Szukaj na tym blogu

3 czerwca 2022

Podglądacz.

12. To wcale nie było takie trudne. 


Spojrzałem na jej dupeczkę. Jej słodka, puszysta cipeczka wystawała spomiędzy pośladków. Wystarczyło tylko klęknąć między nimi i zrobić swoje, zrobić to co należy. To wcale nie było takie trudne. 


Nie wiedziałem co zrobić, co odpowiedzieć, za to mój kutas z taką siłą parł na materiał spodni, iż myślałem, że go rozerwie. 

-Chcesz mnie? - spytała.

Chrząknąłem. Potwornie zaschło mi w gardle.

-Chcesz? - powtórzyła.

Zadarła swój malutki nosek do góry, opuściła powieki i jak wampir wpatrywała się we mnie. Wiedziałem, że w końcu nie będę miał wyboru. 

-No chcesz? - powtórzyła. 

Skinąłem.

-No to chodź.

Nabrałem powietrza w płuca. 

-Ale…

Patrzyła na mnie. 

-Co?

-Ty masz dopiero… - zacząłem. 

Uśmiechnęła się. 

-Siedemnaście lat? - dokończyła.

-Uhu, - mruknąłem, a ona się roześmiała.

-No to widzisz, masz wyjątkową okazję. Taka młoda dupa. Na pewno chciałbyś spróbować. 

Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Jej ciało wydawało się niesamowicie sprężyste, skóra była napięta, gładka i lśniąca. 

-Siedemnaście… - powtórzyłem, jak automat.

Wciąż miałem jakieś wewnętrzne opory. Ona natomiast chciała je jak najszybciej rozwiać.

-No to od czego zaczniesz, ogierze?

-Że co? Och… 

-No co tak patrzysz, mój ty zboczku.

Jej słowa Coraz bardziej mnie podniecały. Widać było, że chce mnie jak najszybciej sprowokować. Patrzyłem na jej napęczniałe, spiczaste piersi. Wyglądały, jakby były odlane z gipsu, jak wyrzeźbione. Moja fujara szalała. Coraz trudniej było mi się powstrzymać.

-Chcesz dotknąć? - spytała. 

Zesztywniałem. Bałem się, że to powie. 

-Dotknąć… och, co? 

-No co z tobą? Przecież nie będziesz tu tak siedział. 

Cofnąłem się o pół kroku. Cały drżałem. 

-No nie, nie uciekaj.

Zatrzymałem się. Wiedziałem, że za chwilę to się stanie. 

-Nie uciekam, tylko… och jesteś taka… 

-Wiem, wiem… chodź do mnie. 

-Och… Boże… 

-No co z tobą? Hej, jestem tu! - wyrzuciła.

Nie mogłem się już wycofać. Pożerała mnie swoim wzrokiem. Jeszcze mnie nie dotknęła, a czułem się przez nią zgwałcony. To doprowadzało mnie do szaleństwa. 

-Och! - westchnąłem z przejęciem. 

-Popatrz tylko na mnie. Jestem taka rozgrzana. 

Czułem, że moje zmysły działają dwa razy intensywniej. Poczułem zapach jej cipki, gorącej, parującej młodej pizdeczki. “Boże, za chwilę rozsadzi mnie od środka”, -  pomyślałem. 

-Wiesz, no wiesz...- jęknąłem.

-Och, tylko się nie rozklejaj. Weź się w garść i wreszcie mnie wyruchaj. Nie jestem z porcelany, nie rozsypie się. 

W mojej głowie pojawiła się panika. Chciałem odwrócić się i uciec. Stałem jednak dalej. Nogi wrosły mi w ziemię. Nie umiałem nic z tym zrobić. 

-Jezu, Beatko… 

-Ojejku, no co ty? No śmiało, ściągaj spodnie.

Moje serce łomotało, jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej. 

-Beatko, nie… kurczę… 

-Hahaha… rozepnij pasek.

Spojrzałem na jej dupeczkę. Jej słodka, puszysta cipeczka wystawała spomiędzy pośladków. Wystarczyło tylko klęknąć między nimi i zrobić swoje, zrobić to co należy. To wcale nie było takie trudne. 

-Boże, Boże, Boże… - powtarzałem, czując, że tracę równowagę. 

Nie zamierzała się poddawać. Wyprostowała się.

-No dawaj, rozpinaj…

-Beatko… och… nie, - powtarzałem już bardziej dla zasady. 

Odwróciła się do mnie tyłem, aby pokazać mi swoje pośladki. 

-Pasek…

Drżałem. Pochyliła się, wspierając na oparciu kanapy.

-Słyszysz? - jej głos był coraz cichszy.

-Tak, tak… już… 

Skręciła tułów, przechylając się na jeden bok i przez ramię spojrzała mi w oczy. 

-No… nie widzę… hm… 

-Och…

Łup, łup, łup... - waliło moje serce. Mimo to moja dłoń sama przesunęła się na zimną klamrę na wysokości bioder.

-Już lepiej, - powiedziała, ledwie poruszając ustami.

Jej policzki były rozpalone a oczy pełne grzesznego, a jednocześnie niewinnego, pożądania.

-Och, och… - wzdychałem. 

-Chcę go, słyszysz, chcę…

Położyła dłonie na pośladkach i rozchyliła je. Oszalałem. 

-Beatko… - odezwałem się bezgłośnie.

Zmrużyła powieki i pokiwała głową. Moje spodnie były już rozpięte.

-Chodź… - szepnęła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...