7. Traciłem zmysły.
Dopiero po minucie, czy dwóch, całkowicie zamknęła wargi i, ostatni raz, przełknęła to, co znajdowało się w środku. Niesamowicie mnie to rajcowało. Czułem się jak stary, skurwiony erotoman, który myśli wyłącznie kutasem.
To działo się szybko, wręcz automatycznie. Ta niesamowita dziewczyna odzierała mnie z resztek niewinności, pozbawiała ostatnich strzępów dzieciństwa. Jednym ruchem wprowadziła w świat wyuzdanej, bezpruderyjnej erotyki.
-No kolego, teraz to, naprawdę, pojechałeś po bandzie, - odezwała się, rozcierając dłońmi nasienie na swoich piersiach.
Drżałem jeszcze na całym ciele. Czułem się trochę nieswojo. Z jednej strony byłem niesłychanie podniecony i zachwycony tym, co się stało, a z drugiej, troszeczkę zagubiony w gąszczu nowych doznań, doznań, które, jak burza, spadły na moją głowę i to dosłownie w ciągu jednej chwili.
-Eeeee… przepraszam… no, ja naprawdę nie chciałem… poczekaj, zaraz, zaraz cię wytrę, - dukałem, próbując się jakoś usprawiedliwić.
Roześmiała się w głos. Jej śmiech był szczery i radosny, chociaż, z drugiej strony, ze względu na okoliczności, może, trochę przyciszony. Później, zbierając nasienie ze swoich ust czubkami palców, odezwała się:
-Ty chyba zwariowałeś?!
-Eeeee… co?! Nie rozumiem. O co ci chodzi?
-Chłopie, jesteś zajebisty!
Nie wiedziałem, czy jest to komplement, czy też jakaś krytyczna uwaga. Wciąż czułem się trochę nieswojo.
-No, ale… jesteś cała brudna.
Patrzyła na mnie i uśmiechała się. W zasadzie, to nawet na moment, nie spuszczała wzroku z mojej twarzy. Miałem wrażenie, że za chwilę znów mnie dorwie, że weźmie mnie swoje objęcia i jeszcze raz zgwałci, zerżnie jak małą prostytutkę.
-Daj spokój. Jest cudownie, - odezwała się zadowolonym głosem.
-Co? Że jak? Ale… ja…
-Przestań chłopaku. Nie wiedziałam, że masz w sobie tyle werwy.
-Werwy? Jakiej nerwy, przecież… nawet… Ty tak chciałaś? Czy to tak ma wyglądać?
Ogarnęła się w końcu, otarła twarz, spermę na piersiach wklepała w skórę i poczekała aż wyschnie. Pokój wypełnił się jej zapachem tak, że aż kręciło się w głowie.
Później, zupełnie jak gdyby nigdy nic, usiadła na brzegu łóżka. Założyła nogę na nogę, oparła dłonie na kolanach i spojrzała na mnie z ciepłym serdecznym uśmiechem. W końcu się odezwała:
-Nie… no, nie do końca, ale, muszę przyznać, że wejście miałeś, naprawdę, dobre.
Wciąż nie pojmowałem, jak to się wszystko ma do siebie, ale postanowiłem być dobrym uczniem i za wiele nie mówić. Chciałem raczej słuchać i naśladować, bo wychodziło na to, że siostra kolegi chce dać mi parę darmowych lekcji lekcji.
-No dobrze, powiedzmy, że znam już twoje możliwości i wiem, na co cię stać, - odezwała się znowu, - W takim razie, teraz kolego, chciałabym abyś trochę bardziej się postarał i zajął mną w taki sposób, jak lubię.
Patrzyła na mnie i uśmiechała się. Jej oczy się śmiały. Ten uśmiech mnie rozbrajał. Wiedziałem, że tej nocy, na pewno, już nie zmrużę oka. Zastanawiałem się tylko, jak wytłumaczę wszystko Markowi, ale było to tak odległe, że już po chwili o tym zapomniałem. Całą uwagę skupiłem na Agnieszce, która swoim spojrzeniem nie dawała żadnych wątpliwości, co do swoich zamiarów wobec mnie.
Po minucie zaczęło się od nowa. Wstała i stanęła obok łóżka. Mimo, że całkowicie naga, wydawała się taka skromna, taka piękna, pełna powabu i kobiecości. Od samego patrzenia traciłem zmysły. Jej ciało kipiało zakamarkami i wszelkiego rodzaju krągłościami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz