31. Bardzo młoda.
Facetowi było wszystko jedno, kto gości u niego w domu: mężczyzna, czy kobieta. W tych sprawach raczej nie miał wyrobionych preferencji. Innym razem widziałem u niego młodego chłopaka. Właściwie, nie zaprosił go do siebie, bo był z czegoś niezadowolony. Z czego, dowiedziałem się chwilę później. Wtedy posprzeczał się z nim. Pamiętam, że to był jeszcze dzieciak. Żądał zapłaty za przejazd i nie mógł jej od niego wyegzekwować.
-Zapłacisz mi wreszcie ty głupi kutasie.
-Nie zapłacę! Spierdalaj.
-Przyjechałem z drugiego końca miasta. Co ty sobie myślisz?
-Możesz sobie przyjeżdżać nawet z księżyca i tak mnie zapłacę.
-Należy się za przejazd i za stracony czas.
-A chuj mnie to obchodzi. Nie było usługi, nie ma pieniędzy.
-Baranie, przecież sam zrezygnowałeś.
-Bo chciałem blondyna, a ty jesteś brunetem. No chyba, że na tym rozczochranym łbie masz perukę.
Chłopak wyraźnie się obruszył.
-Co to za różnica? Dziwka to dziwka. Zrobię ci tak dobrze, że będziesz śpiewał jak skowronek, - próbował jeszcze się reklamować.
-Kurwa dzieciaku, ty słuchasz tego co do ciebie mówię?! Jak pójdziesz do sklepu i dadzą ci wino zamiast wódki, to będzie to samo!
Niezadowolony gość nie chciał zrezygnować z zapłaty.
-Ale kto mi zapłaci za przejazd?
-Nie wiem. Pogadaj z tą panią, która przyjmowała zlecenie.
Sprzeczka trwała jeszcze kilkanaście minut, ale już przy przy użyciu mniej cenzuralnych słów.
Takich wizyt było znacznie więcej. Raz odwiedzała go dziewczyna, innym razem chłopak. Facet był singlem i lubił zabawiać się w takim gronie.
Tak, czy inaczej, koniec tej historii jest smutny, przerażający i dość wymowny. Następnego roku mężczyzna zmarł we własnym domu.
Jako, że mieszkał sam, a rodzice odwiedzali go dość rzadko, kiedy przestał odpowiadać na telefony, a spod drzwi, ulatniał się podejrzany zapach, wezwano Straż Pożarną. Po wejściu do środka, znaleziono go we własnym łóżku. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była marskość wątroby.
Widziałem jak wynoszą go w czarnym worku. Doświadczenie jak z horroru, ale wydarzyło się naprawdę.
Jak widać, osiedle było dość specyficzne. Szczególnie, że wszystkie klatki miały wejście od strony patio i każdy, kto chciał dostać się do środka, musiał przejść przez portiernię. Dlatego wiedzieliśmy dokładnie o wszystkim, co się działo.
Jednym ze smaczków tego osiedla było poznanie takiej młodej dziewczyny. Miała trzynaście lat. Tak, wiem, dzieciak jeszcze, gówniara, jak to się prawidłowo określa, ale o tym dowiedziałem się znacznie później. Powiem szczerze, pozory potrafią być bardzo mylące. Absolutnie nie wyglądała na swój wiek. Gdyby ktoś wtedy mi powiedział, że ma trzynaście lat parsknął bym śmiechem.
Widywałem ją codziennie na holu. Wychodziła do szkoły i wracała. Zawsze z plecakiem. Dość wysoka, a na jej twarzy, niezmiennie, królował serdeczny i ciepły uśmiech. Właśnie tym uśmiechem tak bardzo od samego początku mnie ujęła. Był taki jeszcze dziecięcy niewinny. Niemniej jej wygląd nie sugerował, że jest nieletnia.
Poza tym, że była, po prostu, śliczna, wyglądała bardzo dojrzale jak na swój wiek. Miała rude, poskręcane w loki, włosy, sięgające do połowy pleców i zielone oczy. Mimo, że jej twarz kazała się domyślać, że jest bardzo młoda, kształty jej ciała sugerowały, iż okres dojrzewania dawno ma już za sobą.
Pod mini spódniczką wyraźnie odbijały się szerokie, zgrabne biodra i duży tyłeczek. Z powodu obfitych piersi, rzadko kiedy, mogła prawidłowo zapiąć białą bluzeczkę i cienki, różowy sweterek. Te cechy jej wyglądu kazały myśleć, że fizycznie jest już dorosłą kobietą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz