2. Zaczęła ściągać stanik.
Dziewczyna, której nawet zbyt dobrze nie znałem, zaczęła ściągać stanik, ten biały, koronkowy staniczek. Moje serce podchodziło do gardła zupełnie, jakbym sterczał na dywaniku u szefa.
Nagle, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, wstała, odstawiła kubek, odwróciła się w drugą stronę i podciągnęła to swoje luźne wdzianko do góry. Wiedziałem, że pod spodem nic nie ma. No nie, żartuję. Nie wiedziałem, tylko tak mi się zdawało, tak sobie ją jakoś tak… wyobrażałem. No i… nie miała, to znaczy miała, chociaż bardzo niewiele. Pod spodem były tylko skromne majteczki.
Właściwie to, były stringi, czy coś w tym rodzaju, takie tam… z przodu kawałek koronki, z tyłu też coś w tym rodzaju a po bokach tasiemki. Boże kochany, przez tę siateczkę prześwitywała jej cipka! Chociaż i, to też, mi się może zdawało, w każdym bądź razie, nie powinienem był tam patrzeć, ale patrzyłem, oczy same tam szły.
-Kurczę, ale tu gorąco, klimatyzacja wysiadła, czy co?! - rzuciła niespodziewanie.
-Nie, no słuchaj, klima w porządku… - odpowiedziałem niepewnie.
-No nie wiem, nagle zrobiło mi się jakoś tak… gorąco.
Stała naprzeciw wielkiego, do samej podłogi, okna, które zasłaniała półprzezroczysta żaluzja. Promienie słońca rozpraszały się i nie grzały, no… w każdym razie, nie aż tak bardzo.
Podniosła jeszcze wyżej ten sweterek i zobaczyłem biały stanik.
-Uffff! - sapnąłem z przejęcia.
Nie byłem przygotowany na taki przebieg wydarzeń. Nie spodziewałem się, że to będzie posuwało się tak szybko i że będzie taka bezpośrednia. Musiałem podjąć decyzję, szybką decyzję, bo rzeczywiście mogłem coś przegapić.
-Co? - spytała.
-No nic, wiesz… mnie też zrobiło się jakoś… nieznośnie gorąco.
W ogóle na mnie nie patrzyła, gapiła się w ścianę, jakby nie było nie w pokoju, a przecież wiedziała, że gotuję się już w środku. Prowokowała? Dlaczego to robiła? Przecież nie byliśmy nawet przyjaciółmi. Tak czy inaczej, nie miałem czasu się nad tym zbytnio zastanawiać.
Akcja błyskawicznie nabierała tempa. Po chwili została już tylko w staniku i w majtkach. Mój kutas zareagował natychmiast. Oczywiście stał od samego początku. W sumie byłem podniecony już od rana, tylko nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę. Teraz natomiast zrobił się sztywny, jakby ktoś napompował w niego powietrza. Wzięła kubek ze stolika i patrzyła za okno przez szczelinę zasłonie i rzuciła:
-Czy nie uważasz, że miasto, z tej perspektywy wygląda ładniej?
Zatkało mnie. Ciężko było mi wydusić z siebie jakiekolwiek słowa. Wiadomo było, że wszystko zmierza do jednego celu, a ona zdawała się udawać, że jest inaczej.
-Miasto? Co? A tak… no wiesz… na pewno…
Pociągnęła łyk.
-No tylko popatrz, jest takie czyste, spokojne.
Drugą ręką gładziła się po podbrzuszu, co chwilę wsuwając palce za koronkę majteczek. Gapiłem się tam, wiedziałem, że za sekundę włoży je głębiej i odgarnie materiał jeszcze bardziej. Na samą myśl cieszyłem się, cieszyłem się na to, co zobaczę pod spodem. Może to nie była seks bomba, ale była dość zgrabna i miała gładką skórę.
Sytuacja zmieniała się tak szybko, jak w śnie, jak w jakimś, dziwnym, przyjemnym erotyku. Dziewczyna, której nawet zbyt dobrze nie znałem, zaczęła ściągać stanik, ten biały, koronkowy staniczek. Moje serce podchodziło do gardła zupełnie, jakbym sterczał na dywaniku u szefa.
-Ewuniu, co robisz? No co ty robisz? - odezwałem się zszokowanym głosem.
Nie reagowała. Zmrużyłem powieki. Nie wiem, co się stało, ale w tej chwili moje oczy zaszły mgłą. Myślałem, że za moment się obudzę, że wszystko pryśnie, jak mydlana bańka i nie pozostanie nic. Jednak ona wciąż była, wciąż tam była. Widziałem ją, jak przez zaparowaną szybę, taką rozmytą, ale na pewno tam była. Trzymała ten swój stanik w dłoni, a on bardzo powoli zsuwał się z jej piersi.
-Tak bardzo jestem rozpalona, - powiedziała, patrząc na opadającą cześć garderoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz