Szukaj na tym blogu

7 czerwca 2022

Podglądacz.

16. Czubek fiuta.


Opuściła się niżej. Czubek fiuta dotknął jej muszelki. Wyciągnąłem dłonie i ująłem jej cycuszki. Chwyciła mojego węża u podstawy. 


Pochyliła się do przodu i opadła na poduszki. 

-Nie narzekaj, tylko chodź.

Spojrzałem na swojego fiuta i z ogromnym zdziwieniem stwierdziłem, że wciąż jeszcze sterczał. Nie wiem, jak to się stało. 

-Boże… dziewczyno, co ty ze mną robisz? Ja nie wiem…  - jęknąłem olśniony.

Jeszcze raz wystawiła w moją stronę swoją niesamowitą pupcię. Znów miałem niesamowitą ochotę. 

-No chodź, nim zanim się rozmyślę.

Wstałem. Chwyciłem za kutasa i zacząłem wykonywać posuwiste ruchy. Rozsunęła nogi. Gładziła dłońmi po całym swoim ciele. 

-Chodź. do mnie. 

Patrzyła na mnie przez ramię.

-No dalej. Dasz radę. 

Widziałem ją jak przez mgłę. 

-No dalej. 

Jej usta poruszały się w półszepcie.

-Wstań.

Jej oczy płonęły żarem podniecenia.

-Dasz radę.

Wpatrywała się we mnie, jak drapieżnik. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. 

-Boże dziewczyno, co ty ze mną robisz?

Z ogromnym wysiłkiem podniosłem się.

-No chodź do mnie.

Zachwiałem się i zrobiłem dwa kroki do tyłu.

-Nie poddawaj się tylko. 

Jeden krok do przodu. Spojrzałem na jej nagie piersi. Sterczały, jak dwie spiczaste wydmy.

-Och… jesteś cudowna!

Jeszcze jeden krok do przodu. Przeniosłem wzrok na jej zadek. 

-Już idę…

Widziałem dwa równe, idealnie zaokrąglone pośladki, przecięte wąskim kanionem dupeczki. Na dole, pomiędzy udami różowy wzgórek, ozdobiony wstążką delikatnych płatków. 

-Chodź wreszcie.

-Idę, idę…

Stanąłem tuż za nią. 

-Wejdź we mnie. 

Ukląkłem na kozetce. Chwyciłem ją za biodra. 

-Włóż mi go.

Przywarłem do niej podbrzuszem. 

-Ooooooooch! - westchnęła przeciągle.

Zachwiałem się. Kutas był sztywny, ale w głowie mi wirowało jak po wypiciu pół litra. 

-Biedny Raduś, - śmiała się.

Odwróciła się przodem. 

-Wyczerpany, co?

Pokiwałem głową.

-Nie szkodzi, - szepnęła.

Jedną nogę wciąż trzymała na kozetce a drugą na podłodze. 

-Pomogę ci…

Ręce ułożyła za sobą, na poduszkach. 

-No chodź…

Powoli się wyginała, wypinając cycki, brzuch i pizdeczkę.

-Połóż się…

Była tak samo podniecona jak ja. 

-Beatko cukiereczku ty mój, - jęczałem. 

Mógłbym patrzeć tylko na same jej usta i doznać orgazmu. 

-Połóż się. Chcę cię dosiąść.

Po chwili leżałem wyciągnięty na sofie. Majestatycznie, nie odrywając ode mnie wzroku, zajęła pozycję na moich biodrach.

-Och! - westchnąłem.

Opuściła się niżej. Czubek fiuta dotknął jej muszelki. Wyciągnąłem dłonie i ująłem jej cycuszki. Chwyciła mojego węża u podstawy. 

-Oooo… matko! - jęknąłem.

Ścisnęła. 

-O ja pierdolę! - wyrwało się z mojego gardła.

Napęczniał, bardziej się wyprostował. 

-Proszę… kończ!

Zaczęła nim machać. 

-Beatko błagam.

Huśtał się we wszystkie strony. 

-Och Beatko… amazonko ty moja!

Kilka razy uderzyła w sam środek swojej różyczki. Usłyszałem głośne klapnięcia.

-Boże, Boże, Boże!!! Jęczałem.

Przytrzymała go sztywno w pionie. Drugą ręką rozwarła szparkę. Powoli zaczęła opadać. 

-Jeeeezuuu!!! - wyrwało się z mojego gardła. 

Patrzyła mi w oczy. Zanurzałem się w niej, głębiej, coraz głębiej. Było ciepło, wilgotno, ciasno. 

-Beatko, oooooooch, ooooooch!!!

Opadła na mnie do samego końca. Oblewał mnie żar, szamotałem się w słodkich spazmach rozkoszy. 

-Oooooch, ooooooch, ooooooch!!!

Powoli się unosiła. Centymetr po centymetrze uwalniała moją lagę. Mocno ściskała. Nie chodziło jej o ilość, ale o jakość. Czułem, że unoszę się nad łóżkiem. Rozkosz, ekstaza, niebiańskie ciepło. Ponownie dochodziłem. 

-Beeeeeaaaatko!!! - wydarłem i się na całe gardło.

Opadała, powoli kontrolując każdy skurcz, każde drgnienie. Jej uda ciasno opinały moje biodra. Dobijając do końca, mocno rozgniotła moje jajka.

-Uch, uch, uch!!! - stękałem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...