5. Wszystkie meteory wszechświata.
To co stało się później, to już wyższa szkoła jazdy. Inaczej mówiąc, czyste szaleństwo, jazda bez trzymanki. W życiu bym nie przypuszczał, że będę robił takie rzeczy z dopiero co poznaną dziewczyną.
Kurczę co ja plotę? Robiłem to za pierwszym razem. Nie spodziewałem się tego kompletnie. Laska przypuściła atak od spodu.
-Rozsuń nogi, - nakazała w pewnym momencie.
Myślałem, że robi sobie ze mnie jaja.
-Co?! Jak, nogi?!
-Rozłóż szeroko nogi, - powtórzyła wyraźnie.
Patrzyłem na nią wielkimi oczami. Zastanawiam się, co za chwilę będzie ze mną wydziwiała.
-Rozsuń te nogi. Po prostu je rozłóż. Pojmujesz? Jak panienka, jak dziewica orleańska, rozumiesz? - denerwowała się.
Łup, łup, łup, łup… - waliło moje serducho.
“Boże, co ona będzie ze mną robiła?!”
Pomimo lęku, moje drżące kolana powoli rozjechały się na boki. Widocznie, nie dość szeroko.
-No rozsuń je żesz, do jasnej Anielki! Chłopaku, czy mam ci wszystko pokazywać?!
Rozłożyłem je powoli, ale teraz do samego końca. Kurcze, wiecie co, wlazła pomiędzy moje uda i zaatakowała od samego dołu. Nim się zorientowałem, mój worek siedział w jej ustach, a z mojego gardła wydostało się tylko głębokie:
-Uuuuuuaaaaaaahhhh!!!
Skóra na fiucie zjechała do samej podstawy, a łeb zrobił się tak czerwony, jak bombka na choince.
-Matko święta! - jęknąłem półprzytomny.
W mojej głowie kołatała się tylko jedna myśl: “za chwilę się spuszczę, kurde spuszczę się!”
No nie. Nic takiego się jednak nie stało. Przynajmniej mnie w tym momencie… jeszcze. Dziewczyna była wytrwała i najwyraźniej bardzo doświadczona. Pochłonęła moją kulkę w całości. Bałem się, że zrobi mi krzywdę.
Mimo wszystko, mimo tego lęku, stresu i w ogóle, to było tak podniecające, że włosy na mojej głowie stanęły dęba. Nie umiałem zapanować nad tym, co się ze mną działo. Po prostu, płonąłem. Całe moje ciało paliło się żywcem, a ona delikatnie, niczym zawodowa masażystka, obracała moim jajkiem w swoich ustach.
-O Jezu kochany! - wyrwało się z mojego gardła.
Wypuściła i spojrzała na mnie.
-Coś ty zwariował?! - warknęła, - Zamknij tą gębę, bo ktoś tu przylezie chłopaku.
Chwilę później moja torba znów znajdowała się w jej buzi. Agnieszka patrzyła na mnie, a ja patrzyłem na nią. W moich oczach pokazały się łzy. Chyba były to łzy rozkoszy. Inaczej nie potrafiłem sobie tego wytłumaczyć. Płakałem ze szczęścia, z podniecenia i nie wiem czego jeszcze.
Byłem już ledwo żywy, a to był dopiero sam początek. właściwie jeszcze nic się nie zaczęło. Wiedziałem, że ta zabawa musi skończyć się katastrofą. Próbowałem wymyślić jakąś wymówkę na tę okoliczność, jednak nic konkretnego nie przychodziło mi w do głowy. Byłem zbyt rozkojarzony.
Załatwiła mnie bez mydła. Jak się okazało była starą, doświadczoną kurwą. Chociaż nie, inaczej, była nimfomanką, która dokładnie wiedziała, jak i z której strony, z zajść, niczego nieświadomą ofiarę i zrobić to tak, żeby w ciągu paru chwil, doprowadzić ją do orgazmu.
Nie byłem na to przygotowany, nie mogłem być. Nie miałem żadnego doświadczenia, a ona zrobiła ze mną to chciała.
Wypuściła worek i zabrała się za drugą stronę mojego przyrodzenia. Delikatnie chwyciła mojego fiuta u samej podstawy i przesunęła się bliżej. Później podparła na przedramieniu, wysunęła swój zwinny języczek i zaczęła delikatnie drażnić grubą rybę oplatającą wielki łeb mojego fiuta. Przed moimi oczami wirowały kolorowe kółeczka, gwiazdki i wszystkie meteory wszechświata.
To było najcudowniejsze, najpiękniejsze uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz