3. Jak Zdzisiek?
Później pochyliła się do przodu, podparła na poduszkach za głową swojego partnera, a ten chwycił ją pod pachami i tak zaczęli tańczyć: góra-dół, góra-dół… Patrzyłem na obfite pośladki, na kutasa zanurzającego się w niesamowicie podniecającej pizdeczce i myślałem, że zwariuję.
To nie był koniec. O nie. Później było coś jeszcze, coś co doprowadziło mnie na skraj szaleństwa. To był finał z deserem śmietankowym w ustach tej, rozwalającej zmysły, laski.
Kiedy już mieli kończyć, a Zdzichu był już na granicy wytrysku, Karolina uklękła przed nim, chwyciła za swoje wielkie cycki, uniosła twarz do góry i otworzyła szeroko buzię.
Zdzichu chwycił jedną dłonią za jej głowę i przytrzymał w miejscu, tak żeby mu się nie odsunęła. Drugą złapał za fiuta i trzepał zawzięcie aż do momentu, kiedy zaczął chlapać.
Tryskał tak dużą ilością białego, gęstego nasienia po całej jej twarzy, że, za cholerę, nie mógł trafić w te jej, rozdziawione, usteczka. Nie wiem, co kombinował, ale chyba to było jego pierwotnym zamiarem. Najprawdopodobniej podniecenie i cała atmosfera tego aktu sprawiała, że było mu trudno dokonać tego, karkołomnego w tej chwili, zadania. Chlapał po całej twarzy, po oczach, po nosie. No, ale część nasienia, w końcu, trafiła tam gdzie trzeba.
Widziałem wszystko dokładnie mogłem podziwiać jak biała sperma spływa strugami po jej policzkach i kapie na piersi, jak strzela grubymi pociskami pod dużym ciśnieniem i spada na jej buzię.
Wiecie, co stało się później. No, kurwa, właśnie o to chodzi, że nic. Jak sierota zabrałem się i poszedłem do siebie. Zapomniałem już nawet o tym piciu. Walnąłem się na łóżko jak długi, chwyciłem w garść swojego fiuta i zacząłem trzepać dopóki się nie spuściłem: raz, drugi i trzeci. W końcu nie miałem już sił, ale to, nie było to. No, co tu dużo ukrywać, widok tych dwojga kłębił się przed moimi oczami do samego rana, nie pozwalając zasnąć. Przewracałem się z boku na bok, męcząc się niemiłosiernie.
Następnego dnia wstałem wcześnie, wziąłem prysznic i usiadłem, jak ten debil na dworzu pod altanką. Gapiłem się na wróble biegające po trawniku. W pewnym momencie przyszła sama.
-Jak tam noc? - spytałem ni stąd, ni zowąd.
Sam się dziwiłem, czemu, kurwa, zadaję takie pytania. Trzymała w ręku kubek z kawą. Właściwie dwa. Musiała widzieć przez okno, że siedzę jak palant pod tym daszkiem. Postawiła jeden obok mnie bez pytania i usiadła na drugim krześle.
Długi moment nic nie mówiła, kompletnie nic. Delikatnie pochyliła się do przodu, położyła łokieć na stole, a do ust skierowała dłonie. Później pochyliła nieco głowę i patrzyła na mnie spod lekko opuszczonych brwi. Patrzyła. Boże jak ona patrzyła.
-Gorąco prawda? - zadałem jeszcze jedno retoryczne pytanie.
Kurwa, przecież wiadomo, że jest gorąco. Po co ja zadaję takie pytania? Chyba, jednak, kultura mi to nakazywała.
Miała na sobie cieniutką, niemal jak nocna koszula, sukienkę w kolorze bardzo delikatnego, rozmytego różu. Zawieszona była na jej obojczykach na czymś w rodzaju, symbolicznych niemalże, pasków. Ta jej sukienka była taka zwiewna i delikatna, że gdyby światło było bardziej intensywne, pewnie bym mógł zobaczyć, co kryje się pod spodem. Tym bardziej, że, o ile mnie wzrok nie mylił, pod spodem nie miała kompletnie nic.
Kurwa, znów mój kutas zrobił się gruby jak kij bejsbolowy. No tak, przyjrzałem się dokładnie. Cholera jasna, dopiero teraz zobaczyłem te jej wielkie cycki z ciemnymi sutkami próbujące się przebić przez delikatny materiał.
Ja pierdolę! Kiedy zakładała nogę na nogę, dotarło do mnie, że nie ma na sobie majtek. Nie było tam nic, tylko ta cipeczka z delikatnym meszkiem. Byłem już rozwalony przez nią na łopatki. Dosłownie, nie byłem w stanie zrobić nic więcej, nic ponad to, by tylko myśleć o niej.
Nie wiem, czy miała to w zamiarze.
-Jak Zdzisiek? - zagadałem po raz kolejny.
W końcu się odezwała. Jednak miała głos i przemówiła.
-Wiesz, śpi... zmęczony jest po wczorajszym.
-Aha, rozumiem, - odpowiedziałem, nie do końca wiedząc, co sam mam na myśli.
Siedzieliśmy i piliśmy tą kawę w kompletnym milczeniu. Miałem wrażenie, że już teraz biorę ją w swoje objęcia i rżnę na wszystkie możliwe sposoby jak starą kurwę. No tak, ale teraz jeszcze nie było to możliwe. Jeszcze musiałem trochę poczekać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz