44. Na pieska.
Podniosła się i przygotowywała do wejścia na mój tors. Gapiłem się na te jej sterczące cycki. Nie mogłem przestać. Była taka słodka, gorąca i podniecająca, że nie mogłem pojąć, co się ze mną dzieje. Mój kutas tak mocno sterczał, tak bardzo byłem napalony, że miałem wrażenie, iż za chwilę wybuchnę. Nic się jednak nie działo. Bezradnie patrzyłam, jak odwraca się tyłem do mojej twarzy.
“Jeszcze raz tyłem, och, ale jak teraz będzie? Kurwa, jak? Och, och, tak właśnie chcę. Chcę tego. Tak bardzo chcę tego. Ja pierdolę, właź na mnie dziewczyno. Och właź już!” - myślałem gorączkowo.
Obejmowała moje biodra swoimi udami i szykowała się do zajęcia odpowiedniej pozycji. Patrzyłem w jej krocze, w mokrą, zarośniętą pizdeczkę i czekałem, kiedy się wreszcie w niej znajdę.
Zaraz potem przechyliła się do przodu, opadając cyckami na moje kolana. Swoją dupę wypięła w stronę mojej twarzy. Jej pośladki i szparka były coraz bliżej moich ust. Próbowałem się domyśleć, o co w tym wszystkim chodzi
“Co chcesz zrobić, mała? Chcesz usiąść na moją gębę? O tak, to mi pasuje. Możesz to zrobić”
Nie byłem jednak pewny czy tego właśnie chce. Nie przesunęła się do mnie, a w drugą stronę. Oddaliła się i zawisła nad moim sterczącym, grubym fiutem. Czekałem więc.
“Jebana, mała kurewka. Kiedy wreszcie mnie zerżnie?" - używałem sobie w myślach, bo bałem się tego powiedzieć na głos.
Masaż trwał. Ocierała się swoim mokrym, namydlonym ciałem o moje uda, jajka, kutasa i łydki. Jeszcze nie chciała tego kończyć. Jeszcze chciała mnie trochę pomęczyć. To miało się stać jeszcze później. Cholera, kiedy? Mogłem tylko czekać. Leżałem. Nie dotykałem jej. Brałem. Tak byłem nastawiony. Przyjmowałem to, co ona mi ofiarowuje. Tak było doskonale. Dyszałem ciężko. Byłem coraz bardziej podniecony.
Teraz już wiedziałem, o co jej chodzi. To miało trwać tak długo, aż będę wył z rozkoszy. Masowała mojego wielkiego ptaka swoją rozwartą cipeczką. Przesuwała się w tę i z powrotem, w tę i z powrotem, tarzając się po mnie całym ciałem, a jej cipeczka masowała mojego kutasa. Patrzenie ma jej pośladki, na szeroką szparkę między nimi, która tak cudownie obejmowała moją męskość, sprawiało, że wirowało mi w głowie.
Dyszała, jęczała i postękiwała. Słychać było mlaskanie wydobywające się spod jej mokrego ciała. Zdawała się do mnie przyklejać.
W pewnym momencie nie byłem już w stanie dłużej tego znieść. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, bo inaczej całkiem stracę panowanie nad sytuacją i zrobię coś głupiego. Wysunąłem się spod niej, a ona grzecznie przyjęła pozycję na pieska, wiedząc, co chcę zrobić i przygotowując się do tego, bym wszedł w nią od tyłu. Materac skrzypiał, wydawał dziwne dźwięki, a ja szykowałem się do frontalnego ataku na jej pizdeczkę.
Byłem gotowy. Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać. Jej dupcia była taka apetyczna. Wystarczyło tylko tam wpakować mojego fiuta i śpiewać z radości. To takie proste.
Chwyciłem kutasa w dłoń, kilka razy przesunąłem łbem po jej szparce, przygotowując się na szok ciasnoty, gorąca i wilgoci. Patrzyłem na jej dupę i szumiało mi w głowie.
Kiedy wreszcie próbowałem go wcisnąć tam, gdzie trzeba, zakręciło mi się w głowie tak mocno, że miałem wrażenie, iż za chwilę stracę przytomność. Miałem wrażenie, że moje serce się zatrzymuje, a ja nie mogę w ogóle oddychać. Cała masa doznań tak silnych, że trudno je zaakceptować atakowała mnie ze wszystkich stron, ale musiałem tam wejść, choćbym nawet miał się teraz spuścić. Nie mogłem przepuścić takiej okazji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz