15. Jej pizdeczka.
Jej pizdeczka zaczęła rytmicznie pulsować: najpierw powoli a później coraz szybciej i szybciej.
Była gorąca jak wulkan, miękka jak aksamitny jasiek, pachnąca jak bukiet róż.
-Pocałuj, - westchnęła.
Zbliżyłem twarz do jej delikatnej buzi, czubkiem nosa dotknąłem jej noska, po moich plecach przebiegł słodki dreszcz.
-Pocałuj mnie.
Dotknąłem wargami jej gorących, wpółotwartych usteczek. Po chwili poczułem jej język między swoimi zębami. Spojrzałem w jej cudowne zielono niebieskie oczy i poczułem, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Oderwałem się, by zaczerpnąć powietrza. Uśmiechała się, zarzuciła snopy swoich jasnych, lnianych włosów na moją głowę.
-Och! - westchnąłem i ponownie zapadłem się w wulkanicznym długim pocałunku.
Kiedy na powrót zacząłem odbierać bodźce z zewnątrz, poczułem, że mój rozgrzany do czerwoności kutas, pulsuje ściśnięty na jej brzuchu.
-Och, Beatko, Beatko, - dyszałem z podniecenia.
Pieściła się, gładziła dłońmi po swoich piersiach, po całym ciele. Zaraz potem rozsunęła szeroko uda.
-Chodź, - szepnęła.
Wpadłem w jej ramiona raz jeszcze. Teraz moja fujara wylądowała prosto na jej wilgotnej cipeczce. Całą długością przeorałem jej kobiecość na pół.
-Ooooooch!!! - jęknęła przeciągle.
Poruszyłem biodrami, wciskając się jeszcze głębiej.
-Och, och jesteś taki cudowny.
W końcu nie wytrzymała, szybko wstała, a następnie położyła się na plecach. Patrzyłem na nią zdziwiony.
-Teraz…
-Tak? -spytałem.
-Wejdź we mnie.
Zadarła nogi do góry.
-Cały drżę.
Zgięła je w kolanach i oparła na piersiach.
-Tak? - powtórzyłem.
Patrzyłem, uśmiechała się.
-Tak chcesz?
Skinęła głową.
-Uhu… - mruknęła.
Wpatrywałem się w jej lśniącą cipeczkę.
-Tak?
-Tak, właśnie tak, - odpowiedziała.
Jedną ręką przyciskała uda, a drugą rozwierała pośladki.
-Och Beatko…
Pochyliłem się.
-Och… - westchnąłem.
-Aaaaach! - odpowiedziała.
Poczułem jej oddech.
-Cały drżę…
Spojrzałem jej w oczy. Złożyłem bardzo czuły pocałunek na jej ustach.
-Ach, chcę cię, chcę… - westchnęła.
Usadowiłem się na kozetce.
-Beatko. Boże, dziewczyno, co ty ze mną robisz?
Ująłem w garść swojego sztywnego i twardego fiuta.
-Słodka ty moja…
Czułem jej żar, nim jeszcze w nią wszedłem.
-Och Beatko, Beatko…
-Tak?
-Beatko…
-Tak?
-Zabierz mnie do nieba, - jęczałem.
-Chodź…
Jedno pchnięcie i byłem w środku.
-Ooooooooch! - wydobyło się z jej gardła.
Opadłem na jej wywiniętą do góry dupcię.
-Uuuuuuuuch! - sapnąłem z rozkoszy.
-Och, och, och!!! - postękiwała.
Puściła pośladek i zrobiło się bardzo ciasno.
-Oooooch Boże!!! - jęknąłem, zatracając się całkowicie.
-Ach, tak, tak! Nie przerywaj! - zachęcała.
Podparłem się na rękach.
-Jesteś taka cudowna… Jezu!
-Och Radku, Radku! Ruchaj mnie, ruchaj!
Powoli zacząłem unosić biodra i wyciągać fiuta z jej pizdeczki.
-Uuuuuuuuuch! - wyłem.
Skręcałem się z podniecenia.
-Jeszcze, jeszcze. Och! - dopingowała rozpalonym głosem.
Pochyliłem się i zająłem się jej sutkiem.
-Och tak mi rób. Tam mi dobrze, - wyszeptała.
Najpierw dotknąłem czubkiem języka.
-Tak, tak… - mówiła prawie bezgłośnie.
Po chwili pociągnąłem od dołu do góry.
-Pieść go. Och pieść go, - ciągle słyszałem jej słaby głos.
Wykonałem kilka kółeczek po krawędzi brodawki.
-Tak, tak…
Nagle niespodziewanie szybko chwyciłem go w usta. Jęknęła słodko. Zagryzłem.
-Jak mi dobrze, och jak mi dobrze, - skomlała.
Ssałem jak małe dziecko. Nie przerywałem.
-Jestem twoja, tylko twoja. Och…
Jej pizdeczka zaczęła rytmicznie pulsować: najpierw powoli a później coraz szybciej i szybciej.
-Tak, tak, tak! - wołała.
Oddychała szybko, nerwowo.
-Och, och, och! - wyrzucała z siebie.
Nagle zwarła się na mnie i zastygła w bezruchu.
-Auuuuuuuu!!! - zawyłem z rozkoszy.
Fala gorąca napłynęła z dwóch stron: od czubka głowy i stóp.
-Uuuuuuuuuuch, uch, uch!!! - krzyczałem.
Eksplodowałem i zapadła ciemność. Po jakimś czasie wyszła spode mnie.
-Żyjesz? - spytała.
Wciąż pozostawałem w oszołomieniu.
-Tak… chyba tak… - odpowiedziałem.
Odwróciła się tyłem.
-Chodź do mnie jeszcze.
Dyszałem ciężko.
-Och, ale przecież… ja…
Jednym kolanem oparła się na sofie.
-No chodź. Dasz radę.
-Jezu, ale…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz