10. Na złamanie karku.
Kolejny ruch moim wielkim, żylastym fiutem, wywoływał jej drobnym ciele intensywne fale dreszczy i drobnych skurczów, które czułem pod swoimi rękoma. Położyła dłoń na napęczniałej cipeczce i delikatnymi paluszkami drażniła opuchniętą łechtaczkę. Jeszcze raz w nią wszedłem, jeszcze raz do samego końca i wysunąłem się prawie po wierzchołek.
Była tak słodka, tak ciasna, subtelna i podniecająca, że trudno było mi pozostać przy zdrowych zmysłach. Trudno było mi utrzymać świadomość na powierzchni czuwania. Tak dobrze byłoby teraz popłynąć w świat rozkoszy, zapomnieć o wszystkim i być tylko jednym wielkim doświadczeniem miłości.
-Och, tak mi dobrze! Och, och kochaj mnie mocno! Przy tobie czuję się taka wykorzystana i grzeszna. O tak, tak… włóż mi go tam głęboko. Twój ogier jest taki wielki. Chcę go poczuć w sobie mocno. Ooooohhh… już niedługo! Oooooo taaaak, tak, głębiej, włóż mi go, - wyrzucała z siebie z przejęciem.
Jej usta i powieki drżały. To co mówiła i to jak to mówiła działało na mnie jak płachta na byka. Mój fallus i tak już sztywny, gruby i twardy zrobił się jeszcze potężniejszy. Chciał tylko jednego, chciał spełnienia, chciał trysnąć gorącym nasieniem na jej małą pizdeczkę.
Rzeczywiście, w tej chwili poczułem się jakbym ją wykorzystywał. I co najdziwniejsze ta świadomość wywoływała we mnie takie silne dreszcze ekstazy, że trudno to opisać. Moja krew się zagotowała, a cała energia skupiła się na tym, co miałem między nogami.
-Co, lubisz to? Lubisz to, dziwko! Pieprzona, mała dziwko! Przyszłaś do mnie abym cię wyruchał, kurewko jedna. O tak, tak widzę to, Widzę, że lubisz tego twardego fiuta w twojej cipce. Lubisz go, co?! - prowokowałem tak mocno jak tylko umiałem.
Wszystko to bardzo, ale to bardzo nakręcało atmosferę. Przerzucaliśmy się inwektywami, epitetami i całymi fantastycznymi porównaniami. Sama ta wymiana zdań, ta nieprzyzwoita rozmowa miała swój indywidualny, specyficzny urok, który jeszcze bardziej podkręcał gorącą atmosferę.
-Przecież wiesz, przecież wiesz że to lubię. Tak, tak wchodź we mnie głęboko. Szybciej, mocniej, och tak, tak!!! Nie przerywaj, proszę!!!
W następnej chwili stało się coś, czego nie potrafiłem i nadal nie potrafię wyjaśnić. Na dodatek stało się to tak szybko, że nawet nie wiem jak i kiedy. W pewnym momencie, po prostu, przewróciłem ją jak naleśnik na drugą stronę, szeroko rozłożyłem jej uda i wszedłem. Wszedłem w nią. Wpakowałem się, ale nie tam, gdzie się spodziewała, nie tam gdzie była przekonana, że wejdę. O nie, nie w jej cipeczkę. Odwróciła się grzecznie jak mała dziewczynka, nie stawiając najmniejszego oporu, szeroko rozłożyła swoje zgrabne uda i wpuściła mnie tam jak wilka w stado owiec.
Mój zaganiacz wdarł się w jej kakaowe oczko tak dynamicznie, że aż dech jej zaparło. Z wrażenia wyrzuciła ze swojego gardła tylko ciche, głębokie westchnienie i zamarła w bezruchu.
Kutas, który przed chwilą siedział w ciasnej, wilgotnej, gorącej szparce, był umazany w jej nektarze i dlatego wdarł się jej dupkę bez najmniejszego oporu. Wjechał głęboko. Zaskoczona dziewczyna nawet nie potrafiła zacisnąć mięśni.
-Oooooooohhhh!!! - wyrwało się z jej gardła.
Leżała rozpłaszczona jak żaba, wciśnięta w miękką poduszkę, a ja pieprzyłem ją jak jakiś szaleniec, jak jakiś zbok, który wybiegł z krzaków. Nie dawałem jej najmniejszych szans. Robiłem swoje, gnałem na oślep, na złamanie karku, do tego, co już tak niedaleko na mnie czekało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz