23. Pocałunek po prawej, pocałunek po lewej.
Jeszcze jedno misterne dotknięcie po drodze i byłem na samym dole. Pocałunek po prawej, pocałunek po lewej, kilka krótkich muśnięć w międzyczasie. To działo się samo, jakby bez udziału mojej woli.
-Może jednak pozwolę ci się wyruchać.
“Jak ona mnie wkurwia!” Krew zawrzała w moich żyłach.
-Jeszcze ci mało?! Znowu zaczynasz?
-Nooo hahaha… W sumie jedyna taka okazja, no nie?
“Ja jednak zrobię jej kuku.” Buchałem podnieceniem. Rozpiąłem rozporek i wyciągnąłem kutasa na wierzch. Był gorący, gruby opleciony żyłami.
-Ooooooch!!! - westchnęła na jego widok.
-Wiesz co? Pomogę ci zdecydować.
-Och Boże… nie…
-Właśnie, że tak. Co, niespodzianka?
Zsunęła się na podłogę i jak kotka w rui ułożyła na rozpostartej koszuli. Głowę oparła wygodnie na rękach. Nogi podciągnięte pod same piersi uwydatniały jej napęczniały kwiatuszek.
-No dobrze. Dobrze, koniec tej nerwówki. Chodź do mnie.
-O niczym innym nie marzę.
-Zróbmy to.
Nie zmieniając pozycji, uniosła głowę do góry.
-Wiedziałem, że tak to się skończy, wiedziałem.
***
Szarpnęła mnie za ramię.
-Radek obudź się. Karolina pościeliła ci łóżko w pokoju obok. Idź, tam lepiej się wyśpisz, - mówiła do mnie jak gdyby nigdy nic.
-Boże, Beatko, - westchnąłem.
-Co? Coś się stało? - spytała, patrząc na mnie uważnie.
-Nic, nic. To tylko sen.
-Jakiś koszmar? - spytała.
Uśmiechnąłem się.
-Nie. A w zasadzie tak. Można i tak to nazwać.
“Jeszcze jeden taki “koszmar” i nie wiem, co się stanie”, - pomyślałem, patrząc w jej duży dekolt.
***
Świat erotyki wciągnął mnie tak dalece, że absolutnie nie potrafiłem nad tym zapanować. Dzień po dniu spotykały mnie coraz dziwniejsze, niesamowite sytuacje. No co tu dużo mówić. To musiało się stać. Jakaś siła, nieodparcie ciągnęła nas do siebie.
Leżała na kanapie. Miała na sobie czarną koszulkę z krótkim rękawem, która w tej chwili podciągnięta była pod same piersi. Siedziałem z drugiej strony, na wysokości jej ud i spokojnie rozpinałem dżinsową mini spódniczkę. Nie broniła się. Przełożyła ręce znad głowy do guzików i zaczęła mi pomagać.
Po sekundzie ciągnąłem już za maszynkę suwaka. Połówki sztywnego materiału natychmiast się rozjechały na boki. Palcami obydwu dłoni, płynnie, jakbym tańczył, odchyliłem je jeszcze bardziej. Prawie w tej samej chwili opadłem twarzą na jej podbrzusze i dotknąłem ustami gorącej skóry między pępkiem a wzgórkiem łonowym.
Nie drgnęła, nie ruszyła się. Musnąłem jeszcze raz, i jeszcze… Była miękka, pachnąca, taka zwykła, inna, niż w moich snach.
Jej dłonie powędrowały w okolice obojczyków. Leżała jak małe dziecko: niewinna, bierna, a jednocześnie bardzo aktywna. Składałem czułe pocałunki na całej powierzchni jej brzucha, a ona wzrokiem śledziła każdy mój ruch. Wysunąłem język i ciągnąłem nim od dołu do góry, pozostawiając po sobie mokry ślad. Pocałowałem ją tuż pod biustem i już wracałem.
Jeszcze jedno misterne dotknięcie po drodze i byłem na samym dole. Pocałunek po prawej, pocałunek po lewej, kilka krótkich muśnięć w międzyczasie. To działo się samo, jakby bez udziału mojej woli. Przytrzymałem tkaninę spódnicy i pieściłem na krawędzi czarnych koronkowych majteczek. Raz przy razie muskałem jej ciało: coraz czulej, coraz namiętniej. I znowu do góry, pocałunek przy pocałunku. Jej skóra uginała się pod naciskiem moich ust.
Ująłem ją pod boki i powoli wsuwałem dłonie pod jej bluzkę. Ona tymczasem chwyciła mnie za skronie i delikatnie rozczesywała moje włosy. I nagle bez ostrzeżenia podała mi swoje ręce. Jej przedramiona wpadły w moje dłonie, były delikatne, drobne. Uniosłem ją do góry. Przesuwała się za moim ruchem, jak namagnesowana: płynnie, jednostajnie, bez najmniejszego oporu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz