2. Chciałem spróbować.
Przyznam szczerze, że nawet dzisiaj, kiedy nachodzą mnie chwile nostalgii, wracam do tego moją pamięcią i snuję słodką myśl moich marzeń o tym, co się wtedy wydarzyło. Upalne lato, morze i gorąca krew tętniąca w żyłach mają swoje prawa.
Szedłem tak wzdłuż brzegu i przeciskałem się skrawkami plaży, której tutaj było stosunkowo niewiele. Cała okolica była dzika i dość niedostępna. Chwilami trochę brodziłem w płytkiej wodzie, co było bardzo przyjemne.
Trzymając moje buty w dłoniach, szukałem odpowiedniego miejsca odpoczynku. Co jakiś czas byłem zmuszony do przeskakiwania z kamienia na kamień, by w końcu, znaleźć bardzo wygodne miejsce do posadzenia swoich czterech liter.
Usiadłem, patrzyłem przed siebie w dal na odległą latarnię, na statki wpływające gdzieś do portu, na nocne światła dalekiego miasta po drugiej stronie zatoki i w pewnym momencie, ni stąd, ni zowąd, naszła mnie ochota, aby się wykąpać.
Był tylko jeden problem. Nie miałem ze sobą kąpielówek. Wychodząc, nie pomyślałem, że mogę chcieć popływać. Miałem na sobie zwykłe luźne slipy, które pewnie spadły by mi z pupy w wodzie. Zresztą, nie chciałem ich moczyć. Trudno byłoby mi później wrócić na kwaterę, ale przecież była noc. Było bodajże już po północy.
Tak jak już wspominałem, okolica była odludna, dzika i niedostępna. Nikogo, jak mi się zdawało, tutaj nie było. Moje oczy nic nie dostrzegły. Było też bardzo cicho. Słyszałem jedynie szum wiatru i wody w szuwarach. Było tak spokojnie, tak bardzo bezpiecznie, że aż same ręce kazały mi zdjąć z siebie ciuchy.
“Przecież nic się nie stanie, jeżeli wykąpiesz się zupełnie nago. Jesteś tak daleko od domu, a to jest inny kraj, inna kultura”, - pomyślałem sobie.
Uh… zrobiło mi się przyjemnie i gorąco. Kiedy pomyślałem sobie, jak to będzie, mój kutas od razu zareagował odpowiedni sposób. Mimo ciemności czułem, jak podnosi łeb do góry, sztywnieje i powiększa swoje rozmiary. Mocno napierał na spodnie, próbując wydostać się na zewnątrz tak, jakby nie mógł się już doczekać.
Był środek nocy, byłem sam pośrodku szuwarów nad ciepłą zatoką. Jeszcze nigdy nie kąpałem się nago. Pokusa była nie do odparcia. Byłem coraz bardziej podniecony. Fujara sterczała między moimi nogami i sama myśl, że za chwilę zdejmę z siebie wszystkie ubrania i tak, jak mnie pan Bóg stworzył, wejdę do wody, sprawiała, że wirowało mi w głowie, a w brzuchu były motylki. Nie wiem dlaczego, ale właśnie w tej chwili przypomniałem sobie wszystkie filmy, w których występowały syreny. Sam chciałem się tak poczuć, jak syrena, a raczej jak syren.
Przyznam szczerze, że ten dreszczyk emocji wzmacniany był również tym, że, mimo wszystko, mimo tego oddalenia od cywilizacji, było to miejsce publiczne. W każdej chwili ktoś mógł się tutaj pojawić, jakaś zagubiona duszyczka, pojedynczy spacerowicz.
Przecież ja sam byłem kimś takim. Zamiast imprezy na mieście, wybrałem samotny spacer brzegiem morza. Podczas tych kilku, czy kilkunastu minut, mogło wydarzyć się wiele różnych rzeczy, nad którymi nie miałem kontroli. Nie mogłem mieć pewności, czy jakieś obce, ciekawskie oczy, nie zechcą mnie obserwować.
Im bardziej zdawałem sobie z tego sprawę, tym mocniej chciałem to zrobić. Wbrew wszystkiemu, z ciarkami pod skórą, chciałem spróbować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz