18. Leje się ze mnie sperma.
Kiedy pchałem się po raz trzeci, poczułem, że obficie leje się ze mnie sperma. Byłem trochę zły, że za wcześnie, że bez mojego pozwolenia, że samo tak jakoś. Mimo wszystko zacisnąłem mięśnie podbrzusza, zwiększając ciśnienie i eksplodując z całą siłą.
Ciężar ciała utrzymywała na jednej nodze, drugą ugięła w kolanie. W ten sposób odsłaniała napęczniałą, gotową do akcji jaskinię miłości. Jej piersi unosiły się i opadały.
-Chodź… no chodź.
Gołymi pośladkami usiadłem na chłodnych panelach, rozsunąłem kolana i wahadłowymi ruchami zacząłem się do niej przysuwać. Poczułem przyjemne mrowienie w dolnej części ciała. Orgazm była bardzo blisko.
-Och tak, tak… - zachęcała, widząc, że za chwilę to nastąpi.
Jedną nogę wsunąłem pod jej kolano, a drugą dotknąłem pleców. Biło od niej gorąco.
-Bliżej, - jęknęła.
Łbem penisa dotknąłem jej muszelki. Mokre gniazdko rozbudzało moją wyobraźnię do szaleństwa.
-Ooooch! - wyrwało się z jej gardła.
Szturchałem raz w szparkę, raz w kakaowe oczko. Zastanawiałem się gdzie teraz wejść. Obydwie dziurki były równie apetyczne. Obydwie były warte grzechu.
-Wsadź go… - rzuciła błagalnym tonem.
W tym samym momencie jej cipka, jakby nieco, się rozwarła, a ja skorzystałem z okazji i przywarłem do niej bardzo mocno swoją wielką rakietą. Czułem parujące ciepło. Na chwilę w odebrało mi oddech.
-No wsadź go… och! - prosiła, nie mogąc się już doczekać.
Pomimo że było tak ciasno, napięte mięśnie poddały się, rozwarły swoje podwoje i wpuściły mnie do środka. Pod jądrami czułem dziwny, mocny skurcz.
-Och tak, tak… - wzdychała, a ja szybowałem już w obłokach.
Przysunąłem się jeszcze bardziej, wbijając się po samą nasadę.
-Ooooooch! Jak mi dobrze! Jak dobrze! - jęczała.
Objąłem ją na wysokości ramion i przyciągnąłem do siebie. Spojrzeliśmy sobie w oczy i zaczęliśmy się bujać raz w jedną raz w drugą stronę. Czułem się taki szczęśliwy.
-Och… cudownie. Cudownie. Wspaniale.
Później z niej wyszedłem i skierowałem swojego zaganiacza w tę drugą norkę.
-Dupcię też chcesz wymęczyć? - spytała drżącym głosem, tak jakby się obawiała, że rzeczywiście mogę to zrobić.
Nie było odwrotu. Powoli już wpychałem się między jej pośladki.
-Och, och nie! - prosiła jakby wystraszona, lecz ja już jej nie słuchałem.
Słodka dupeczka broniła się, jak mogła, ale na niewiele to się już zdało. Chwyciłem swojego druta i poruszyłem nim na boki. W końcu przepchnąłem się przez kolejne, mocno ściśnięte pierścienie i dotarłem do końca.
-Ooooch Radku, jesteś niesamowity! Tak cudownie mnie ruchasz! - stęknęła zadowolona.
Po krótkiej chwili zacząłem wychodzić, lecz zaraz później znowu wpychałem się do środka. Moje podbrzusze pulsowało. To był właściwy moment.
-Oooooch Radku szczytuję!!! - jęknęła na całe gardło.
Ja także byłem już na samej krawędzi. Kolejny cykl wywołał u mnie potężny zawrót głowy. Przed moim oczami pojawiły się gwiazdki. Nie było na co czekać.
-Oooooooch, oooooooch!!! - jęczała, co sygnalizowało, że muszę to zrobić teraz.
Stało się to szybciej, niż mogłem się spodziewać. Kiedy pchałem się po raz trzeci, poczułem, że obficie leje się ze mnie sperma. Byłem trochę zły, że za wcześnie, że bez mojego pozwolenia, że samo tak jakoś. Mimo wszystko zacisnąłem mięśnie podbrzusza, zwiększając ciśnienie i eksplodując z całą siłą.
-Och, jak cudownie! - wyrzuciła ze swoich płuc.
Wychodziłem z niej tak samo powoli jak wchodziłem. Nie musiałem się nigdzie spieszyć. Wypychało mnie moje własne nasienie. Cóż więcej można dodać. Otworzyłem oczy i spojrzałem na podświetlony zegar na przeciwległej ścianie. Była godzina druga trzydzieści. Leżałem zziębnięty na sofie. Bolała mnie głowa i chyba wszystkie mięśnie i kości.
-Za dużo wczoraj wypiłem, - powiedziałem do siebie.
W kroczu poczułem dziwną wilgoć.
-No ale za to, jaki miałem sen.
Włożyłem dłoń w spodnie.
-Chyba spuściłem się ze trzy razy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz