16. Czubek fiuta.
Opuściła się niżej. Czubek fiuta dotknął jej muszelki. Wyciągnąłem dłonie i ująłem jej cycuszki. Chwyciła mojego węża u podstawy.
Pochyliła się do przodu i opadła na poduszki.
-Nie narzekaj, tylko chodź.
Spojrzałem na swojego fiuta i z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, że wciąż jeszcze sterczał. Nie wiem, jak to się stało.
-Boże… dziewczyno, co ty ze mną robisz? Ja nie wiem… - jęknąłem olśniony.
Jeszcze raz wystawiła w moją stronę swoją niesamowitą pupcię. Znów miałem niesamowitą ochotę.
-No chodź, nim zanim się rozmyślę.
Wstałem. Chwyciłem za kutasa i zacząłem wykonywać posuwiste ruchy. Rozsunęła nogi. Gładziła dłońmi po całym swoim ciele.
-Chodź. do mnie.
Patrzyła na mnie przez ramię.
-No dalej. Dasz radę.
Widziałem ją jak przez mgłę.
-No dalej.
Jej usta poruszały się w półszepcie.
-Wstań.
Jej oczy płonęły żarem podniecenia.
-Dasz radę.
Wpatrywała się we mnie, jak drapieżnik. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje.
-Boże dziewczyno, co ty ze mną robisz?
Z ogromnym wysiłkiem podniosłem się.
-No chodź do mnie.
Zachwiałem się i zrobiłem dwa kroki do tyłu.
-Nie poddawaj się tylko.
Jeden krok do przodu. Spojrzałem na jej nagie piersi. Sterczały, jak dwie spiczaste wydmy.
-Och… jesteś cudowna!
Jeszcze jeden krok do przodu. Przeniosłem wzrok na jej zadek.
-Już idę…
Widziałem dwa równe, idealnie zaokrąglone pośladki, przecięte wąskim kanionem dupeczki. Na dole, pomiędzy udami różowy wzgórek, ozdobiony wstążką delikatnych płatków.
-Chodź wreszcie.
-Idę, idę…
Stanąłem tuż za nią.
-Wejdź we mnie.
Ukląkłem na kozetce. Chwyciłem ją za biodra.
-Włóż mi go.
Przywarłem do niej podbrzuszem.
-Ooooooooch! - westchnęła przeciągle.
Zachwiałem się. Kutas był sztywny, ale w głowie mi wirowało jak po wypiciu pół litra.
-Biedny Raduś, - śmiała się.
Odwróciła się przodem.
-Wyczerpany, co?
Pokiwałem głową.
-Nie szkodzi, - szepnęła.
Jedną nogę wciąż trzymała na kozetce a drugą na podłodze.
-Pomogę ci…
Ręce ułożyła za sobą, na poduszkach.
-No chodź…
Powoli się wyginała, wypinając cycki, brzuch i pizdeczkę.
-Połóż się…
Była tak samo podniecona jak ja.
-Beatko cukiereczku ty mój, - jęczałem.
Mógłbym patrzeć tylko na same jej usta i doznać orgazmu.
-Połóż się. Chcę cię dosiąść.
Po chwili leżałem wyciągnięty na sofie. Majestatycznie, nie odrywając ode mnie wzroku, zajęła pozycję na moich biodrach.
-Och! - westchnąłem.
Opuściła się niżej. Czubek fiuta dotknął jej muszelki. Wyciągnąłem dłonie i ująłem jej cycuszki. Chwyciła mojego węża u podstawy.
-Oooo… matko! - jęknąłem.
Ścisnęła.
-O ja pierdolę! - wyrwało się z mojego gardła.
Napęczniał, bardziej się wyprostował.
-Proszę… kończ!
Zaczęła nim machać.
-Beatko błagam.
Huśtał się we wszystkie strony.
-Och Beatko… amazonko ty moja!
Kilka razy uderzyła w sam środek swojej różyczki. Usłyszałem głośne klapnięcia.
-Boże, Boże, Boże!!! Jęczałem.
Przytrzymała go sztywno w pionie. Drugą ręką rozwarła szparkę. Powoli zaczęła opadać.
-Jeeeezuuu!!! - wyrwało się z mojego gardła.
Patrzyła mi w oczy. Zanurzałem się w niej, głębiej, coraz głębiej. Było ciepło, wilgotno, ciasno.
-Beatko, oooooooch, ooooooch!!!
Opadła na mnie do samego końca. Oblewał mnie żar, szamotałem się w słodkich spazmach rozkoszy.
-Oooooch, ooooooch, ooooooch!!!
Powoli się unosiła. Centymetr po centymetrze uwalniała moją lagę. Mocno ściskała. Nie chodziło jej o ilość, ale o jakość. Czułem, że unoszę się nad łóżkiem. Rozkosz, ekstaza, niebiańskie ciepło. Ponownie dochodziłem.
-Beeeeeaaaatko!!! - wydarłem i się na całe gardło.
Opadała, powoli kontrolując każdy skurcz, każde drgnienie. Jej uda ciasno opinały moje biodra. Dobijając do końca, mocno rozgniotła moje jajka.
-Uch, uch, uch!!! - stękałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz