Szukaj na tym blogu

9 listopada 2018

Puszka pandory.

9. Na fali gorących doznań.

Leżałem między jej szeroko rozchylonymi kolanami. Przygniatałem ją swoim ciężarem. Czułem pod sobą i nieduże, jędrne piersi. Czułem wilgoć i gorąco między udami, kiedy mój kutas wchodził w nią do samego końca, a jaja rozgniatały się na słodkiej cipeczce. Powoli poruszając biodrami całowałem jej szyję, a ona tylko cicho pojękiwała.
Po kilku minutach odgłosy rozkoszy, które wydobywały się z jej gardła, stały się bardziej wyraziste i donośne. Zamknęła oczy, wysoko uniosła nogi i oplotła nimi moje pośladki. Przygarnęła mnie do siebie tak, jakby nigdy nie chciała mnie puścić. Wchodziłem w nią bardzo głęboko i bardzo mocno. Tak głęboko i tak mocno, że aż bolało. Na dodatek było tak ciasno, że chwilami robiło mi się ciemno przed oczami. Mimo wszystko, było tak, jak powinno być. Było doskonale. Zacisnąłem zęby i starałem się wytrzymać jak najdłużej.
-Ooooohhh, aaaaaahhh, uuuuuuuaaaaahhh! - jęczała.
Ona także była już na granicy orgazmu, słodkiego, upojnego wybuchu niebiańskiej przyjemności. Tak nie dużo nam już brakowało, tak bardzo chcieliśmy osiągnąć ten szczyt, a jednocześnie marzyliśmy o tym, aby ta podróż nie skończyła się nigdy.
Mimo oporów jej młodego, ciasnego wnętrza, pracowałem wytrwale. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… głęboko, dokładnie, bez przerwy. Chciałem jej dać z siebie tyle, ile zdołam. Tak, aby na koniec, nie mogła powiedzieć, że czegoś żałuje. Chciałem zapewnić jej maksimum przyjemności, pokazać wszystko, co w seksie najlepsze. Zresztą, sam nie wiem, kto był czyim przewodnikiem i nauczycielem po tej, pełnej niespodzianek, dziedzinie życia. Mimo tak niewielu lat, miała tak ogromne wyczucie. Jen ruchy, pozornie tak niewinne, w istocie, były bardzo precyzyjne i dokładne. Aż trudno było uwierzyć, że jest tylko zwykłą uczennicą jakiegoś liceum.
W  finałowym momencie, kiedy czułem, że zbliża się ten właściwy moment, uniosłem się na rękach i wyprostowałem. Tymczasem, ona, wyczuwając moje zamiary, szeroko rozłożyła uda i wysoko przytrzymała kolana. Miałem teraz do niej swobodny i bezpośredni dostęp. Jej soczysta, jędrna cipka  stała otworem, przed moim twardym sękatym kutasem. Klęczałem na podwiniętych nogach, ze stopami wsuniętymi pod pośladki.
Wykonałem pierwsze, głębokie posunięcie. Od razu zakręciło mi się w głowie. Przejmujące uczucie błogości przepłynęło przez całe moje ciało. Dobiłem do końca i powoli się wycofałem. Drżałem, starając się powstrzymać wytrysk.
Po kilku sekundach, przejmując inicjatywę, ująłem ją za uda, przytrzymałem tak, aby moje ruchy były jak najbardziej płynne i rytmiczne. Było cudownie, powoli odpływałem na fali gorących doznań.
Już po chwili, poddała się temu, co robiłem, całkowicie skupiając się na własnych odczuciach. Niby patrzyła na moją twarz, ale, tak naprawdę, trudno było mi ocenić, co widzą jej oczy. Odnosiłem wrażenie jakby mnie nie dostrzegała, jakby przyglądała się czemuś  co jest gdzieś daleko w przestrzeni. Jej wzrok wydawał się być bardzo rozmarzony i nieobecny. Przymknięte do połowy powieki zdradzały skupienie na czymś, co nadchodziło z zupełnie innej strony.
Była taka piękna. Jasne, długie włosy, swobodnie rozrzucone po miękkiej poduszce, oraz delikatna szyja i na wpół uchylone usta sprawiały wrażenie, jakby nie należały do żywej istoty, jakby ta dziewczyna była namalowana na płótnie. Na dodatek, niewielkie, jędrne piersi i sterczące do góry sutki jeszcze bardziej podkreślały jej młodzieńczą delikatność i świeżą erotykę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...