18. Rysa.
Po wszystkim wpadła w moje ramiona, oplotła mnie swoimi drobnymi rączkami i nóżkami i wtuliła się w moje ciało. Była taka gorąca, pachnąca seksem, mokra, brudna moim pożądaniem, taka bliska i cudowna.
Zasnęliśmy. Po prostu zasnęliśmy twardym, mocnym snem. Czułem ją przy sobie. Cały czas. Było mi gorąco, ale nie chciałem jej puścić, nawet na chwilę. Było mi tak dobrze. Nawet przez sen czułem się tak bardzo, ale to bardzo, szczęśliwy.
I później stała się rzecz, która twardo i błyskawicznie wróciła mnie na ten ziemski padół. To było jak powrót z nieba do piekła.
Nagle usłyszałem potężny huk. Poderwałem się na równe nogi. Jeszcze nie wiedziałem w czym rzecz, jeszcze nie wiedziałem, co się dzieje, o co chodzi. W mojej głowie było tylko jedno wielkie pytanie: “co to?!”
Zrozumiałem zaraz, że drzwi wejściowe do mieszkania znalazły się na drugim końcu przedpokoju. Wyskoczyły tak, jak stały i rozbiły lustro swoim ciężarem. Chwila później. Tupot ciężkich butów i wrzask:
-Policja, na ziemię!!!
W mojej głowie znów to jedno wielkie pytanie: co to?! Boże co to???
-Na ziemię, skurwysynu i nie ruszaj się!!!
Zobaczyłem ludzi w mundurach: jeden, drugi, trzeci, czwarty… Długa broń wymierzona we mnie i w nią, nie pozostawiała najmniejszych wątpliwości, co do tego, jak mamy się zachować.
Leżała tuż obok, owinięta kołdrą. W jej oczach malowało się jedno wielkie przerażenie.
-Ale, panowie… - chciałem jakoś zareagować.
-Na ziemię!!! - usłyszałem jeszcze raz.
Byłem nagi, całkowicie bez ubrania. Zimny but przygniótł mnie do podłogi. Czułem twardą zelówkę na swoich plecach. W jednej chwili moje dłonie zostały wykręcone do tyłu i skute kajdankami.
Z tego co się działo później, niewiele pamiętam. To było jak jeden, wielki koszmar. Zawieźli mnie… gdzieś, do jakiegoś aresztu. Nie wiem, co to było. Zadawali mnóstwo różnych pytań.
Jak wyciągnęli mnie z mieszkania, pozwoli założyć jedynie szlafrok. I tak, goły przykryty jedynie podomką, przesiedziałem pół dnia w jakichś ciemnych, zimnych podziemiach. Byłem skuty, zamknięty i całkowicie zdezorientowany.
Później przywieźli jakieś ubrania, ale nie wypuścili. Zadali szereg pytań. Gdzie pan był tego i tego dnia? Co pan robił? Co to za dziewczyna? Kiedy przyszła i tak dalej…
Najgorsze było to, że ja nic o niej nie widziałem. Tylko tyle, co sama mi powiedziała. Jak miałem i wytłumaczyć, że to był tylko przygodny seks? I tak by nie uwierzyli.
-Panowie, przecież ja nic nie wiem. Ona… ja ją spotkałem na dworcu…
Jeden uśmiech oficera śledczego wystarczył. Na duży duży, drewniany stół wyłożyli rzeczy, które ponoć u mnie znaleźli. Przeraziłem się.
Policjant spokojnie kładł obok siebie: pistolet, pięć paczek naboi naboi i papierowe pudełko czegoś, czego nie znałem. Mówili, że to narkotyki. Jeszcze jeden kartonik. Tym razem z białym proszkiem. W poprzednim było coś zielonego.
Naprawdę, byłem śmiertelnie przerażony.
-No to jak, będzie pan współpracował, czy chce pan pójść za kratki na dziesięć lat?
Na mojej głowie wszystkie włosy na raz stanęły dęba. Dziesięć lat zabrzmiało jak kara śmierci. Oczywiście poszedłem na współpracę.
Wszystko toczyło się przez kilka ładnych lat. Kolejne wezwania do prokuratury i później do sądu. Widziałem ją raz, czy może dwa razy, w więziennym ubraniu. Zdaje się, że dostała pięć lat. Mówili, że i tak ma szczęście. Dowiedziałem się, że nie była sama. To była, jakaś zorganizowana grupa.
Ona także współpracowała. Co miała robić? Naiwna małolata wpakowała się w jakieś gówno. Rzeczywiście, pochodziła z patologicznej rodziny, ale nie miała szesnastu lat. Była trochę starsza. Później słuch o niej zaginął, a i ja, mimo tego, co się stało, jakoś nie miałem ochoty tego rozgrzebywać.
Udało mi się z tego wykaraskać, bo oczywiście, ja nic nie zrobiłem i o niczym nie wiedziałem. Zajęło to trochę czasu. Drzwi wstawili już po dwóch dniach. Usunęli wszystkie zniszczenia, łącznie z lustrem. Za nic nie płaciłem.
Jednak rysa na mojej duszy, na mojej psychice, pozostanie do końca życia. Pozostanie tak samo, jak gorące wspomnienia o Weronice. Kim była? Uciekinierką z domu? Niewinną, skromną dziewczyną, czy przestępcą, groźnym bandytą, handlującym bronią i narkotykami? Nie nie wiem. Nigdy się tego nie dowiedziałem. Wiem, natomiast, jedno: pewnych rzeczy należy nie ruszać. Pewne sytuacje należy omijać szerokim łukiem, niezależnie od tego, jak atrakcyjne by się nam nie wydawały. Ale, czy jesteśmy do tego zdolni?
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz