Szukaj na tym blogu

7 lutego 2023

Miasto kobiet.

45. Wytrysk w cipkę. 


Czekała prężąc się i stękając. 

-Już dobrze, już dobrze, - próbowałem ją uspokoić, choć wiedziałem, że bardziej chodzi o mnie niż o nią, - wszystko porządku. Będzie dobrze. 

Chwyciłem ją za biodro, bo miałem wrażenie, że się odsuwa, że mi ucieka. Jęczała cicho, a ja wciąż ją uspokajałem, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. 

Kiedy już trafiłem tam, gdzie trzeba i wszedłem samą głowicą jak brzegiem gwoździa, a ona jęknęła trochę głośniej. Zadrżała i naprężyła się tak, jakby miała zamiar się wycofać. 

Puściłem kutasa, chwyciłem ją obiema rękoma za biodra, mając zamiar z całych sił docisnąć, aby bez względu na okoliczności znaleźć się w środku. 

Wszedłem powoli, ale miałem wrażenie, że jej cipka nie chce mnie wpuścić. Może to mój kutas był za wielki, a może ona była za bardzo podniecona. Nie mam pojęcia.  

Wszedłem i wyszedłem i znów wszedłem. Było obłędnie ciasno, mokro i gorąco. Przedsmak raju, a może już samo niebo. 

Poruszałem się w niej bardzo powoli, z wielkim wysiłkiem, doświadczając niebywałej rozkoszy. To była poezja, jeśli tak to można nazwać. Po chwili nieco przyspieszyłem, ale wciąż było to ostrożne, delikatne ruchanko. Jej cipka kurczyła się tak mocno tak słodko, że nie dało się tego robić szybciej. Zresztą nie chciałem. Doświadczałem wszystkiego, co mi dawała. 

Dopiero po kilku minutach zabrałem się do tego na poważnie. Pochyliłem się nad jej plecami i podparłem się dłońmi o materac. Tak miałem zamiar ją wyruchać: mocno i dogłębnie. Szybko poruszałem biodrami, szybko i głęboko. Trudno było, bo czułem, że za chwilę wystrzelę. Mimo to się starałem, bardzo się starałem. Wyprostowałem się, znów odchyliłem do tyłu, chwyciłem ją za biodra i zacząłem pracować swoim tyłkiem, wyzwalając z jej gardła salwy jęków i westchnień. Sam skupiłem się na mechanice, by za bardzo się nie nakręcać i móc popracować nieco dłużej. 

Jej cycki, mimo że małe i jędrne falowały w jedną i drugą stronę. Mój fiut chował się w jej ciasnej norce raz za razem niczym tłok w cylindrze silnika. Moje serce waliło jak oszalałe, pot spływał mi z czoła, ale ja trwałem z zaciśniętymi zębami, aby jak najdłużej, aby jak najdalej. 

No i się stało. Musiało się tak stać. Zwolniłem. Nie byłem w stanie zachować tak szybkich ruchów. Czułem, że z mojej fujary już płynie sperma. Było jej dużo. Czułem, jak strzelam w to jej ciasne wnętrze. Nie mogłem tego procesu zatrzymać. Nic nie dało się zrobić. Dyszałem tylko, w głowie mi szumiało, ale już zaczynałem czuć ulgę. Zrobiłem to. Spuściłem się w nią, spuściłem się w jej piąteczkę. 

Wykonałem jeszcze jeden powolny ruch i później jeszcze jeden. Jej cipeczka szarpała się w spazmach, kiedy kolejne porcje mojego nasienia wypełniały jej wnętrze. Jeszcze jeden ruch i jeszcze jeden. Chociaż już prawie było po wszystkim, chciałem wypuścić dokładnie wszystko, pozbyć się resztek energii tak by nie pozostało we mnie już nic. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...