13. Byłem w niebie.
Nawet nie drgnąłem. Bardzo powoli zaczęła opadać. Chwyciła sztywnego, mokrego fiuta i nakierowała w swoją szparkę. Byłem w niebie. Nic więcej nie było mi potrzeba.
Jej pizdeczka znajdowała się dokładnie na wysokości mojego fiuta. Pulsował pod cienką dzianiną luźnych spodenek. Zbliżyłem się o jeden krok.
-Jeszcze…
Pokonałem kolejne pół metra.
-Jeszcze.
Jeszcze jeden mały kroczek.
-Jeszcze.
Za każdym razem byłem bliżej i bliżej. Patrzyłem na jej kształtne pośladki. Nie mogłem oderwać od nich wzroku.
-No pokaż go wreszcie.
Bardzo powoli pozbywałem się spodni.
-Och pokaż.
W końcu uwolniłem twardego, sterczącego, jak rakieta kutasa.
-Oooooch! - westchnęła z przejęciem.
Choć w mieszkaniu było chłodno, czułem, że po moim ciele płynie pot.
-Beatko… och Beatko…
Rozsunęła łydki i szerzej ustawiła kolana.
-Beatko, Boże… - mówiłem, jak w transie.
To było trudne do ogarnięcia. Mimo wszystko zachowywałem się jak prawdziwy kochanek. Końcem penisa dotknąłem jej dupci.
-Ooooooch! - westchnęła.
Widziałem, jak napręża całe swoje ciało. Ona chciała tego bardziej niż ja.
-Bliżej, - jęknęła.
Stanąłem głęboko między jej udami. Teraz już brakowało bardzo niewiele.
-Och, Boże… dziewczyno, co wy ze mną robisz?!- stęknąłem, kiedy rozpaloną głowicą szturchnąłem w jej wilgotną szparkę.
-Aaaauuuuu! - zaskomlała.
Nagle poczułem zaciskające się paluszki.
-Och, och, och… - stękałem.
-Spokojnie… - szeptała, - tylko spokojnie. Nic się nie dzieje. Wszystko w porządku, mój ty ogierze.
Krok po kroku zbliżaliśmy się do sceny kulminacyjnej. Położyła się na boku z szeroko rozchylonymi udami. Nie byłem stanie się opanować. Teraz było już za późno na cokolwiek.
-Och mała, słodka moja, - wypowiadałem słowa, jak mantrę.
Byłem całkowicie w jej mocy. Ukląkłem przed nią, jak do modlitwy.
-Wejdź, - szepnęła.
Położyłem dłonie na jej pośladkach. Drżałem.
-Wejdź, proszę, - powtórzyła.
Pochyliłem się. To było cudowne, widziałem każdy zakamarek jej kobiecości.
-Wejdź, - powiedziała jeszcze raz.
Ująłem kutasa i powoli wsunąłem sam czubek. Wirowało mi w głowie. “Jezu, nie wykonam nawet jednego ruchu”, - pomyślałem.
-Uffffffff… - wypuściłem powietrze z płuc i zastygłem.
Bałem się, że za chwilę będzie po wszystkim.
-Och, jesteś taki cudowny! - wyrzuciła z siebie.
Jej się to podobało.
-Beatko…
-Tak?
-Beatko…
-Słucham…
-Kruszynko… och…
-Dobrze ci?
-Och tak!
-Dobrze?
-Och… tak… tak…
-Jestem ciasna?
-Och tak!
-Wystarczająco ciasna?
-Tak, tak, tak…
Czułem, że zalewa mnie fala gorąca, a moja świadomość odpływa w niebyt. Widziałem tylko jej rozmarzone, rozpłomienione oczy, jej usta otwarte wpół słowa.
-Ooooooch! - jęknąłem przeciągle.
Zsunęła się jeszcze niżej.
-Dalej, - szepnęła.
Pchnąłem biodrami.
-Jeszcze.
Prawą stopę opuściła na podłogę. Po chwili nic już nie widziałem, słyszałem tylko jej głos.
-Och, głębiej, głębiej!
-Beatko…
-Radku…
-Och, Beatko…
-Głębiej…
Uniosłem powieki. Lewą nogę oparła o kolano prawej. Jej cipka zacisnęła się jeszcze mocniej.
-Uff, uff, uff… - sapałem, jak lokomotywa.
Chwyciła za swój pośladek i delikatnie poluzowała uścisk.
-Oooooch, - odetchnąłem z ulgą.
Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się.
-No pchaj.
Naparłem.
-Och, jeszcze.
Wbiłem palce w jej udo i pchałem.
-Jeszcze, jeszcze…
Położyła łokieć na oparciu kanapy, a na wierzchu dłoni wsparła głowę.
-Tak, tak… Jeszcze trochę. Świetnie.
Zacisnąłem zęby i wbiłem się w nią do samego końca.
-Auuuu!!! - zawyłem jak wilk.
Czułem, że jeśli czegoś natychmiast nie zrobię, spuszczę się w sam środeczek.
-Och, tak, tak… jak mi dobrze! - wyrzucała z siebie.
Nie ruszała się, drżała i patrzyła na mnie. Jej twarz emanowała podnieceniem, pożądaniem, ale też niezwykłym opanowaniem.
Niespodziewanie wstała.
-Siadaj… - nakazała.
Usiadłem.
-Rozsuń nogi…
Rozsunąłem. Weszła między nie i odwróciła się tyłem.
-Nie ruszaj się.
Nawet nie drgnąłem. Bardzo powoli zaczęła opadać. Chwyciła sztywnego, mokrego fiuta i nakierowała w swoją szparkę. Byłem w niebie. Nic więcej nie było mi potrzeba.
-Uch! -stęknąłem, kiedy znalazłem się w jej gorącym wnętrzu.
Jedną dłonią bawiła się swoją cipką, a drugą gładziła mój brzuch.
-Dobrze ci? - spytała.
-Och, tak!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz