14. Jej zapach mnie oszołamiał.
Ponownie lizałem, z każdym ruchem podobało mi się to coraz bardziej. Jej zapach mnie oszołamiał.
Opadła do samego końca. Jej ciężar rozgniótł moje jajka. Ponownie zawirowało mi w głowie. Zapytałem w kosmos.
-Beatko, słodkości ty moje! - szeptałem, dygocząc.
Położyłem ręce na jej krągłych szerokich biodrach. Zaciskała swoją cipeczkę.
-Pieść mnie, pieść, - prosiła.
Odchyliła się do tyłu, a ja chwyciłem ją za piersi.
-Tak? - spytałem.
-Och, tak, tak…
Ugniatałem, bawiłem się samymi sutkami.
-Och, och, och… - wzdychała.
Zaczęła kręcić tyłeczkiem. Czułem, jak wałkuje się w niej po wszystkich ściankach.
-Tak dobrze?
-Och, ooooch, aaaaach! - jęczałem.
Uniosła się trochę i opadła. Jeszcze raz szybowałem.
-Chcę, żebyś się we mnie spuścił, - jej głos dotarł do mnie jakby z oddali, ale doskonale wiedziałem, co to oznacza.
-Beatko, - odpowiedziałem żałośnie.
Niczym się nie przejmowała. Uniosła się i opadła.
-Teraz, - szepnęła.
Na swoim trzonie poczułem zaciskające się imadło. Nie mogłem powstrzymać natury. To było ode mnie silniejsze.
-Beatko! - jęknąłem, czując, że już leję w nią strumień gęstej spermy.
Podniosła się, zanim zdążyłem wszystko wpompować.
-Zejdź, - powiedziała stanowczym tonem.
Stanąłem obok łóżka. Z kutasa kapało jeszcze nasienie.
-Pokaż, - szepnęła, klękając przede mną.
Chwyciła go w swoje usta i zaczęła ssać.
-Ooooooch! - jęknąłem, czując, że ciemnieje mi w oczach.
Naprężyłem się i kończyłem w jej buzi. Wszystko łykała. Trwało to dość długą chwilę. W końcu nic już nie pozostało.
-No dobrze, a teraz…
Położyła się na kanapie.
-Co?
-Teraz ty zajmij się mną…
Jedną nogę opuściła na podłogę, a drugą podciągnęła wyżej, zgięła i oparła o wezgłowie.
-No śmiało, nie krępuj się.
Opadłem na kolana.
-Zbliż swoją buźkę…
Położyłem dłonie na jej udach. Uśmiechała się.
-No czekam…
Pochyliłem czoło.
-No… hmm…
Patrzyłem.
-Och dawaj. Śmiało.
To nie było takie proste. Z jej szparki wypływała mieszanina moich i jej soków. Zapach był bardzo intensywny, ale niesamowicie mnie podniecał.
-Co? - spytała.
-Nic, nic…
Pachniała naszym uniesieniem. Musiałem wziąć się w garść i zrobić to co do mnie należy.
-Pierwszy raz?
-Ach nie… tylko…
Obserwowałem jej napęczniały wzgórek i delikatną pręgę różowych płatków.
-Nie w ten sposób? Co?
-No…
-Nic się nie bój. Spróbuj. Zobaczysz, fajnie.
Robiło mi się bardzo gorąco.
-Uwierz mi, to ciekawe doświadczenie.
Wsunęła rękę pod głowę i spojrzała w głąb pokoju.
-Och… no, dalej, - westchnęła.
Opadłem bardzo nisko.
-Och… śmiało, Bierz się do roboty, - zachęcała.
Wysunąłem język.
-No dalej bohaterze. Nic ci nie będzie.
Dotknąłem. Smakowała dziwnie: trochę słodko, trochę kwaśno, ale bardzo podniecająco.
-Noooo! - jęknęła w oczekiwaniu na ciąg dalszy.
Położyłem palce na jej cipce i rozwarłem brzegi.
-Ha… wiedziałam, wiesz, o co chodzi.
Musnąłem łechtaczkę.
-Ooooooch! - westchnęła.
Kątem oka spostrzegłem, że mięśnie jej brzucha raptownie się skurczyły.
-Och, nie bądź taki nieśmiały. Trochę mocniej.
Zacząłem lizać wewnętrzną stronę jej płatków: raz z jednej, raz z drugiej strony.
-Mmmmmm… - mruczała zadowolona.
-Dobrze? - sapnąłem.
-Mmmmmm… - odpowiedział podobny dźwięk.
Otworzyłem usta i chwyciłem w nie jej wisienkę.
-Oooooooch! - westchnęła przeciągle.
Ponownie lizałem, z każdym ruchem podobało mi się to coraz bardziej. Jej zapach mnie oszołamiał.
-Och, och, och… - pojękiwała.
Wplotła palce w moją czuprynę i trzymała. Lizałem.
-Och, och, och… - jęczała.
Obracałem językiem.
-Och… chodź do mnie! - westchnęła w końcu.
Wsunęła nogi na łóżko.
-Chodź, - powtórzyła.
Cofnęła się i oparła na poduszkach.
-Przytul mnie, - szepnęła.
Podniosłem się.
-Och, przytul, przytul mnie… - mówiła.
Wyciągnęła do mnie ręce.
-Tak Beatko… - dyszałem z podniecenia.
W sekundę później wpadłem w jej objęcia.
-Och, Beatko! - jęknąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz