Szukaj na tym blogu

3 września 2018

Mój pierwszy raz.

3. Lęk małego chłopca.

Zrobiła dwa kroki i wciąż na mnie patrzyła, a ja bałem się zerknąć między jej nogi. Tam, pod, ciasno opinającymi jej ciało, majteczkami, piętrzyła się wypukła kępka, czegoś, co było istotą tego wieczoru.
-Przyszłam się nad tobą trochę poznęcać, a później cię zgwałcę, - odezwała się cicho.
Znów pojawiła się we mnie panika. Nie wiedziałem, co to ma oznaczać. Czy zrobi mi jakąś krzywdę? Nie tak wyobrażałem sobie seks. W moich fantazjach był mniej konkretny, mniej rzeczowy, bardziej nasycony romantyzmem i baśnią. Tymczasem miałem przed sobą kipiący wulkan, który musiałem zaspokoić. Nie wyobrażałem sobie, jak mam się do tej czynności zabrać, ale chciałem spróbować.
Pokój, w którym się znajdowaliśmy, należał kiedyś do jednej z sióstr Marka. Pod ścianą ustawiona była toaletka z dość dużym lustrem oprawionym w drewnianą ramę. Właśnie przed tym lustrem Agnieszka postanowiła się rozebrać do naga.
Widziałem ją, jakby podwójnie, co jeszcze bardziej potęgowało wrażenie. Pochyliła się w taki sposób, abym mógł obserwować zarówno ją, jak i jej odbicie. Uśmiechnęła się i, jeszcze raz, szepnęła:
-Chcesz zobaczyć moje piersi?
Nie musiała bawić się w ceregiele, w podchody, po prostu zaczęła ściągać stanik, a z moich ust wyrwało się coś na kształt beknięcia. Dopiero, kiedy zaczerpnąłem tchu, jęknąłem błagalnie:
-Boże, nie. Agnieszka, proszę. Och, nie nie tak…
Skrzywiła się jedną stroną ust. Wcale nie miała zamiaru przerywać. Chciała tego, chciała to zrobić ze mną. Była zdecydowana. Mało obchodziły ją moje rozterki sercowo-erotyczne.
Spod wielkiego stanika ukazały się dwie ogromne, ciemno-brązowe brodawki i sterczące, sztywne sutki. Szczęka opadła mi do samej podłogi.
-Och, uuuu…  No co ty?! Nie… - jęknąłem jeszcze raz.
Teraz dopiero zdałem sobie sprawę, że, mimo kipiących we mnie hormonów, czułem się bardziej dzieckiem, niż dojrzałym, dorosłym facetem, będącym w stanie zaspokoić seksowną, pełną powabu, kobietę. Czułem się przyparty do muru, ale było już za późno. Z drugiej strony, nie chciałem tego przerywać. Jakaś dziwna, nieodparta siła ciągnęła mnie w jej kierunku.
-Nie mów, że pękasz, chłopczyku, - wycedziła przez zęby, a po moich plecach przebiegł dreszcz.
Naprawdę, trudno było mi ocenić, czy był to dreszcz podniecenia, czy strachu.
Wiedziałem, że muszę przez to przebrnąć, że nie mogę się wycofać. Moja duma nie pozwalała mi przyznać się do tego, że robię to pierwszy raz. Chociaż teraz, po czasie, wydaje mi się, że ona od początku to wiedziała. Niemniej, w tamtej chwili, sytuacja była dla mnie podbramkowa.
W następnym momencie była już kompletnie naga. Podeszła do samej krawędzi łóżka i stanęła nade mną. Leżałem plackiem na wznak, bałem się podnieść, bałem się ruszyć, bałem się zrobić cokolwiek. Obserwowałem ją od dołu. Widziałem niesamowicie zgrabne, obfite, pełne kształtów, wypukłości i zakamarków ciało dojrzałej kobiety.
Jej cycki rozkładały mnie na łopatki. Patrzyłem na nie i drżały mi usta. Miałem wrażenie, że w moją twarz ktoś powbijał tysiące drobniutkich igiełek. Jej piersi były przecudowne, były jak dwa wielkie, kołyszące się, wypełnione wodą worki.
To było coś niesamowitego, ten jej wklęsły pępek, który raz się rozchylał, to znów zaciskał, niczym malutka cipeczka. No i, oczywiście, to co najważniejsze, ale tam bałem się nawet spojrzeć. Wiedziałem, że miałem patrzeć niżej, właśnie tam, ale nie mogłem. Z jednej strony coś kazało mi, abym opuścił wzrok, a z drugiej, czułem jakiś, straszny opór. Czułem niepewność i lęk małego chłopca.

Poon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...