22. Chyba spuścisz się w spodnie.
Rzeczywiście mój fiut skryty jedynie pod slipami pulsował jak szalony. Jego nie dało się zwieść.
-Chyba spuścisz się w spodnie…
Zaczęła się śmiać jak szalona. Kompletna wariatka.
W sposób artystyczny niemalże malarski łokciami oparła się o burtę siedziska, czoło położyła na zwiniętej, jakby od niechcenia, w pięść dłoni, a całe ciało wykręciła w moją stronę.
-No supermenie… Daj spokój.
-Och!
-No dobra. Ostatnia szansa.
-O matko!
-Ściągaj spodnie i pakuj fiuta.
Przegrałem. Moja dłoń wylądowała na suwaku rozporka.
-Poddaję się, - powiedziałem.
-Świetnie. O to mi chodziło.
-Ale jakby co, to ty mnie sprowokowałaś, dobra?
-Hahaha… Niech będzie.
Położyła się na plecach w poprzek fotela, ale nie opadła do końca.
-Naprawdę tego chcesz?
Pokiwała głową. Wsparła się na krawędzi.
-Naprawdę???
-No, oczywiście.
Przedramionami zakryła swoje, słodkie cycuszki.
-Nie wygłupiasz się?
-Nie wygłupiam się. Chcę.
-No to idę…
Prawą nogę opuściła na podłogę i wsparła na palach. Lewą, podciągniętą do góry, położyła na podłokietniku. Obserwowałem jaśniejszą, nieopaloną część jej podbrzusza.
Nagle zmieniła taktykę.
-No co ty! Ja tylko żartowałam.
Byłem jak granat. Zawleczka została już wyjęta. Krok za krokiem podchodziłem coraz bliżej. Wyraz jej twarzy zmienił się diametralnie.
-Dobra, to był taki żart, okej?
“Ty stara cipo jedna! Kurwa, co ty sobie myślisz?!” - gotowało się we mnie.
-No co ty, no co ty, nie, nie… Przestań!
“Nie daruję Idźcie pierdolonej.” Byłem już bardzo blisko.
-Och Radek. No przecież to tylko taka zabawa...
W jej oczach zobaczyłem prawdziwy lęk. Więc to dla niej była tylko zabawa. Zatrzymałem się. Byłem jak rozjuszony byk. W ustach miałem pianę, oczach dzikość i pożądanie.
-Nie baw się ze mną mała. Proszę cię, nie rób tego więcej. Jeszcze trochę i cię zgwałcę.
-Hihihi… nie…
Patrzyłem.
-Mówię ci, przestań...
-Hihihi… Chyba tego nie zrobisz?
-Tak uważasz? Jesteś tego pewna? A czemu miałbym nie zrobić?
Przekręciła się na jeden bok. Wciąż prowokowała. O co jej chodziło?
-Bo…
-Bo?
-Bo ja…
-Tak? Jeszcze będziesz się drażnić?
-Nie… ja…
Oparcie fotela znalazło się pod jej pachą.
-Wiesz co, może jednak coś ci zrobię?
Obydwiema dłońmi przyciskała do uszu słuchawki, tak jakby chciała się w nich schować.
-Hihihi… Nie…
-A może jednak?
-Och Radku…
Złączyła uda chowając między nimi swoją pizdeczkę. Mogłem dostrzec jedynie cienki sznyt.
-A może?
Patrzyłem. Od pępka do początku szparki biegła ciemniejsza cholernie podniecająca pręga. Wreszcie, nie wiem jakim cudem, na chwilę, chociaż, odzyskałem panowanie nad sobą. Muszę przyznać, że rozbawiła mnie ta sytuacja. Nie mogłem się powstrzymać i wybuchłem głośnym śmiechem.
-Och Radeczku… - odezwała się słodko.
-No co?
-Jesteś taki cudowny.
-Hahaha… W sumie… wiem. I co z tego?
-Twój kutasik…
-Co? Coś z nim nie tak?
-Hihihi… Chyba już długo nie wytrzyma…
Rzeczywiście mój fiut skryty jedynie pod slipami pulsował jak szalony. Jego nie dało się zwieść.
-Chyba spuścisz się w spodnie…
Zaczęła się śmiać jak szalona. Kompletna wariatka.
-Uważaj, żebyś czasem…
-Co, no co?
-Żebyś się nie przeliczyła. Jeszcze nie wiesz, gdzie on chce się spuścić.
-Gdzie? No gdzie? No co ty powiesz.
-Jesteś młoda i głupiutka. Nie wiesz, do czego jest zdolny ten rozbójnik.
Zgięła nogi w kolanach i podciągnęła pod brzuch. Spomiędzy ud wyłoniła się jej zgrabna szparka. Chwyciła dłonią za pośladek i lekko uniosła go do góry. Aromat samiczki stał się pełniejszy i przybrał znacznie na sile. Drugą dłonią gładziła się po szyi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz