38. W jej ślicznych źrenicach.
Następnie bardzo powoli przesunęła rękę do góry, a ta ciągnęła za sobą skórę aż za grubą żyłę opadającą łeb. Czułem każdy jej palec zaciskający się na moim drążku. Patrzyła na mnie. Nawet na moment nie oderwała ode mnie wzroku.
Jedną dłonią gładziłem skórę na jej brzuchu i biodrze, a drugą trzymałem ubranie.
-Niech się pan nie przejmuje. Ja się zajmę wszystkim. Niech się pan odpręży i pozwoli mi to zrobić, - odezwała się cicho i spokojnie.
Myślałem, że to tylko żart. Przecież, tak mi się wydawało, to ja miałem ją uczyć, a teraz ona zamierzała odstawić jakiś pokaz dla mnie. Patrzyłem na te wielkie zielone oczy śledzące każdy mój ruch, na te wpół otwarte usta i zapragnąłem rozebrać ją do naga. Chciałem zobaczyć, jak wygląda pod tymi skromnymi ciuszkami. Bałem się powiedzieć cokolwiek, aby nie spłoszyć tej cudownej chwili.
Dalsza część tego wszystkiego będzie bardzo trudna do opisania z tej racji, że moje postrzeganie rzeczywistości było bardzo zaburzone. W mojej pamięci pozostały tylko strzępy z tego, co się działo. Mówię szczerze, bardzo chcę opisać wszystko po kolei i dokładnie.
Pamiętam tylko, że położyła się na tej podłodze między moimi nogami. Widziałem tylko kawałek jej postaci. Wiem też, że w międzyczasie zdjęła z siebie tą sukienkę, ale jak to się stało i kiedy, trudno jest mi określić. Pozbyła się tej części garderoby jednym zgrabnym ruchem i rzuciła na podłogę obok siebie. Chwilę później jej biustonosz znalazł się przy sukience.
Nie miała majtek. Tak, jak podejrzewałem, była nagusieńka od pasa w dół. A teraz nie miała na sobie nic i była piękna jak aniołek. Miała bardzo zgrabne, ale delikatne i drobne ciało, duże piersi, szerokie biodra i bardzo szczupłą talię. W mojej wyobraźni jawiła się jako idealna kochanka.
Zachowywała się niczym nawiedzona nimfa z lasu. Zresztą to, co ja sam robiłem, daleko odbiegało od normy, od przyjętych standardów. Chociaż, tak naprawdę, w ogóle, o to nie dbałem. Nic mnie to nie obchodziło w tej chwili. Teraz liczyła się tylko i wyłącznie ona, to co robiła teraz i co zamierzała zrobić za chwilę.
Tak więc była kompletnie naga, taki piękny, cudowny, zgrabny aniołek z zielonymi jak szmaragdy oczami i płonącymi ogniem, poskręcanymi w loki włosami. Ułożyła się na tej podłodze między moimi nogami tak nisko, że ledwie ją widziałem. Chwyciła moją fujarę u samej podstawy, naciągnęła skórę i ścisnęła w dłoniach razem z jajami.
-Ooooooooooohhhhhhh!!! - wyrwało się z mojego gardła.
Dziewczę spojrzało na mnie i uśmiechnęło się.
-Za mocno? Przepraszam panie Mirku, ja jeszcze nic nie zrobiłam, - zwróciła się do mnie z troską w głosie.
-Oooooooohhhhhh!!! - powtórzyłem donośne westchnienie.
Przyglądała mi się bardzo uważnie. W jej ślicznych źrenicach było tylko samo pożądanie. Czas się zatrzymał. Zdążyłem jedynie spostrzec, że mój kutas kurczy się i pulsuje. Zdążyłem zauważyć, że pojawiły się na nim nowe żyły, cała pajęczyna fioletowego oplotu.
Moja słodka kochanka patrzyła, a ja drżałem jakbym konał. Pociemniało przed moimi oczami. Odpływałem w niebyt słodkiej rozkoszy.
Później… właściwie wstyd się do tego przyznać, bo do niczego nie doszło… ona nawet nie chwyciła mojego fiuta w swoje usta… nie zdążyła. Nic specjalnego się nie stało. To było takie niewinne i rozbrajające.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz