Szukaj na tym blogu

2 stycznia 2024

Ostatnie wakacje.

28. Pozostawało tylko czekać na odpowiedni moment.



W tym momencie przypomniałem sobie o moim zainteresowaniu fotografią. To było coś, o czym chciałem wiedzieć więcej. Tyle tylko, że mogłem w sposób naturalny temat tej rozmowy skierować w stronę zdjęć, które znalazłem u siebie w pokoju. Doskonale pamiętałem, co się tam wtedy działo, jak się czułem i jak bardzo mnie zaintrygowały. Oczywiście mogłem też mówić o samej fotografii jako pasji, bo to też bardzo mnie pociągało, ale przede wszystkim chciałem odkryć tajemnicę niezwykłego znaleziska w komodzie na buty. 

-Lubię fotografować, ale to tylko moje hobby, ciociu. Nie wiem, czy mogłoby się z tym wiązać moje przyszłe życie zawodowe. To nie takie proste, - powiedziałem

-No wiesz, nigdy nie wiadomo, - powiedziała, - co przyniesie przyszłość. Jeśli naprawdę kochasz fotografowanie, to może warto zastanowić się, jak można to połączyć z pracą zawodową. Przecież jest wiele zawodów, które wymagają umiejętności fotografowania. A może kiedyś będziesz miał swoją własną firmę fotograficzną? Co ty na to?

Ta gra w różnice między tym, co mówimy a tym, co robimy, trwała i rozwijała się w najlepsze. Ciocia wstała i ustawiła fotel naprzeciwko mnie. Usadowiła się tak blisko, że moje złączone kolana znalazły się między jej udami. I znów w jej postrzeganiu rzeczywistości, w jej założeniu niczego zdrożnego i złego miało to nie zapowiadać. Jej uśmiech, gesty, mimika twarzy świadczyły o tym, że to tylko zwykła, rodzinna zażyłość. Pozornie wszystko wskazywało na to, że nic więcej nawet nie powinienem sobie wyobrażać. Była moją ukochaną ciocią z dzieciństwa i traktowała mnie jak swojego wspaniałego bratanka i tak miało pozostać. No cóż, teraz to nie było już takie proste i oczywiste. Nie byłem już dzieckiem, a gesty, które kiedyś wydawały się zupełnie naturalne, proste i oczywiste, teraz zaczynały mieć kompletnie inny charakter. 

Jednak oprócz tego, jak się zachowywała, było też to, co mówiła, a to było bardzo ważne. Jej słowa brzmiały jak otwarta furtka do nowych możliwości. 

"No faktycznie, wiele zawodów wymaga umiejętności fotografowania", - pomyślałem sobie, - "a połączenie mojej pasji z pracą zawodową, wydaje się niezwykłe". 

Jej optymistyczne spojrzenie na moją przyszłość dodawało mi sił i energii. Dodawało mi inspiracji, aby zacząć działać i szukać swojej własnej drogi w życiu. Czułem, jak ciepło jej nóg oplatających moje kolana rozpływa się po całym moim ciele, przybierając dziwną formę łaskotania i mrowienia. Miałem ochotę się przeciągnąć i uśmiechnąć serdecznie, ale bałem się, że to się skończy. 

Intensywne, słodkie podniecenie mieszało się we mnie z głęboką fascynacją i uwielbieniem dla jej osoby. Jej słowa sprawiły, że zacząłem się zastanawiać nad rzeczami, o których do tej pory nie miałem pojęcia. Odkryłem w sobie nową determinację. Chciałem się dowiedzieć o niej jak najwięcej. 

Ciocia Antonina była dla mnie nie tylko rodziną, ale przede wszystkim mentorem, który otwierał mi oczy na świat. Jej świat, to był świat pełen możliwości i szans. Ona nigdy się nie poddawała, zawsze osiągała to, na czym jej zależało. Biorąc pod uwagę to, co się do tej pory wydarzyło, była też dla mnie bramą do raju. No cóż w tej chwili ta brama pozostawała zamknięta. Jednak nie znaczyło to wcale, że tak będzie zawsze. Pozostawało mi tylko czekać na odpowiedni moment.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...