Szukaj na tym blogu

4 czerwca 2022

Podglądacz.

13. Byłem w niebie.

Nawet  nie drgnąłem. Bardzo powoli zaczęła opadać. Chwyciła sztywnego, mokrego fiuta i nakierowała w swoją szparkę. Byłem w niebie. Nic więcej nie było mi potrzeba.

Jej pizdeczka znajdowała się dokładnie na wysokości mojego fiuta. Pulsował pod cienką dzianiną luźnych spodenek. Zbliżyłem się o jeden krok.

-Jeszcze…

Pokonałem kolejne pół metra.

-Jeszcze.

Jeszcze jeden mały kroczek.

-Jeszcze.

Za każdym razem byłem bliżej i bliżej. Patrzyłem na jej kształtne pośladki. Nie mogłem oderwać od nich wzroku. 

-No pokaż go wreszcie. 

Bardzo powoli pozbywałem się spodni.

-Och pokaż.

W końcu uwolniłem twardego, sterczącego, jak rakieta kutasa.

-Oooooch! - westchnęła z przejęciem.

Choć w mieszkaniu było chłodno, czułem, że po moim ciele płynie pot. 

-Beatko… och Beatko… 

Rozsunęła łydki i szerzej ustawiła kolana. 

-Beatko, Boże… - mówiłem, jak w transie.

To było trudne do ogarnięcia. Mimo wszystko zachowywałem się jak prawdziwy kochanek. Końcem penisa dotknąłem jej dupci. 

-Ooooooch! - westchnęła.

Widziałem, jak napręża całe swoje ciało. Ona chciała tego bardziej niż ja. 

-Bliżej, - jęknęła.

Stanąłem głęboko między jej udami. Teraz już brakowało bardzo niewiele. 

-Och, Boże… dziewczyno, co wy ze mną robisz?!- stęknąłem, kiedy rozpaloną głowicą szturchnąłem w jej wilgotną szparkę.

-Aaaauuuuu!  - zaskomlała. 

Nagle poczułem zaciskające się paluszki.

-Och, och, och… - stękałem.

-Spokojnie… - szeptała, - tylko spokojnie. Nic się nie dzieje. Wszystko w porządku, mój ty ogierze. 

Krok po kroku zbliżaliśmy się do sceny kulminacyjnej. Położyła się na boku z szeroko rozchylonymi udami. Nie byłem  stanie się opanować. Teraz było już za późno na cokolwiek. 

-Och mała, słodka moja, - wypowiadałem słowa, jak mantrę.

Byłem całkowicie w jej mocy. Ukląkłem przed nią, jak do modlitwy.

-Wejdź, - szepnęła.

Położyłem dłonie na jej pośladkach. Drżałem.

-Wejdź, proszę, - powtórzyła. 

Pochyliłem się. To było cudowne, widziałem każdy zakamarek jej kobiecości.

-Wejdź, - powiedziała jeszcze raz.

Ująłem kutasa i powoli wsunąłem sam czubek. Wirowało mi w głowie. “Jezu, nie wykonam nawet jednego ruchu”, - pomyślałem.  

-Uffffffff… - wypuściłem powietrze z płuc i zastygłem.

Bałem się, że za chwilę będzie po wszystkim.

-Och, jesteś taki cudowny! - wyrzuciła z siebie.

Jej się to podobało. 

-Beatko…

-Tak?

-Beatko…

-Słucham…

-Kruszynko… och…

-Dobrze ci?

-Och tak!

-Dobrze?

-Och… tak… tak…

-Jestem ciasna?

-Och tak!

-Wystarczająco ciasna?

-Tak, tak, tak…

Czułem, że zalewa mnie fala gorąca, a moja świadomość odpływa w niebyt. Widziałem tylko jej rozmarzone, rozpłomienione oczy, jej usta otwarte wpół słowa. 

-Ooooooch! - jęknąłem przeciągle.

Zsunęła się jeszcze niżej.

-Dalej, - szepnęła.

Pchnąłem biodrami. 

-Jeszcze.

Prawą stopę opuściła na podłogę. Po chwili nic już nie widziałem, słyszałem tylko jej głos.

-Och, głębiej, głębiej!

-Beatko…

-Radku…

-Och, Beatko…

-Głębiej…

Uniosłem powieki. Lewą nogę oparła o kolano prawej. Jej cipka zacisnęła się jeszcze mocniej. 

-Uff, uff, uff… - sapałem, jak lokomotywa.

Chwyciła za swój pośladek i delikatnie poluzowała uścisk.

-Oooooch, - odetchnąłem z ulgą.

Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się.

-No pchaj.

Naparłem.

-Och, jeszcze.

Wbiłem palce w jej udo i pchałem.

-Jeszcze, jeszcze… 

Położyła łokieć na oparciu kanapy, a na wierzchu dłoni wsparła głowę.

-Tak, tak… Jeszcze trochę. Świetnie. 

Zacisnąłem zęby i wbiłem się w nią do samego końca.

-Auuuu!!! - zawyłem jak wilk.

Czułem, że jeśli czegoś natychmiast nie zrobię, spuszczę się w sam środeczek.

-Och, tak, tak… jak mi dobrze! - wyrzucała z siebie.

Nie ruszała się, drżała i patrzyła na mnie. Jej twarz emanowała podnieceniem, pożądaniem, ale też niezwykłym opanowaniem. 

Niespodziewanie wstała.

-Siadaj… - nakazała.

Usiadłem.

-Rozsuń nogi…

Rozsunąłem. Weszła między nie i odwróciła się tyłem.

-Nie ruszaj się. 

Nawet  nie drgnąłem. Bardzo powoli zaczęła opadać. Chwyciła sztywnego, mokrego fiuta i nakierowała w swoją szparkę. Byłem w niebie. Nic więcej nie było mi potrzeba. 

-Uch! -stęknąłem, kiedy znalazłem się w jej gorącym wnętrzu.

Jedną dłonią bawiła się swoją cipką, a drugą gładziła mój brzuch.

-Dobrze ci? - spytała.

-Och, tak!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...