Szukaj na tym blogu

13 września 2018

Marcin da radę.

1. Zerknąć przez szczelinę.

Tego wieczoru nie zapomnę do końca życia. Jakiś czas temu, także było to lato i tak samo upalne jak obecnie, gościłem u moich dobrych znajomych na kolacji. Jako, że później oglądaliśmy jeszcze mecz ze Zdzisławem, posiedzenie przy piwku przeciągnęło się do późnej nocy. Nikt się nie przejmował, że rano trzeba będzie wstać i że będzie męczył kac, bo następnym dniem była niedziela.
W końcu położyli mnie spać w pokoju gościnnym na poddaszu. Bardzo ładny, przyjemny pokoik. W ogóle, cały strych był dobrze zagospodarowany i przystosowany do przyjmowania takich gości, jak ja. Niestety, jako, że był upał, a noc parna i trudna do zniesienia, gdzieś tak około trzeciej nad ranem wstałem, aby poszukać czegoś do picia w kuchni na dole. Miałem też ochotę wyjść na dwór w celu zaczerpnięcia świeżego powietrza.
No i stało się. Nie planowałem tego i nawet do głowy by mi nie przyszło, że coś takiego może mnie spotkać. To był zupełny przypadek, słowo. Nie wiem, jak jak do tego doszło.
Idąc po schodach po cichu i na palcach,  żeby przypadkiem kogoś nie obudzić,usłyszałem jakieś podejrzane odgłosy z sypialni. Tu od razu u muszę zaznaczyć, że Zdzichu miał bardzo atrakcyjną, młodą żonę, więc nie było się czemu dziwić, dlaczego takie odgłosy dochodziły właśnie z sypialni. Niemniej, wtedy chyba coś padło mi na mózg, albo jeszcze nie wytrzeźwiałem do końca, gdyż postanowiłem zajrzeć do ich pokoju. No tak, przyznaję się bez bicia, chciałem to zrobić.
Chociaż, może nie tyle, że tak oficjalnie otworzyć drzwi. Bardziej zależało mi na tym, żeby zerknąć przez szczelinę. No i, głupi, dostałem to, co chciałem. Zobaczyłem ich.
Ździchu leżał rozwalony na wielkim małżeńskim łożu z rękami pod głową, a Karolina siedziała na nim okrakiem. To, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to wielki, twardy, lśniący kutas Zdzicha wygięty w pałąk siedzący w dupie Karoliny. Dokładnie tak, nie przesłyszeliście się, nie w cipce, ale w dupie.
Dziewczyna była bardzo atrakcyjna, miała jasne włosy i piwne oczy. Była też bardzo zgrabna. Miała dosyć duże piersi.
Kurwa, sam się w to wpakowałem, a teraz byłem w szoku. Laska siedziała na nim w szerokim rozkroku i trzymała się za pośladki. Miała na sobie coś w rodzaju bluzeczki z takiej… no wiecie, siatki, w czarnym kolorze. Ja pierdolę, miałem wyjątkowego pecha.
Traf chciał, że cipa nieopatrznie odwróciła się w stronę drzwi i zauważyła mnie. Ale wiecie, co w tym wszystkim było najdziwniejsze? Absolutnie nic nie powiedziała, kurwa, nic.
Powoli opadała nadziewając się na wielkiego kutasa, aż ten wszedł w nią prawie do samego końca. Później w takim samym tempie zaczęła unosić się z powrotem do góry.
Myślałem, że padnę z wrażenia. Mój jebaka automatycznie stanął dęba i na bezczela wysunął się spod slipów. Karolina musiała to zobaczyć. No, nie jestem pewny, ale raczej tak. Natomiast Zdzichu, niczego nieświadomy, wciąż miał zamknięte oczy i tylko dyszał z rozkoszy.
Powiem wam szczerze, nie wiem, co mnie wtedy napadło. Raczej, normalne powinno być, bym stamtąd wyszedł i zostawił ich samych. Przecież to nie moja sprawa.
Byłem jeszcze kawalerem. No i oczywiste było, że miałem mnóstwo dziewczyn wokół siebie. Raczej nie miałem z tym problemu. Z każdą, którą poznałem, mogłem umówić się na wieczór, czy na całą noc. Nie wiem czemu mnie to tak kręciło. Cholernie rajcowało mnie to podglądanie moich znajomych przez uchylone drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...