą skrywały się ekrany monitoringu i nasze osobiste rzeczy. Może miejsca nie było za dużo ale wszystko się zmieściło. Na początku było to dla mnie lekkim szokiem, bo czułem się tak, jakbym przez cały dzień siedział na strzelnicy. To takie dziwne wrażenie, cały czas byłem na widoku, ale po jakimś czasie zacząłem traktować to jako coś naturalnego i przestałem zwracać uwagę.
Lokatorom bardziej zależało na naszym wyglądzie i ogólnej prezencji niż na tak zwanej ochronie. W pewnym momencie, chcieli nas nazywać z francuskiego concierge, czyli taki majordomus. Ubrani w szykowne granatowe garnitury i białe koszule mieliśmy z uśmiechem i podniesionym czołem w witać wchodzących i żegnać wychodzących mieszkańców oraz ich gości.
Wziąłem to sobie bardzo do serca, tak bardzo, że później mówili na mnie uśmiechnięty pan. Wykorzystałem do tego celu swoje doświadczenie ze wcześniejszej pracy w akwizycji. Dość szybko zostałem zaakceptowany przez większość lokatorów.



Amateur beauty flashing tits on cam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...