Szukaj na tym blogu

6 czerwca 2022

Podglądacz.

15. Jej pizdeczka.


Jej pizdeczka zaczęła rytmicznie pulsować: najpierw powoli a później coraz szybciej i szybciej.


Była gorąca jak wulkan, miękka jak aksamitny jasiek, pachnąca jak bukiet róż. 

-Pocałuj, - westchnęła.

Zbliżyłem twarz do jej delikatnej buzi, czubkiem nosa dotknąłem jej noska, po moich plecach przebiegł słodki dreszcz. 

-Pocałuj mnie.

Dotknąłem wargami jej gorących, wpółotwartych usteczek. Po chwili poczułem jej język między swoimi zębami. Spojrzałem w jej cudowne zielono niebieskie oczy i poczułem, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

Oderwałem się, by zaczerpnąć powietrza. Uśmiechała się, zarzuciła snopy swoich jasnych, lnianych włosów na moją głowę. 

-Och! - westchnąłem i ponownie zapadłem się w wulkanicznym długim pocałunku.

Kiedy na powrót zacząłem odbierać bodźce z zewnątrz, poczułem, że mój rozgrzany do czerwoności kutas, pulsuje ściśnięty na jej brzuchu.

-Och, Beatko, Beatko, - dyszałem z podniecenia. 

Pieściła się, gładziła dłońmi po swoich piersiach, po całym ciele. Zaraz potem rozsunęła szeroko uda.

-Chodź, - szepnęła.

Wpadłem w jej ramiona raz jeszcze. Teraz moja fujara wylądowała prosto na jej wilgotnej cipeczce. Całą długością przeorałem jej kobiecość na pół.

-Ooooooch!!! - jęknęła przeciągle.

Poruszyłem biodrami, wciskając się jeszcze głębiej.

-Och, och jesteś taki cudowny.

W końcu nie wytrzymała, szybko wstała, a następnie położyła się na plecach. Patrzyłem na nią zdziwiony. 

-Teraz…

-Tak? -spytałem.

-Wejdź we mnie.

Zadarła nogi do góry. 

-Cały drżę.

Zgięła je w kolanach i oparła na piersiach.

-Tak? - powtórzyłem.

Patrzyłem, uśmiechała się.

-Tak chcesz?

Skinęła głową.

-Uhu… - mruknęła.

Wpatrywałem się w jej lśniącą cipeczkę.

-Tak? 

-Tak, właśnie tak, - odpowiedziała.

Jedną ręką przyciskała uda, a drugą rozwierała pośladki. 

-Och Beatko…

Pochyliłem się.

-Och… - westchnąłem.

-Aaaaach! - odpowiedziała.

Poczułem jej oddech.  

-Cały drżę…

Spojrzałem jej w oczy. Złożyłem bardzo czuły pocałunek na jej ustach. 

-Ach, chcę cię, chcę… - westchnęła.

Usadowiłem się na kozetce.

-Beatko. Boże, dziewczyno, co ty ze mną robisz? 

Ująłem w garść swojego sztywnego i twardego fiuta. 

-Słodka ty moja…  

Czułem jej żar, nim jeszcze w nią wszedłem.

-Och Beatko, Beatko… 

-Tak?

-Beatko… 

-Tak?

-Zabierz mnie do nieba, - jęczałem.

-Chodź…

Jedno pchnięcie i byłem w środku. 

-Ooooooooch! - wydobyło się z jej gardła.

Opadłem na jej wywiniętą do góry dupcię.

-Uuuuuuuuch! - sapnąłem z rozkoszy.

-Och, och, och!!! - postękiwała.

Puściła pośladek i zrobiło się bardzo ciasno. 

-Oooooch Boże!!! - jęknąłem, zatracając się całkowicie.

-Ach, tak, tak! Nie przerywaj! - zachęcała.

Podparłem się na rękach.

-Jesteś taka cudowna… Jezu!

-Och Radku, Radku! Ruchaj mnie, ruchaj!

Powoli zacząłem unosić biodra i wyciągać fiuta z jej pizdeczki.

-Uuuuuuuuuch! - wyłem.

Skręcałem się z podniecenia.

-Jeszcze, jeszcze. Och! - dopingowała rozpalonym głosem.

Pochyliłem się i zająłem się jej sutkiem. 

-Och tak mi rób. Tam mi dobrze, - wyszeptała.

Najpierw dotknąłem czubkiem języka. 

-Tak, tak… - mówiła prawie bezgłośnie.

Po chwili pociągnąłem od dołu do góry.

-Pieść go. Och pieść go, - ciągle słyszałem jej słaby głos.

Wykonałem kilka kółeczek po krawędzi brodawki.

-Tak, tak… 

Nagle niespodziewanie szybko chwyciłem go w usta. Jęknęła słodko. Zagryzłem. 

-Jak mi dobrze, och jak mi dobrze, - skomlała.

Ssałem jak małe dziecko. Nie przerywałem.  

-Jestem twoja, tylko twoja. Och… 

Jej pizdeczka zaczęła rytmicznie pulsować: najpierw powoli a później coraz szybciej i szybciej.

-Tak, tak, tak! - wołała.

Oddychała szybko, nerwowo.

-Och, och, och! - wyrzucała z siebie.

Nagle zwarła się na mnie i zastygła w bezruchu.

-Auuuuuuuu!!! - zawyłem z rozkoszy.

Fala gorąca napłynęła z dwóch stron: od czubka głowy i stóp. 

-Uuuuuuuuuuch, uch, uch!!! - krzyczałem.

Eksplodowałem i zapadła ciemność. Po jakimś czasie wyszła spode mnie. 

-Żyjesz? - spytała.

Wciąż pozostawałem w oszołomieniu.

-Tak… chyba tak… - odpowiedziałem.

Odwróciła się tyłem. 

-Chodź do mnie jeszcze.

Dyszałem ciężko. 

-Och, ale przecież… ja…

Jednym kolanem oparła się na sofie. 

-No chodź. Dasz radę.

-Jezu, ale…




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...