2. Jej pępek.
To był środek nocy. Marek spał już od dłuższego czasu w pokoju obok. Ja jakoś nie mogłem zasnąć. Przewracałem się z boku na bok, męcząc się niemiłosiernie. Wciąż miałem przed oczami Agnieszkę i to jej zbyt uważne spojrzenie. Czułem się dziwnie i nie mogłem zapanować nad własnym penisem, który zdawał się domagać czegoś ode mnie. Czegoś, czego, nie bardzo, chciałem mu sam dostarczyć.
W pewnym momencie z cichym skrzypnięciem, drzwi do pokoju uchyliły się. W bladej, zielonej poświacie zegarka elektronicznego, zobaczyłem zgrabne, oszałamiające ciało.
Na początku byłem przekonany, że to siostra mojego kolegi, ale szybko dotarło do mnie, że jednak nie. Kiedy zrobiła jakiś dwa kroki w moją stronę, szarpnąłem się w dziwnym, nagłym skurczu. Czułem się tak jakby ktoś podłączył mnie do prądu. Zaraz później usłyszałem łomotanie własnego w serca, a oddech stał się tak szybki, że nie byłem w stanie nad tym zapanować.
Była w biustonoszu i majtkach. Pamiętam nawet kolor: były białe, półprzezroczyste, wykończone delikatną koronką w czarne kwieciste wzory. No cóż, to był zwykły biustonosz i zwykłe majtki. Dziś pewnie nie zwróciłbym na nie większej uwagi, ale wtedy wydawało mi się, że jest kompletnie naga. Być może, było to spowodowane tym, że była bardzo zgrabna.
Jeszcze nigdy nie widziałem odkrytych bioder dojrzałej kobiety. Mimo, że światła było, naprawdę, niewiele, wydawało mi się, że widzę ją jak w biały dzień. Nie była jakąś chudzinką,jak te moje koleżanki z klasy.
Szerokie, pełne biodra, krągły, obfity tyłek i te wielkie cycki uniesione stanikiem push up, robiły huragan w mojej głowie. Czułem ostry puls we własnych skroniach, a kutas zrobił namiot z moich slipek. Boże, co się wtedy ze mną działo, nie umiałem zapanować nad sobą.
Stała nad łóżkiem i patrzyła. Pech chciał, że nie byłem przykryty ani kocem, ani kołdrą. Było lato i zbyt gorąco. Na moje nieszczęście, a może i szczęście, od razu zwróciła uwagę na to, co było najbardziej istotne w tej sytuacji. Na moje krocze.
Uśmiechnęła się.
-Tylko nic nie mów, - szepnęła przykładając palec do ust.
Miałem wrażenie, że w mojej klatce piersiowej pracuje młot pneumatyczny zamiast serca. Patrzyłem na jej pełną zdecydowania twarz i nie wiedziałem, czy mam zostać, czy może, po prostu, zerwać się z tego łóżka i uciec na korytarz. Zostałem jednak, trochę bardziej podświadomie, decydując się na ten pierwszy, odważny krok w moim życiu.
Później przyglądałem się jej dużym piersiom. Jeszcze nie wiedziałem, co powinienem z nimi zrobić, ale miałem nieodpartą ochotę ich dotknąć. Co najdziwniejsze, przez co uważałem się bardzo grzesznym i brudnym człowiekiem, chciałem dotknąć je ustami. O, tak! Tak właśnie, chciałem je polizać.
Wiedziałem jednak, że najpierw powinienem zdjąć z niej ten wielki, jak mi się zdawało, nawet ogromny, stanik. “Jak on się zapina? Pewnie gdzieś tam z tyłu…” - myślałem intensywnie. Moja wyobraźnia nie nadążała za tym, co działo się naprawdę.
Później spojrzałem na jej brzuch i w tym momencie, chyba przypadkiem, trąciła wyłącznik i zapaliła światło. Zatkało mnie. Myślałem, że nie będę w stanie ponownie zaczerpnąć powietrza.
Oglądanie jej po ciemku i przy świetle, to dwie różne sprawy. Jej pępek działał na mnie jak afrodyzjak, jak narkotyk. Nie mogłem oderwać od niego oczu. W lekko wypiętrzonym, podszytym dość pokaźną ilością tkanki tłuszczowej, brzuszku, wyglądał jak długi lejek, zakończony czymś w rodzaju węzełka.
Łup, łup, łup, łup… waliło moje serce. Niemal słyszałem jego rytm na zewnątrz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz