42. Na jeźdźca.
Nadziała się na mnie tak mocno, że poczułem samo dno jej cipki. Uścisk warg sromowych był tak silny a mój kutas tak naprężony, że byłem przekonany, że za chwilę całkowicie stracę panowanie nad sobą. Chciało mi się wrzeszczeć z radości podniecenia i napięcia. To było niesamowite.
Chyba doświadczała tego samego co ja, lub czegoś bardzo podobnego. Ledwie tłumiła pierwotny krzyk, krzyk dzikiej istoty, jakby zwierzęcia na wolności. Była krańcowo podniecona. Zachowywała się tak, jakby już od dłuższego czasu nie miała faceta. Najwidoczniej jej cipka potrzebowała porządnego kutasa. No tak ja jej go dałem. Teraz miała to, czego pragnęła. Zastanawiałem się co będzie dalej.
Oparła stopy na śliskiej podłodze po obu stronach materaca i za wszelką cenę próbowała utrzymać równowagę. Za każdym razem kiedy się podnosiła, jej stopy rozjeżdżały się na boki, a ona opadła, nadziewając się na mnie do samego końca, co jeszcze bardziej wyrywało moją świadomość z posad rzeczywistości.
Po jakimś czasie przestała walczyć z grawitacją. Napierała całym ciężarem, wbijając się na mnie jeszcze mocniej. Starałem się bardzo, ale nie byłem w stanie przewidzieć, ile jeszcze uda mi się tak wytrzymać.
Nie dawała za wygraną. Pochyliła się do przodu i oparła na moich kolanach. Dawało jej to trochę swobody, ale nie za dużo.
-Aaaaa ooooo a… o mój Boże! - wyrwało się z jej gardła, kiedy zaczęła nadziewać się tak mocno, że rozgniatała moje jaja.
Dopiero teraz udało się jej uchwycić odpowiedni balans. Opierając się na moich kolanach i stojąc mocno na stopach mogła się wreszcie podnosić tak wysoko jak tylko chciała. Nie znaczy to, że choć trochę zwolniła. Ku mojemu zaskoczeniu jeszcze mocniej mnie atakowała. Podnosząc się wysoko i uderzając całym ciężarem ze wszystkich sił, pozbawiała mnie resztek energii.
Nagle jej cipka zaczęła się kurczyć w niekontrolowanych drgawkach, a ona sama zaczęła głośno krzyczeć:
-O kurwa! Kurrrwaaa! Ja pierdolę! Odlatuję!!!
Nie trwało to długo. W pewnym momencie odebrało jej mowę. Chciała coś powiedzieć, ale słowa uwięzły jej w gardle. Wciągnęła tylko głośno powietrze i na moment zamarła. Drżała. Trzęsła się jak listek osikowy. Miałem wrażenie, że za moment ze mnie spadnie. Nie spadła.
-Kurwa, kurwa, och kurwa, - wyrzuciła w końcu.
Zatrzymała się i patrzyła w dół na swoje krocze tak, jakby nie mogła uwierzyć w to co się stało. Najdziwniejsze było to, że przy tym jej orgazmie i ja sam nie szczytowałem. Jak to się stało?
Została tak jeszcze przez chwilę, a ja zacząłem robić kółeczka swoimi biodrami, sprawiając, że co jakiś czas z jej gardła wydobywały się słodkie westchnienia i jęki.
Było słodko, gorąco i bardzo przyjemnie. Rozpływałem się w tym wszystkim. Za cholerę nie umiałem nad tym zapanować, a to dopiero miał być przedsmak tego, co miało mnie jeszcze czekać. Piany było tyle, że zaczynała pokrywać cały materac. Byliśmy śliscy i jak zapaśnicy w kisielu lśniliśmy mokrzy rozgrzani i podnieceni. Trudno było to ogarnąć.
Po chwili znalazła się między moimi udami. Cały czas mówiła coś słodkim głosem. Szczebiotała wręcz. Tak jak do tej pory była małomówna, to teraz buzia się jej nie zmykała. Upajała mnie tym i podniecała jeszcze bardziej. To, co zrobiłem, bardzo się jej spodobało. Prawdopodobnie stanąłem na wysokości zadania, a teraz to ona chciała mi dać coś od siebie. No ale tego tak bardzo pewny być nie mogłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz