Szukaj na tym blogu

12 stycznia 2024

Ostatnie wakacje.

38. Obiecuję, że nikt nie będzie próbował cię ośmieszyć.


Doznałem tak niewyobrażalnego szoku, że w pierwszym momencie odebrało mi mowę. Nie mogłem pojąć, dlaczego nie wyraziła ogromnego oburzenia ani zażenowania. Nie rozumiałem, dlaczego nie wyszła z pomieszczenia i zachowywała się tak, jakby nic się nie stało. Przez chwilę leżałem tam, kompletnie sparaliżowany, ale używając wszystkich moich sił, szybko zapanowałem nad sobą. Ja również starałem się zachowywać tak, jakby nic się nie wydarzyło.

-Och naprawdę!? Ciotka będzie śpiewać? - zapytałem podekscytowany. 

To było kuriozalnie dziwne, nietypowe i niewiarygodnie podniecające, ale działo się właśnie na moich oczach. Działo się tu i teraz. Leżałem na łóżku z gołym fiutem cały oblepiony spermą, a ona stała w drzwiach i patrzyła na mnie. 

-Tak, czy zechcesz mi tam towarzyszyć? - spytała, czekając na moją odpowiedź.

-Oczywiście, że tak, - odpowiedziałem, - chociaż... nie wiem, czy jestem dość dobry w śpiewaniu, ciociu.

Popatrzyła na mnie, a jej serdeczny, ciepły uśmiech wzbudził we mnie kolejną falę podniecenia. Czułem, że jeszcze jedna wielka eksplozja zbliża się szybkimi krokami. W tym momencie, ku mojemu ogromnemu zadowoleniu, dotarło do mnie, że wysokie oparcie łóżka dość dobrze mnie zasłania i ona nie może dostrzec tego, w jakim stanie się znajduję. Chociaż z drugiej strony wcale nie było to takie oczywiste, ale przynajmniej tak mi się wydawało.

Na ścianie obok znajdowało się lustro, w którym mogła zobaczyć moje odbicie, gdyby tylko chciała tam spojrzeć. Nie czekając, aż do tego dojdzie, szybko zakryłem swoje podniecone, sterczące przyrodzenie, a materiał kołdry od razu przykleił się do mojego ciała. Poczułem, jak robi się gorąco i słodko.

-Ależ to nie o to chodzi, kochanie, - powiedziała, nie pozwalając mi się wycofać zbyt szybko, - przede wszystkim zależy mi na dobrej zabawie. Na pewno sobie poradzisz.

Byłem coraz bardziej podniecony. Krople potu zaczęły spływać po moim czole. W podbrzuszu i jądrach czułem szybko narastające, słodkie mrowienie. Moje spojrzenie przyciągał jej wydatny dekolt, zza którego wyłonił się biały, koronkowy stanik. Była tak uwodzicielska, że trudno było mi utrzymać moje pragnienia na wodzy. Wciąż nie mogłem zapomnieć tego, co zobaczyłem tego wieczoru. To intensywne wrażenie nadal pulsowało we mnie, a teraz, na dodatek, to, co się stało, nie dawało mi kompletnie spokoju. Wydawało mi się, że tego było zbyt wiele jak na jeden dzień. Ewidentnie nie radziłem sobie z tym wszystkim.

-Ale ja nie przepadam, gdy ktoś się na mnie gapi, ciociu, - powiedziałem, wiedząc, że w tej sytuacji zabrzmiało to co najmniej dwuznacznie.

-Julian, na scenie całkiem normalne jest to, że ludzie się na ciebie patrzą, ale obiecuję, że nikt nie będzie próbował cię ośmieszyć.

Uczucie gorąca w dolnej części ciała rosło, a ja coraz bardziej traciłem kontrolę nad sobą. Mój oddech przyśpieszał, a myśli krążyły wokół coraz bardziej podniecających i wyuzdanych wizji z jej udziałem.

-Ale co, jeśli coś pójdzie nie tak? - próbowałem utrzymać rozmowę na jakimś przyzwoitym poziomie.

Nie dała mi szans ani możliwości na powrót do normalnego stanu. Podeszła do mnie i usiadła na krawędzi łóżka, naciskając mocno kołdrę swoim ciałem. Czułem, jak jej ciepło przenika przez materiał, a miękkość i sprężystość jej pośladków budzi we mnie jeszcze większe pożądanie.

-Nie martw się, wszystko będzie dobrze, - zapewniła mnie, przesuwając się jeszcze bliżej. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...