Szukaj na tym blogu

5 czerwca 2022

Podglądacz.



    14. Jej zapach mnie oszołamiał.


Ponownie lizałem, z każdym ruchem podobało mi się to coraz bardziej. Jej zapach mnie oszołamiał.


Opadła do samego końca. Jej ciężar rozgniótł moje jajka. Ponownie zawirowało mi w głowie. Zapytałem w kosmos. 

-Beatko, słodkości ty moje! - szeptałem, dygocząc.

Położyłem ręce na jej krągłych szerokich biodrach. Zaciskała swoją cipeczkę. 

-Pieść mnie, pieść, - prosiła.

Odchyliła się do tyłu, a ja chwyciłem ją za piersi.

-Tak? - spytałem. 

-Och, tak, tak… 

Ugniatałem, bawiłem się samymi sutkami. 

-Och, och, och… - wzdychała.

Zaczęła kręcić tyłeczkiem. Czułem, jak wałkuje się w niej po wszystkich ściankach. 

-Tak dobrze? 

-Och, ooooch, aaaaach! - jęczałem.

Uniosła się trochę i opadła. Jeszcze raz szybowałem.

-Chcę, żebyś się we mnie spuścił, - jej głos dotarł do mnie jakby z oddali, ale doskonale wiedziałem, co to oznacza. 

-Beatko, - odpowiedziałem żałośnie.

Niczym się nie przejmowała. Uniosła się i opadła.

-Teraz, - szepnęła.

Na swoim trzonie poczułem zaciskające się imadło. Nie mogłem powstrzymać natury. To było ode mnie silniejsze. 

-Beatko! - jęknąłem, czując, że już leję w nią strumień gęstej spermy.

Podniosła się, zanim zdążyłem wszystko wpompować. 

-Zejdź, - powiedziała stanowczym tonem.

Stanąłem obok łóżka. Z kutasa kapało jeszcze nasienie.

-Pokaż, - szepnęła, klękając przede mną. 

Chwyciła go w swoje usta i zaczęła ssać. 

-Ooooooch! - jęknąłem, czując, że ciemnieje mi w oczach.

Naprężyłem się i kończyłem w jej buzi. Wszystko łykała. Trwało to dość długą chwilę. W końcu nic już nie pozostało.

-No dobrze, a teraz… 

Położyła się na kanapie.

-Co?

-Teraz ty zajmij się mną…

Jedną nogę opuściła na podłogę, a drugą podciągnęła wyżej, zgięła i oparła o wezgłowie.

-No śmiało, nie krępuj się.

Opadłem na kolana.

-Zbliż swoją buźkę…

Położyłem dłonie na jej udach. Uśmiechała się. 

-No czekam…

Pochyliłem czoło.

-No… hmm… 

Patrzyłem.

-Och dawaj. Śmiało.

To nie było takie proste. Z jej szparki wypływała mieszanina moich i jej soków. Zapach był bardzo intensywny, ale niesamowicie mnie podniecał. 

-Co? - spytała. 

-Nic, nic… 

Pachniała naszym uniesieniem. Musiałem wziąć się w garść i zrobić to co do mnie należy. 

-Pierwszy raz?

-Ach nie… tylko…

Obserwowałem jej napęczniały wzgórek i delikatną pręgę różowych płatków.

-Nie w ten sposób? Co?

-No… 

-Nic się nie bój. Spróbuj. Zobaczysz, fajnie. 

Robiło mi się bardzo gorąco.

-Uwierz mi, to ciekawe doświadczenie.

Wsunęła rękę pod głowę i spojrzała w głąb pokoju.

-Och… no, dalej, - westchnęła.

Opadłem bardzo nisko. 

-Och… śmiało, Bierz się do roboty, - zachęcała.

Wysunąłem język.

-No dalej bohaterze. Nic ci nie będzie. 

Dotknąłem. Smakowała dziwnie: trochę słodko, trochę kwaśno, ale bardzo podniecająco.

-Noooo! - jęknęła w oczekiwaniu na ciąg dalszy.

Położyłem palce na jej cipce i rozwarłem brzegi.

-Ha… wiedziałam, wiesz, o co chodzi.

Musnąłem łechtaczkę.

-Ooooooch! - westchnęła.

Kątem oka spostrzegłem, że mięśnie jej brzucha raptownie się skurczyły.

-Och, nie bądź taki nieśmiały. Trochę mocniej. 

Zacząłem lizać wewnętrzną stronę jej płatków: raz z jednej, raz z drugiej strony. 

-Mmmmmm… - mruczała zadowolona.

-Dobrze? - sapnąłem.

-Mmmmmm… - odpowiedział podobny dźwięk.

Otworzyłem usta i chwyciłem w nie jej wisienkę.

-Oooooooch! - westchnęła przeciągle.

Ponownie lizałem, z każdym ruchem podobało mi się to coraz bardziej. Jej zapach mnie oszołamiał.

-Och, och, och… - pojękiwała.

Wplotła palce w moją czuprynę i trzymała. Lizałem.

-Och, och, och… - jęczała.

Obracałem językiem.

-Och… chodź do mnie! - westchnęła w końcu. 

Wsunęła nogi na łóżko.

-Chodź, - powtórzyła.

Cofnęła się i oparła na poduszkach.

-Przytul mnie, - szepnęła.

Podniosłem się.

-Och, przytul, przytul mnie… - mówiła.

Wyciągnęła do mnie ręce.

-Tak Beatko… - dyszałem z podniecenia.

W sekundę później wpadłem w jej objęcia.

-Och, Beatko! - jęknąłem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...