44. Wreszcie znalazłem swoje miejsce w świecie.
-Ale ciociu, - odezwałem się, a ona tylko patrzyła, - to nie jest mój świat. Ja tam wolę swoje książki.
Chyba mi nie uwierzyła, bo spojrzała na mnie tak, jakby za chwilę miała mnie mocno uściskać i pocałować prosto w usta. Dla niej już byłem zwycięzcą i nie pozwoliła mi się wycofać.
-Julian, - powiedziała z zacięciem, uroczo marszcząc brwi, - przestań, bo jeszcze pomyślę, że to prawda. Jak będziesz tak gadał, to nie znajdziesz sobie dziewczyny. Chyba chcesz mieć dziewczynę, prawda?
Nagle poczułem, że moje serce zaczyna szybko bić. Było to spowodowane tym, że przez głowę przymknęła mi głupia myśl, że nie potrzebuję szukać żadnej dziewczyny, bo mam ciocię – najwspanialszą kobietę na świecie.
-To nie tak, ciociu, - próbowałem się bronić, - nie jestem typem lowelasa, żaden ze mnie Casanova, staram się uniknąć dużych zgromadzeń. To mnie peszy. Przecież wiesz, że nie chodzę do zatłoczonych głośnych klubów, ani na koncerty rockowe, a teraz mam wystąpić sam i to publicznie?! Wiesz, chociaż, jak dużo tam będzie ludzi?
Chyba się trochę obruszyła. Spojrzała w sufit, a później powiedziała:
-Nie mam pojęcia, Julian. Zresztą, jakie to ma znaczenie?
Czując, że trochę przesadziłem, powiedziałem:
-Przepraszam, nie chciałem być niemiły. Jestem dzisiaj jakiś zestresowany. Sam nie wiem, co się ze mną dzieje.
Podeszła do mnie, objęła mnie ramieniem i poczułem, że uchodzi ze mnie ciśnienie. Kiedy poczułem jej ciepło, zrozumiałem, że nie może być źle, dopóki ona jest obok.
-Wszystko w porządku Julian, - powiedziała, - nie przejmuj się. To całkiem naturalne, że czujesz takie napięcie. To oznacza, że chcesz, aby wszystko wypadło jak najlepiej. Widzę, jak bardzo ci zależy.
W tym momencie stało się coś cudownego, coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. Chociaż może powinienem. Chwyciła moją głowę i przytuliła do swojej dużej piersi, a ja miałem wrażenie, że unoszę się w obłokach. Moje serducho zaczęło walić jak szalone, a oddech przyspieszył do takiego tempa, że trudno było mi nad nim zapanować. Wydawało mi się, że wreszcie znalazłem swoje miejsce w świecie. Chociaż na chwilę. W tym jednym krótkim momencie poczułem ciepło od niej bijące i zapach kobiety, zapach prawdziwej kobiety. Drżałem lekko na całym ciele, ale nie chciałem tego przerywać. Chciałem, by trwało to wiecznie. Byłem taki szczęśliwy.
-Wiesz, co, chłopaku, - odezwała się po chwili, - może powinniśmy się trochę zrelaksować przed tym dzisiejszym występem? Co ty na to?
Nie wiedziałem, co ma na myśli i jakie są jej intencje. Wydawało mi się, że słyszę w jej głosie jakiś podtekst erotyczny, dlatego bardzo podekscytowany, powiedziałem:
-Masz rację, ciociu, to dobry pomysł, ale co chciałabyś robić? Mam wrażenie, że każda moja myśl kręci się wokół tego występu.
W końcu uwolniła mnie ze swoich ciepłych objęć i już zaczynałem tego żałować. Stanęła naprzeciwko mnie, spojrzała mi prosto w oczy i uśmiechnęła się ciepło, a później powiedziała:
-Mam pewien pomysł. Co powiesz na wspólne ćwiczenia wokalne? Razem troszkę pośpiewamy. Może to pomoże nam rozładować stres i da trochę frajdy.
Poczułem, że znów coś się dzieje, że wkraczam na nowy poziom relacji z moją ukochaną ciocią. Wspólne śpiewanie oznaczało, że będę blisko niej przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. To dawało mi wymówkę, aby więcej na nią patrzeć, być może parę razy ją dotknąć sposób bardziej intymny, niż wynikałoby to z naszych powiązań rodzinnych.
-Och, naprawdę?! To brzmi bardzo ciekawie, - powiedziałem, - a gdzie chciałabyś ćwiczyć?
-Chyba najlepszym miejscem będzie pokój dzienny, stwierdziła, - Tam będziemy mieli więcej miejsca. No i jest tam mikrofon, który możemy wykorzystać oraz nagłośnienie, - odezwała się po chwili.
-Serio? To świetny pomysł, ciociu! - powiedziałem z serdecznym uśmiechem.
To zapowiadało się coraz bardziej ekscytująco. Nie wiedziałem, że ciocia ma taki sprzęt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz