7. Potężne ilości nasienia.
Opadła zdecydowanie, mocno, do samego końca. Odchyliła się do tyłu, zmusiła mnie, bym zgiął nogi w kolanach, a stopy oparł na podłodze. W ten sposób znalazła się między moimi udami. Teraz dopiero, mocno zaciskając mięśnie swojej cipeczki, wprawiła w ruch niesamowitą dupcię.
Od razu zawirowało mi w głowie. Zakręciło się tak mocno, że, przez moment, nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Nie dała mi się nudzić. Nie było czasu, na dodatkowe podchody. W tej sytuacji każda sekunda była cenna i trzeba było ją maksymalnie wykorzystać. Jak to mówią: jak już spadać z konia, to z wysokiego.
Raz-dwa, raz-dwa, góra-dół, góra-dół… szybko, zwinnie i bezbłędnie. Wywaliłem na wierzch oczy i język. W duchu prosiłem o to, by wytrzymać choć chwilę dłużej.
Już po kilkunastu porządnych pchnięciach, odwróciła się w drugą stronę. Była niesamowita, szalała jak pijany zając, nie dawała mi spokoju. Nawet przez moment nie pozwoliła mi zaczerpnąć normalnie powietrza.
Myślałem, że skonam. Pieprzyłem się z nią na tej podłodze jak szaleniec, jak dzieciak z gimnazjum, który robi to pierwszy raz, kurwa, ale chciałem tego bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Wpatrywałem się w jej sprężystą, mocno opinającą mojego chuja, pizdeczkę i drżałem, błyskawicznie dochodząc do orgazmu.
I znów ta szaleńcza galopada: góra-dół, góra-dół, góra-dół… Zupełnie tak, jak zeszłej nocy ze Zdzisławem. Z tym, że teraz nie musiałem nikogo podglądać. Sam stanowił bym pewnie niezły widok.
No i stało się. Wybuchłem spermą, jak bomba atomowa. Nie mogło być inaczej. Po prostu wiedziałem, że tak będzie. Za którymś razem, kiedy wszedłem w nią do samego, końca, poczułem, że łbem mojego fiuta dotykam jej macicy. W tym momencie, cała cipeczka zacisnęła się jak imadło. Nagle, wszechogarniające, słodkie jak cukierki, uczucie zawładnęło mną doszczętnie.
Naprężeniem się do granic możliwości i poczułem, że strzelam białymi pociskami w jej wnętrze. Pomijając to, że i ona także przeżywała orgazm, w ogóle się tym nie przejęła. To znaczy, nie zrobiło na niej żadnego wrażenia to, że spuściłem się w nią bez zabezpieczenia.
Pochyliła się plecami na moją klatkę piersiową i, zamiast poruszać się w górę i w dół, tak, jak do tej pory, jeszcze mocniej zapięła mięśnie swojej norki, a biodrami zaczęła wykonywać kółeczka. Myślałem, że dostanę zajoba. Poruszała się raz w jedną, raz drugą stronę, powoli, bez pośpiechu. Mój fiut ocierał się o ścianki jej cipeczki i przeciskał się przez kolejne warstwy mięśni,
Gdybym mógł, to wył bym z radości i z rozkoszy. Niestety, krzyk musiałem zdławić gdzieś w gardle. Nie mogłem pozwolić mu wydostać się na zewnątrz. Szybowałem, jak orzeł wysoko w chmurach. Przed moimi oczami wirowały kolorowe gwiazdki. Gdzieś, jakby z oddali słyszałem jej przyspieszony oddech. Czułem, że pośladkami rozgniata moje podbrzusze. Czułem, że z moich jaj wydobywają się potężne ilości nasienia.
Teraz po czasie wiem, że miała niesamowity orgazm. Jednak, wtedy trudno było mi wszystko tak dokładnie ocenić. Bardziej skupiony byłem na swoich własnych doznaniach.
Po kilku minutach, kiedy się odwróciła twarzą w moją stronę, spostrzegłem, że jej cipeczka nie zamknęła się do końca. Z jej wnętrza, dość obfitym strumieniem, wypływała sperma i kapała na podłogę.
Przyglądając się temu wszystkiemu, zamiast się rozluźnić i pozwolić mojemu kutasowi, opaść do końca, podnieciłem się tak bardzo, że w chwilę później znów byłem gotowy do akcji. Mój banan znów zrobił się sztywny, twardy, znów prosił o głęboką penetrację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz