Szukaj na tym blogu

1 września 2018

Mój pierwszy raz.

1. Miała na czym usiąść.

Tego wieczoru nie zapomnę do końca życia. Miałem wtedy piętnaście lat. O dziewczynach raczej rozmawiałem, niż nawiązywałem bliższe relacje męsko damskie.  Oczywiście, miałem koleżanki, nawet przyjaciółki, ale seks wciąż pozostawał dla mnie w sferze marzeń i wyobraźni. Tego dnia wszystko miało się zmienić w sposób drastyczny i radykalny.
Kolega, u którego gościłem posiadał dość liczną rodzinę, mianowicie miał dwóch braci i trzy siostry. On był najmłodszy z rodzeństwa i jeszcze pozostawał na utrzymaniu starszych. Pozostała część familii już się usamodzielniła i wyfrunęła z gniazda. Jednak nigdy nie było tak, żeby dom był całkowicie pusty.
Jako, że wszystkie pokoje wciąż były urządzone i gotowe do zamieszkania, członkowie rodziny dość często wpadali, a to na obiad, a to na sobotniego grilla, czy chociażby na kawę, albo pomóc w jakichś pracach w ogrodzie.
Prawdę powiedziawszy, razem z Markiem liczyliśmy, że w ten piątek nikt się nie pojawi. Mieliśmy trochę inne plany. Chcieliśmy pograć na Playstation i raczej woleliśmy, żeby nam nikt nie przeszkadzał. Wiadomo jak to jest kiedy, twoja starsza siostra próbuje jeszcze robić za rodziców i każe ci iść spać o dwudziestej drugiej.
No, powiedzmy, do kolacji było super. Pograliśmy trochę piłkę, później ustawiliśmy konsolę, ale w tym właśnie momencie, z wielkim harmidrem i rumorem wpadła do domu Aneta z koleżanką Agnieszką. Już miałem dosyć.
Najpierw zaczęły buszować w kuchni i brzęczeć garnkami. W akcie desperacji, zamknęliśmy drzwi do pokoju. Mieliśmy nadzieję, że zajmą się czymś innym i nie pojawią się w tym miejscu. Niestety, nie cieszyliśmy się spokojem zbyt długo. Już po piętnastu minutach były na piętrze.
Wpakowały się bez pukania i bez żadnego słowa przywitania zaczęły się czepiać o różne duperele. A to, że w pokoju jest bałagan, jakieś skarpetki nie wrzucone do kosza z praniem, a to, że narobiliśmy śladów w łazience. Staraliśmy się jakoś nie zwracać na to wszystko uwagi, ale nie dało się.
Dobra, w końcu nas wygryzły z miejsca. Chcąc, nie chcąc, nie bardzo zadowoleni, poszliśmy się myć. No, ale co tu dużo mówić, jeżeli masz piętnaście lat i starszą o dziesięć siostrę i jeszcze, na dodatek, jeśli ta siostra przyjdzie z koleżanką, równie przemądrzałą i wygadaną, no, to już na samym początku masz przesrane.
Mimo, że dziewczyny wydawały się być dość nieprzyjemne, już na wstępie zwróciłem uwagę na spojrzenie Agnieszki. Patrzyła na mnie jakoś inaczej, bardziej uważnie. Kiedy siostra Marka zwrócona była w inną stronę, ta niemal ostentacyjnie mierzyła mnie swoim wzrokiem.
Wtedy jeszcze nie bardzo wiedziałem, co to ma oznaczać. Byłem trochę zaintrygowany, ale nic więcej. Oczywiście, co tu dużo mówić, Agnieszka była bardzo atrakcyjna podobała mi się, chyba nawet bardzo. Niestety nie mój wiek i nie moja liga.
Była brunetką, miała ciemne, półdługie włosy, zawsze trochę potargane i rozwichrzone. Miała też ciemne oczy i… jak by to określić…  była prawdziwą kobietą. Miała na czym usiąść i czym oddychać. Kiedy czasami mi się przypomniała, no, powiedzmy sobie, było to najczęściej w szkole na lekcjach, zawsze starałem się wyobrazić sobie, co też może mieć pod tymi ciuchami.
No tak, ale jak się później okazało moje wyobrażenia były dość dalekie od rzeczywistości. W sumie, może to i lepiej. Później było większe zaskoczenie.
Zawstydzanie przyjaciół przez miganie jej niesamowitych cycków

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...