Szukaj na tym blogu

17 stycznia 2024

Ostatnie wakacje.

43.  Może ty sam nie wierzysz w siebie.


Równocześnie czułem napięcie związane z moim własnym występem. Nie miałem pojęcia, jak mi pójdzie, czy uda mi się opanować tremę, zanim całkowicie zablokuje moje struny głosowe. 

Oczywiście, nie byłem kompletnym dyletantem w tej dziedzinie. Podobnie jak ciocia, bo to u nas rodzinne, występowałem na szkolnych akademiach, jednak głównie recytowałem wiersze. Jeżeli chodzi o śpiew, no cóż, nigdy tego nie robiłem publicznie. Oczywiście wydawało mi się, że mam dobry słuch i samo śpiewanie zawsze wychodziło mi nieźle, ale wystąpienie przed liczną publicznością było wyzwaniem innego kalibru. 

Starałem się uspokoić nerwy, ale było to niezwykle trudne. Nie chodziło tylko o mój strach. W tym wszystkim było w tym coś niezwykle pociągającego. Chciałem sprawdzić się w tej dziedzinie i udowodnić sobie i innym, że jestem w stanie to zrobić.

Widząc moje zdenerwowanie, ciocia podeszła do mnie i czule rozczochrała mi włosy, a później się odezwała:

-Och Julian. No przestań się tak martwić. Dasz sobie radę, bo wiem, że masz piękny mocny głos. 

-No tak, tylko tak mówisz, żebym się nie denerwował, - zaprotestowałem. 

Czując, że mogę się wycofać, stanęła naprzeciwko mnie, głęboko spojrzała mi w oczy i powiedziała stanowczo 

-Co to, to nie, mój drogi, sama słyszałam, jak wczoraj śpiewałeś w łazience. Jak dla mnie brzmiało to całkiem profesjonalnie. 

Znów czułem się jak dzieciak. Miałem wrażenie, że się czerwienię, a ona dodała:

-No co, śpiewałeś przecież.

Nie mogłem zaprzeczyć, bo rzeczywiście tak było, więc pokiwałem tylko głową.

-Śpiewałem, ale… 

-Co, ale? Może ty sam nie wierzysz w siebie, ale ja jestem święcie przekonana, że doskonale dasz sobie radę na tej scenie. Wydaje mi się, że jeżeli się postarasz, wszystkich możesz zaskoczyć.

Poczułem, że jeszcze bardziej rumienię się ze wstydu.

-Ciociu przestań, wczoraj sporo wypiłem… a w ogóle, o czym ty mówisz? W łazience to przecież nie to samo.

Patrzyła na mnie i czułem, że doskonale wie, o czym myślę. 

-No dobrze, przestań już być taki skromny. Naprawdę śpiewasz pięknie i wiem, że tak naprawdę to chcesz tam być. 

Położyła dłoń na moim ramieniu i poczułem, że po moich plecach znów przebiega gorący dreszcz.

-No ale… - próbowałem jeszcze się bronić, ale czułem, że to nie da. Kiedy ciocia sobie coś zaplanowała, trudno było się jej przeciwstawić.

-Żadne, ale, - powiedziała stanowczo, - pójdziesz tam i pokażesz wszystkim, na co cię stać.

-No dobrze, - zgodziłem się w końcu, - może masz rację, może rzeczywiście dobrze śpiewam.

Miałem wrażenie, że tylko na to czekała.

-Świetnie, grzeczny chłopczyk, - odezwała się z radością w głosie.

Miałem niesamowicie silne pragnienie, aby ją objąć i przytulić, ale nie zrobiłem tego, ponieważ trochę się wstydziłem i obawiałem jej reakcji.

-Ciociu, jak ty to robisz? - spytałem uśmiechając się.

-Ale co, Julian, - spytała, patrząc mi w oczy. 

-Wierzysz w moje możliwości, chociaż ja sam nie jestem ich taki pewien.

To, co się działo między mną a nią, było naprawdę wyjątkowe i jakieś takie czarodziejskie. Już sama jej obecność sprawiała, że chciałem robić dla niej różne rzeczy, których normalnie nigdy bym nie zrobił. Po chwili jednak przyszło zwątpienie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...