10. Surfer.
Zachęcony, chwyciłem jeszcze raz i jeszcze mocniej zacząłem ssać. Drżała. Po chwili uniosłem głowę. Chciałem spojrzeć na jej twarz, chciałem zobaczyć, jak reaguje, czy wszystko dobrze robię.
Nie powiedziała kompletnie nic, ale jej oczy płonęły takim żarem, że nie trzeba było już żadnych słów, po prostu, wiedziałem, że jestem na właściwym tropie.
Jeszcze raz pozwoliłem sobie na zbliżenie trzeciego stopnia Teraz nie zamknąłem oczu. Patrzyłem z pełną świadomością. Wdychałem jej zapach całymi płucami i patrzyłem. Chciałem być świadomym wszystkiego, co się dzieje i, powiem wam, było bosko.
Jej cipeczka była, jak błotniste, śliskie wejście do głębokiej jaskini. Jedynym moim pragnieniem było wepchnąć tam swojego kutasa i spuścić się po raz kolejny.
Powiedzmy sobie, że z każdą chwilą, z każdym pociągnięciem języka, szło mi coraz lepiej. Byłem jak surfer, któremu wystarczy złapać odpowiednio dużą falę, aby płynąć i płynąć.
Kiedy pierwszy lęk, pierwszą niepewność miałem już za sobą, a jej cipeczka nie wydawała mi się już taka straszna, pozwoliłem sobie na położenie dłoni na jej powierzchni, aby móc ją rozewrzeć samodzielnie, własnymi palcami.
Bawiłem się, sprawdzając, jak szeroko mogę ją rozchylić. Napawałem się mokrym, lepkim mlaskaniem za każdym razem, kiedy się otwierała. Zaglądałem do środka, jak hydraulik pod wannę. Eksperymentowałem, wykonywałem długie, solidne pociągnięcia poprzez jej całą długość.
Agnieszka uniosła się na łokciach i uważnie patrzyła na to, co robię. Co chwilę jej ciało szarpało się w nagłym skurczu, by za moment opaść bezwładnie. Sytuacja powtarzała się raz za razem.
-Ooooooch, no, no… mistrzu! Niezły jesteś! - usłyszałem jej, pełen podniecenia, drżący głos za moją głową.
Później dałem sobie spokój z rozchylaniem cipeczki, bo już się nie zamykała. Najwidoczniej już porządnie przejechałem ją swoim językiem i napuchła dostatecznie mocno. Widać było, że wypiętrzyła się do góry, uniemożliwiając zamknięcie się. Zresztą dziewczyna jeszcze szerzej rozłożyła kolana i uniosła je do góry tak, by dać mi lepszy do siebie dostęp. Trzymałem jej duże pośladki i jeździłem swoim jęzorem przez całą długość jej szparki, zlizując coraz obficiej pojawiający się słodki nektar.
Nie wiem, ile to wszystko trwało, nie zastanawiałem się nad tym. W pewnym momencie, po prostu, zrozumiałem, że mam już dość tej zabawy. Nie mam też pojęcia, w jaki sposób pozbyłem się swoich slipów, ale wiem, że w tym momencie, kiedy uniosłem się znów na kolana, nie miałem już ich na swoim tyłku. Spojrzała na mnie zaskoczona.
-Och, już chcesz? - westchnęła.
Pokiwałam tylko głową. To wszystko działo się samo, bez niczyjej pomocy. Teraz już nawet przez nią nic nie było reżyserowane. Wszystko toczyło się w sposób naturalny.
Opuściła nogi na podłogę, poza krawędź łóżka, a ja stanąłem między jej kolanami. Chwyciłem swojego, nabrzmiałego do granic możliwości, penisa i, w ten sposób, powoli zbliżałem się do jej pizdeczki.
Jej twarz zmieniła się znacząco. Teraz już się nawet nie uśmiechała. Wyrażała raczej podniecenie i oczekiwanie. Tak, chciała tego. Było widać to w każdym jej geście, w każdym drżeniu powiek, czy ust. Było widać to w jej oczekiwaniu na kolejny etap tej cudownej gry.
Przyłożyłem łeb mojego fiuta do jej cipeczki, a właściwie wcisnąłem go w samą szparkę. Został w samym przedsionku tylko przez chwilę. Napawałem się tym niesamowitym, obezwładniającym wrażeniem. Czułem, jak moja kochanka powoli, choć dość zauważalnie, zsunęła uda, obejmując moje biodra. Drżałem. Zrobiło mi się bardzo gorąco i przyjemnie. Nigdy bym sobie nie wyobrażał, że mój pierwszy raz będzie przebiegał właśnie w taki sposób.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz