Szukaj na tym blogu

16 lutego 2023

Miasto kobiet.

54. Cipką na twarz. 


Moja cudowna Amazonka nie pytając mnie o zdanie, bez zastanowienia, szybko, sprawnie położyła mnie na łopatki i wlazła swoją cipką wprost na moją twarz. Gdyby w ogóle było to możliwe, zaniemówiłbym z wrażenia. Jednak o jakimkolwiek mówieniu nie mogło być mowy. Dosiadła mnie tak, że nie miałem szans oddychać. Cała moja dolna część twarzy, usta, broda i nos znalazły się jej rozwartej i gorącej jak ukrop cipeczce. Pochłaniała mnie z dwóch stron, pulsowała wilgocią i głodem miłości, głodem seksu. 

Odruchowo jak tonący chwyciłem za jej uda, starając się trochę odepchnąć od siebie, ale ona nie dała mi na to najmniejszych szans. Chwyciła mnie za tył głowy i mocno pociągnęła w swoją stronę, wprost w swoją głęboką jaskinię miłości. Czułem się tak, jakbym tonął w mokrym, lepkim błocie. Bagienko wciągało mnie w siebie coraz bardziej, a ja drżałem z rozkoszy i radości. Cóż mogłem na to poradzić? 

Och, to było tak niesamowite, tak bardzo podniecające. Cały czas lizałem. O ile w ogóle było ot możliwe, starałem się pracować swoim rozpalonym językiem we wszystkie strony. Wzrokiem ogarniałem jej cudownie zgrabne ciało. Widziałem jej wielkie kołyszące się na boki cycki, widziałem podnieconą twarz z szeroko uchylonymi ustami i tym westchnieniem wydobywającym się z jej gardła. 

-Och, och jak mi dobrze! Jak cudownie! Jak wspaniale to robisz. Och, tak właśnie. Tak mi rób. Och, jesteś mój, mój, mój! Nikomu cię nie oddam! Och tak! Tak bardzo tego chcę! Och, och, och. 

 Czułem jej zapach i smak. Czułem, jak drażni moją twarz gęstym, jasnym zarostem. Ogarniała mnie sobą, nie dając szans się uwolnić. 

Nie minęła minuta, kiedy nastąpiła kolejna, niewielka zmiana. Może nie tak istotna, ale dla mnie znacząca. Oczywiście to była zmiana w układzie naszych ciał. Nie chciałem już się opierać, czy protestować. Miałem dość myślenia, że to, co się dzieje, jest w jakikolwiek sposób niewłaściwe. Czułem się tak cudownie wykorzystany przez tą pełną obfitości niesamowitą kobietę, że byłem w stanie wszystko zaakceptować. 

Leżałem na łopatkach z szeroko rozsuniętymi udami i bezwstydnie trzymałem się za chuja. Waliłem konia na jej oczach w sposób wyuzdany i bezceremonialny. Patrzyła przez chwilę. Nie przeszkadzało jej to. Później usiadła na moją twarz inaczej niż do tej pory. To było niesamowite. Moje usta znajdowały się wciąż w jej rozwartej, gorącej i wilgotnej szparce, a nos siedział w miejscu, gdzie mieści się jej kakaowe oczko. 

Jeżeli o to pytacie, to tak, czułem zapach jej dupeczki. W tym wypadku jednak wcale nie było to obrzydliwe, a podniecało mnie jeszcze bardziej. Jej ogromne jędrne pośladki zakrywały moje oczy i część czoła. Czułem, jak wciska mnie swoją dupą w materac. 

Tak więc nic nie widziałem, nie mogłem oddychać, ale byłem niesamowicie zadowolony z takiego układu. Moje usta i broda znajdowały się głęboko w jej gorącej rozgrzanej jaskini miłości. Czułem, jak pochyla się nieco do przodu, podpiera dłońmi na mojej klatce piersiowej, a jej paznokcie wciskają się w moją skórę. 

Ja sam nie byłem w stanie wykonywać żadnych ruchów. Nie pozwalał mi na to jej ciężar. Jednak ona sama zaczęła przesuwać się powoli do przodu i do tyłu masakrując moją twarz i sprawiając, że już po chwili była cała w lepkim, śliskim śluzie. Waliłem sobie konia, a ona sama dostosowywała ruchy i głębokość posunięć do swoich potrzeb. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...