32. Zobaczyłem gęsto zarośniętą cipkę.
Majka uniosła się do półprzysiadu. Od razu zobaczyłem gęsto zarośniętą cipkę. Aśka już trzymała mojego ptaszka i próbowała zmusić go, by stanął na baczność.
Leżałem na szerokim, wygodnym łóżku całkiem przytomny, ale bezbronny. Mogłem się poruszać, ale nie byłem w stanie niczemu się oprzeć. Byłem bezwolny jak cielę, prowadzone na rzeź. Fajne uczucie, szczególnie że widziałem nad sobą pięć pięknych dziewczyn w samych tylko ręcznikach.
O w mordę jeża, co ja gadam, nie jeden facet byłby zadowolony z przebiegu takiej sytuacji. Tyle tylko, że ja jakoś nie. Mając świadomość, że nie zrobię nic, co mogło by mi zapewnić choć trochę bezpieczeństwa, a jednocześnie nie wiedząc, co za chwilę się stanie, odczuwałem niepokój, wręcz lęk. Kinga zawzięcie, próbowała trzepać mi konia, który, jak na złość nie chciał stanąć.
-To pewnie przez ten środek, który żeśmy mu podały, - mówiła, przez zaciśnięte zęby.
-Mówiłam ci, że to za dużo! - rzuciła podenerwowana Jolka.
-Dałam tyle, ile radził ten gość, ani grama więcej.
-No to co on taki, jakiś cienki jest?!
-Uspokój się Jolka, to pewnie chwilowe.
Nie podobała mi się ta sytuacja. Szybko skojarzyłem, co planują. Byłem jak zwierz upolowany w dżungli przez zgraję dzikusów. W tamtej chwili mogły zrobić ze mną, dosłownie wszystko, a ja, co najwyżej, mógłbym się lekko skrzywić.
Wszystkie na raz wyciągnęły swoje ręce i położyły na moim nagim ciele. Matko kochana, dziesięć sztuk kobiecych dłoni, pięćdziesiąt palców, tysiące dotknięć jednocześnie! Nie wiem, czy moje odczuwanie erotyczne się zmieniło, czy to tylko zasługa niecodziennego zdarzenia, ale już teraz byłem na granicy utraty przytomności. Wariowałem.
Karolina i Aśka siedziały po dwóch przeciwległych stronach, najbliżej mojej twarzy i zajmowały się moją klatką piersiową. Majka i Jolka usadowiły się na wysokości moich bioder i tam też oscylowały ich zwinne łapeczki. Drażniły cały brzuch i podbrzusze. Kinga natomiast wlazła między moje szeroko rozsunięte uda i to właśnie ona majstrowała przy moim fiucie. Efekt: bezustanne skurcze i spazmy, graniczące pomiędzy rozkoszą a łaskotkami. Chciałem coś powiedzieć, ale powoli stawało mi się wszystko jedno.
Niespodziewanie Kinga podniosła się ze swojego miejsca i szybko zaczęła gramolić się na mojego fiuta.
-Oooo taaaak! - usłyszałem podniecony głos Karoliny.
Pozostałe poruszyły się, unosiły i siadały.
-Tak, tak…
-Nooooo!
-Hmmm!
Słyszałem podniecone, rozbawione głosy.
Majka uniosła się do półprzysiadu. Od razu zobaczyłem gęsto zarośniętą cipkę. Aśka już trzymała mojego ptaszka i próbowała zmusić go, by stanął na baczność. Kinga oparła się dłońmi pod moimi pachami i przerzucała stopy przez moje uda. Czułem się dziwnie. Wyruchałbym je po kolei, gdyby mi tylko na to pozwoliły. One tymczasem postanowiły zabawić się ze mną w inny sposób. Słyszałem tylko, jak wzajemnie się dopingują.
-Taaaak… nie żałuj sobie.
-Ooooo nie!
-Daj sobie po garach, dziewczyno!
To było trochę śmieszne. Ekscytowały się, jak faceci oglądający film porno. Kinga była już nad moim torsem. Pojedyncze odgłosy zlały się w jeden, pełen podniecenia gwar.
“Boże, ale mają widowisko!” - pomyślałem ze wstydem.
Drobna blondynka precyzyjnie poprawiała pozycję. Aśka, śmiejąc się, starała się trzymać kutasa, we w miarę stabilnej pozycji. Jolka gapiła się tak, jakby widziała fiuta po raz pierwszy. No cóż, może rzeczywiście tak było.
-Hmmm! - nruknęła Kinga powoli opadając.
-Noooooo! - usłyszałem jęczący głos gdzieś z tyłu.
Lekko uniosłem głowę, na to tylko było mnie stać. Aśka przesunęła się nieco w stronę moich nóg i rechotała jak żaba.
-Daaaawaj! - zawołała podniecona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz