Szukaj na tym blogu

11 kwietnia 2022

To był tylko seks.

1. Co się tak gapisz?


-Co się tak gapisz, zrobiłam ci coś?

Speszyłem się. 

-Nie, nie sorry… ja tylko… przyszedłem zrobić sobie coś do zjedzenia. Zostało coś w lodówce z wczorajszego cateringu? 


Ewa miała dwadzieścia lat i pracowała u nas na stażu jako sekretarka. Często ją widziałem, ale nigdy nasza znajomość nie miała możliwości, aby się pogłębić. Przyznam się, że na samym początku po prostu nie zwracałem na nią większej uwagi. Ot zwykła młoda dziewczyna z krótkimi włosami, siedząca ma monitorem komputera i wydająca jakieś świstki. Oczywiście do tego dnia. To był piątek, wszyscy poszli już do domu. Spotkałem ją na ostatnim piętrze naszego biurowca. Musiałem zostać po godzinach, a na górze znajdował się nasz kącik gospodarczy. Właściwie była to duża, w pełni wyposażona kuchnia. Nie zdziwiłem się, gdy ją tam ujrzałem. Przy odrobinie szczęścia można było tam spotkać każdego. 

Stała przy stoliku z kubkiem kawy w dłoni. Wyglądała jakoś inaczej, a może tylko mnie się tak zdawało. Miała na sobie długi sweter, lub może krótką sukienkę z grubej dzianiny. Nie wiem, jak to nazwać, w każdym bądź razie, to wdzianko sprawiało wrażenie, jakby czegoś brakowało w jej stroju, jakby była niekompletnie ubrana. Chociaż może, znowu zwaliłbym to na karb mojego subiektywnego postrzegania. 

W tym momencie muszę zaznaczyć, że od dość długiego czasu nie uprawiałem seksu, co miało swoje odbicie w postrzeganiu płci przeciwnej. Prawdopodobnie i na nią patrzyłem inaczej. Moje zmysły się wyostrzyły. Byłem bardziej wyczulony na pewne, specyficzne bodźce. 

Gdy wszedłem, nie patrzyła na mnie. Prawdopodobnie celowo, a może tylko mi się tak zdawało. Zmierzyłem ją wzrokiem od stóp do głów i oceniłem jak towar. No i muszę przyznać, że to niepozorne dziewczę bardzo mi się spodobało. Chyba rozsiewała wokół siebie jakieś feromony, bo wszystko w niej wydało mi się lepsze i bardziej atrakcyjne. 

Miała krótko ścięte, tak na chłopaka, włosy. Wyglądała zadziornie, jak mały urwis, który za chwilę spłata jakiegoś figla. Bardzo mnie to pobudzało. Była trochę niedostępna, trochę jak mała niepozorna dziewczynka z korporacji, która nic nie wie, nic nie umie, a jednocześnie trochę jak tygrysica, gotowa wydrapać oczy każdemu, kto tylko wejdzie jej w drogę. Była dziwna, ale w ramach dającego się zaakceptować kanonu. Poza tym jej włosy były czarne, kompletnie czarne, nigdy nie widziałem, by miały inny kolor. Tak samo jak włosy, czarne były jej oczy, rzęsy i brwi. Jeśli do tego dołożyć śniadą karnację ma się obraz dość ładniej laseczki.

Zachowywałem się bezczelnie. Zjeżdżałem wzrokiem po jej szczupłej sylwetce. Przez to jej, luźne wdzianko, w ogóle, nie było widać piersi, a wiedziałem, że je ma. Hm… z pewnością je miała. Dlaczego nie chciała ich pokazać?

Opierała się pośladkami o kant stołu. Byłem coraz bardziej napalony. Przejechałem niżej. Na chwilę zatrzymałem się na jej zgrabnych udach, łydkach i, dopiero teraz, spostrzegłem, że na stopach nie miała butów. Była boso? Jak to?

No w sumie jak się nad tym bardziej zastanowić, nie było to takie dziwne. Cały dzień siedziała w szpilkach, więc chociaż teraz, chciała mieć chwilę wytchnienia. No ale nie miała też na nogach rajstop. He… rano przecież… je miała. Na pewno je miała. Gdzie się podziały? Zastanawiałem się tylko przez chwilę, bo nie odwracając głowy, spojrzała na mnie samymi źrenicami. 

-Co się tak gapisz, zrobiłam ci coś?

Speszyłem się. 

-Nie, nie sorry… ja tylko… przyszedłem zrobić sobie coś do zjedzenia. Zostało coś w lodówce z wczorajszego cateringu? 

-Nie wiem, piję kawę. Sam zobacz.

Utrzymywała ciężar ciała na jednej stopie, drugą trzymała zgiętą w kolanie i podpierała na palcach.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...