Szukaj na tym blogu

15 czerwca 2022

Podglądacz.

24. Bajka trwała.


Bajka trwała, a ja gładziłem jej podbrzusze, nisko, coraz niżej. 


Nie wiem kiedy nasze usta zetknęły się, jak dwa motyle w powietrzu. Było w tym więcej poezji, niż erotyzmu. Czułem każdą wypukłość jej warg, rejestrowałem drobne zmiany temperatury i wilgotności na jej naskórku. Nie kochałem się, a płynąłem zabierany, w coraz dalsze zakamarki jej ciała i duszy. 

Swoimi wargami chwytałem jej usta i ciągle patrzyłem jej w oczy. Ona gładziła moją twarz, opuszkami palców przejeżdżała po moich policzkach. 

Przysunęła się blisko, bardzo blisko wciskając się piersiami w moje ciało. Luźna bluzka powoli zsuwała się z jej ramion. Moja dłoń powędrowała na jej plecy i badała ścieżkę jej kręgosłupa. Była moja, tylko moja nikomu nie chciałem jej oddać, z nikim się dzielić. 

Drugą dłonią dotknąłem jej ramienia, szyi i tym samym ruchem wjechałem w jej włosy. Zostałem tam dosłownie na sekundę i wędrowałem dalej i dalej. Siedziała tuż obok mnie, przykleiła się do mnie jak wystraszony trzylatek. Przez chwilę dotykałem jej pośladków i ud, a później znowu tuliłem jej ramiona. 

Bardzo powoli, ostrożnie weszła na moje kolana i od razu się przytuliła. Ujęła za barki i całowała. Czułem jej słodki ciężar, jak jej pośladki rozgniatają się na moich kolanach. Stopniowo napierała na mnie całą sobą, zmuszając, bym się położył. Harmonijnie poddawałem się jej naciskowi. Chciałem czuć ją na sobie, chciałem być przez nią zajęty, opanowany, okupowany jej istnieniem.  Wsunęła dłonie pod moje pachy, a ja ująłem ją z a pośladki. Robiłem to co podpowiadał mi mój instynkt, a on bardzo precyzyjnie prowadził mnie przez ten świat. 

Całowała, całowała, a ja pieściłem jej pośladki i biodra. Wsuwałem dłonie pod bluzkę, starając się dotknąć jej piersi. Była jak antyczna rzeźba, pełna cudownych zakamarków. Czułem się niczym artysta chcący zbadać wszystko, co posiadała. 

Jeszcze raz do góry wzdłuż jej boków, czule, delikatnie bez najmniejszego pośpiechu, bez lęku, bez odrobiny skrępowania. Nagle byłem wolny, wolny od samego siebie wolny od wszystkiego, co do tej pory mnie krępowało. Tak słodko było wcisnąć palce pod jej spódniczkę, pod majteczki, tak cukierkowo było poczuć jej nagą pupcię. Była prawdziwa, tak bardzo prawdziwa, nie była snem, nie była marzeniem, trzymałem ją w swoich ramionach tak, jak się trzyma kromkę chleba. Była ze mną, a ja z nią. 

Ściskała moją szyję, moje skronie, coraz mocniej dławiła mnie swoim pocałunkiem. Czułem jej ciepły oddech, jej język w swoim gardle, jej mokre, gorące usta. Coraz namiętniej pieściłem jej dupeczkę. Coraz dalej i dalej wędrowały moje palce. Chciałem poczuć jak najwięcej, dotknąć wszędzie gdziekolwiek się tylko da. 

Na ułamek sekundy oderwała się od mojej twarzy. Zdążyłem wysunąć język i rozchylić szeroko usta. W mgnieniu oka wzięła mnie w swoje posiadanie, nie dając szansy na zaczerpnięcie porządnego oddechu, ale nie żałowałem tego, czułem się wspaniale.

Wcisnęła się we mnie swoimi biodrami, zapięła uda na moich pośladkach. Czułem jej brzuch, piersi, czułem, jak cała rozgniata się na mnie, tak słodko, tak czule, tak naiwnie, dziecinnie, a jednocześnie tak bardzo podniecająco.

Szarpałem jej usta, a ona moje. Raz za razem drażniliśmy swoje wargi. Patrzyłem na nią, a ona na mnie. Nasze oczy rozmawiały ze sobą, bez słów, bez gestów jedynie samym spojrzeniem, nieruchomym czułym, uważnym. 

I znowu złączył nas długi głęboki pocałunek. Tak mocny, tak zachłanny, tak spragniony, jakbyśmy dopiero co wrócili z dalekiej podróży. Śmiało gładziłem jej skórę od czaszki, wzdłuż kręgosłupa, po rowek pupci, a później wzdłuż boków, pod pachy i zatrzymałem się na cycuszkach. Jej ciało mówiło, jak bardzo tego chce. 

Bajka trwała, a ja gładziłem jej podbrzusze, nisko, coraz niżej. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...