Szukaj na tym blogu

2 czerwca 2022

Podglądacz.

11. Jestem taka napalona.


Powoli opadła tułowiem na poduchy, wsparła się na nich ramionami i wypięła w moją stronę swój tyłeczek. 

-Jestem taka napalona, - szepnęła, nadymając zmysłowo usta.


Czułem, że pierwsze skrępowanie zaczyna ustępować miejsca podnieceniu i jakieś takiej mrowiącej ekscytacji. 

-Patrz, - odezwała się ledwie słyszalnym szeptem.

Zrzuciła buty i uniosła do góry stopy.

-Patrzę, - odpowiedziałem tak samo cicho.

Zbliżyłem się i obserwowałem każdy jej ruch.

-Patrz, - powtórzyła.

Przełknąłem ślinę. 

-Patrzę.

Zsunęła dół sukienki, odsłaniając ponętne pośladki. Mój fiut nabierał turgoru. 

-Widzisz?

-Widzę.

Powoli zaczęła pozbywać się czarnych, jakby utkanych z pajęczyny majteczek. Zadrżałem.

-Nie odwracaj wzroku.

-Nie odwracam.

Jej cipka była jak jej usta: jędrna, nie za duża, nie za mała, idealnie ukształtowana. Zaczęło robić mi się gorąco. 

-Podoba ci się?

-Uhu…

-Chodź bliżej.

Zrobiłem dwa kroki.

-Jeszcze.

Dygocząc, zbliżyłem się bardziej. Bawiła się majtkami, przeplatając je na kostkach.

-Jeszcze.

Stanąłem tuż obok niej. Czułem zapach jej perfum. 

-Ha, ha, ha… już cię mam! - roześmiała się serdecznie.

-Słucham?

-Jesteś jak każdy facet.

Patrzyłem na nią, rozbrajała mnie swoim spojrzeniem.

-Nie rozumiem…

-Nie musisz.

Patrzyła.

-Chcesz?

-Co?

Znowu zaczęła się śmiać. Gapiłem się na jej majteczki rozpięte między jej stopami. 

-Pochyl się.

Zniżyłem kark. Poczułem ciepło bijące od jej rozpalonego ciała.

-Weź.

Wyciągnąłem rękę i zdjąłem z jej nóg te figi. 

-Powąchaj.

-Słucham?

Drżałem na samą myśl.

-Powąchaj.

Powoli zbliżyłem je do swojej twarzy. Poczułem kobietę i zakręciło mi się w głowie. Zwinąłem materiał i odsunąłem od siebie. To było zbyt silne doznanie.

-Wąchaj! - powtórzyła już bardziej stanowczo.

-Kiedy…

-Wąchaj!

Przytknąłem je do ust. Wdychałem. Najpierw delikatnie a później coraz bardziej zachłannie i lubieżnie.

-Beatko, och Beatko! - jęknąłem. 

Mój kutas pulsował, czułem że jeśli nie przestanę, spuszczę się w spodnie.

-Ha, ha, ha!!! - śmiała się na cale gardło.

Odłożyłem majteczki, tak szybko i tak nerwowo, jakby były czymś skażone. Dyszałem ciężko.

-Boże, co ja wyprawiam?! - wyrwało mi się.

Odwróciłem się i zacząłem iść w stronę schodów.

-Gdzie?! - spytała ostro.

Stanąłem kompletnie zmieszany.

-Słucham?

-Gdzie się wybierasz?

Odwróciłem się. Leżała, wsparta na poduchach z nogami wyciągniętymi daleko poza głowę. 

-Nie wiem.

-Zostań, - poprosiła już bardzo łagodnie.

Była piękna, zmysłowa i patrzyła na mnie jak bazyliszek. Jej oczy nawet nie drgnęły, na ustach malował się wciąż ten sam, słodki, jak deser, uśmiech.

-Ale…

-Chodź. 

Wracałem, każdy metr wydawał się kilometrem. 

-… ja…

-Śmiało.

Patrzyłem na jej cipkę. Z każdym krokiem rosła w moich oczach. 

-…nie mogę.

-Przestań.

Jej wzgórek pokryty był, białym, ledwie zauważalnym meszkiem. 

-Beatko…

-Och przestań!

-Beatko…

Cały drżałem. Przed moimi oczami wirowały gwiazdki. Myślałem, że zemdleję. 

-Dotknij.

Miałem wrażenie, że źle usłyszałem. Wpatrywałem się w nią z niedowierzaniem. 

-Słucham?

-Dotknij, proszę.

Bardzo powoli wyciągnąłem dłoń. Moje palce były jak galareta. 

-Och! - westchnąłem.

Stałem zbyt daleko. 

-Jeszcze, - szepnęła.

Chwyciła mnie za nadgarstek i przyciągnęła. 

-Nie mogę, - prawie płakałem. 

Była zbyt piękna, zbyt doskonała. Bałem się, czułem się tak, jakbym bezcześcił bezcenny skarb.

-Czujesz?

-Och!

Była delikatna, jak pupcia niemowlęcia i gorąca, jak piec. 

-Czujesz?

-Och, tak.

Między palcami niczym małe ślimaczki prześlizgiwały się jej płatki.

-Boże kochany! - jęknąłem i porwałem dłoń.

Wstała. 

-Nie bój się, nie gryzę.

Przełknąłem ślinę.

-Wiem.

Odwróciła się bokiem, weszła na sofę, a później uklękła. 

-Chcesz jeszcze?

Nie potrafiłem wydobyć z siebie już głosu.

-No chcesz?

Tylko patrzyłem.

-Znaczy, chcesz…

Powoli opadła tułowiem na poduchy, wsparła się na nich ramionami i wypięła w moją stronę swój tyłeczek. 

-Jestem taka napalona, - szepnęła, nadymając zmysłowo usta.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...