35. Musisz zrozumieć, że to niemożliwe.
Ciotka spojrzała na mnie zaskoczona. Na chwilę zapanowała cisza, a jej usta wygięły się w niepewnym uśmiechu. W jej oczach dostrzegałem mieszankę zaskoczenia i niepokoju. Jednak nie było w tym nic, co drastycznie zmieniłoby nasze relacje.
-Julian, nie wiem, co na to odpowiedzieć, - zawiesiła głos i spoglądała na mnie wzrokiem, którego nigdy wcześniej u niej nie zauważyłem.
Miałem wrażenie, że w jej głowie toczy się prawdziwa walka, między tym, jak powinna dla mnie być, a tym, jak jest naprawdę, co naprawdę czuje. Było to dziwne. W tamtej chwili nie potrafiłem sobie z tym poradzić.
Po chwili ciszy ciotka spojrzała mi głęboko w oczy i ciężko westchnęła.
-Julian, uwierz mi, to nie jest odpowiednie miejsce ani czas, aby rozwijać tego rodzaju uczucia i pragnienia. Nie powinieneś...
Jednak w moim wnętrzu odzywał się głos, mówiący: "Ależ ona też czuje to samo. Och, ciociu." Nie zamierzałem się poddawać. Byłem zdeterminowany, że będę walczył do końca, nawet jeśli to oznaczałoby poniesienie totalnej klęski i bolesne zranienie.
-Ależ ciociu, to jest właśnie odpowiedni czas. To jest najlepszy moment, jaki mógłby kiedykolwiek nadejść, - odrzekłem z ogromnym entuzjazmem.
W tym momencie wiedziałem, że muszę być szczery i nie zawahać się przed wyrażeniem swoich prawdziwych uczuć. Było to ryzykowne, ale pragnienie było zbyt silne, by je tłumić.
Słońce schowało się już za horyzont, malując niebo w różne odcienie purpury i fioletu. Zmrok powoli ogarniał nasze otoczenie, oświetlając jedynie delikatnym blaskiem wpadającym przez drzwi i okna. Byłem świadomy, że niedługo musimy się rozejść. Wiedziałem też, że po tej rozmowie nic już nie będzie takie jak przedtem.
-Cóż, Julian, - odparła ciocia z powagą, - to jest bardzo skomplikowana sytuacja. Jesteśmy rodziną, a moja rola jako twojej cioci jest zupełnie inna niż ta, którą próbujesz mi przypisać. Rozumiem, że czujesz pewne emocje wobec mnie, ale musisz zrozumieć, że to nie jest właściwe i powinno pozostać jedynie w sferze fantazji. To nie jest to, czego chcę ani czego potrzebuję od ciebie jako mojego siostrzeńca.
Jej słowa zadziałały na mnie jak dzwon, który powinienem był usłyszeć już dawno temu. W pewien sposób rozumiałem, że muszę dać jej czas i szanować jej granice, niezależnie od moich własnych pragnień. Jednak czy to naprawdę było znakiem, że powinienem się wycofać? Wewnętrzny głos ciągle krzyczał we mnie, żebym się nie poddawał. Z każdą upływającą minutą stawało się to coraz bardziej bolesne, ale niezłomnie trwałem w swoim postanowieniu. Wiedziałem, że nie mogę inaczej postąpić.
Po chwili ciocia uśmiechnęła się serdecznie i powiedziała:
-Rozumiem, że może być trudno, ale musimy wrócić do rzeczywistości. Jesteś młody, masz całe życie przed sobą, a ja jestem już starszą kobietą.
W proteście uniosłem obie dłonie.
-Och ciociu, jak możesz tak mówić o sobie? Nie jesteś starszą kobietą. Jesteś w pełni kwitnącą kobietą. Twoje piękno i urok są niezwykłe. Jesteś moją boginią, której oddaję cześć, - wykrztusiłem drżącym głosem, choć wiedziałem, że tych słów mogę później żałować.
Ciocia odpowiedziała ciepłym uśmiechem, a w jej oczach pojawiły się łzy. Niczego takiego się nie spodziewałem.
-Dziękuję, Julian. Jesteś naprawdę wspaniały, ale musisz zrozumieć, że to niemożliwe. To nie jest właściwe. Nie możemy... rozumiesz? Nie możemy tego zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz