Szukaj na tym blogu

10 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.


9. Lolita na polowaniu.

Nim wjechałem do środka, na bardzo krótką chwilę się zatrzymałem. Tymczasem ona cofnęła swoją śliczną twarz i uwolniła moją fujarę. Teraz mogłem, przez krótką, chociaż, chwilę, zobaczyć ten niesamowity obrazek. Jej język pokryty był już białym, gęstym nasieniem. Z mojego kutasa popłynęło jeszcze kilka kropel. Buława lśniła w słońcu, dokładnie wyczyszczona jej zwinnym językiem. Napletek naciągnięty był jej rączką do samego końca. To bolało, myślałem, że za chwilę go oberwie, ale tak było cudownie.
I kolejne sekundy, kolejny krótki odcinek tego gorącego filmu, kiedy, na krótki moment, odsunęła się ode mnie. Całkowicie odsunęła się na jakieś metr, może trochę więcej i patrzyła. Tego nie zapomnę do końca życia: uchylone usta i sperma, która już opadła na jej dekolt i płynęła po piersiach obfitymi strużkami. Płynęła przez brodawki, które pociemniały i wypiętrzyły się niczym małe wulkany. W oczach tej dziewczyny była prawdziwa dzikość, chęć korzystania z życia i pragnienia doświadczenia coraz więcej. Patrzyła na mnie uważnie, jak Lolita na polowaniu.
Teraz znów się przesunęła. Stała się bardziej drapieżna. Pewne granice zostały przekroczone, nie stanowiły już bariery do dalszych, bardziej wyuzdanych i bezpruderyjnych zabaw. Śmiało chwyciła mnie za chuja u samej podstawy I skierowała wprost na swoje usta. Jeszcze raz, dokładnie oblizała. Teraz nie tylko żołądź lecz także i trzon, sprzątając z resztek mojej spermy. Później uniosła głowę i uśmiechnęła się serdecznie.
-Ha, ha, ha… wiedziałam, że tak się stanie, sąsiedzie, - powiedziała cicho.
Wielki, gruby fiut, który był już siny, a właściwie sinozielony, powoli tracił swój pierwotny turgor i smutnie zwiesił łeb. Mimo to, wciąż ściskała go mocno w swojej rączce, jakby trzymała gąbkę, którą trzeba wycisnąć z wody. Ostatnie kropelki mojego nasienia spadły wprost w otwarte usteczka tej młodej laski, a ona wszystko dokładnie połknęła.
Później znów zdawało mi się, że czas stanął w tej jednej, słodkiej chwili. Właściwie, trudno jest mi ocenić to, co się wtedy ze mną działo. Jakbym miał przeskok w świadomości. Leżałem na piachu nagi, z jeszcze mokrym fiutem, tu i ówdzie pokrytym resztkami mojego nasienia i jej śliną. To wszystko stopniowo schło w gorących promieniach słońca. Leżałem z szeroko rozsuniętymi udami, a ona siedziała między nimi. Chwyciła dłonią u samej podstawy mojego drąga, ściągając napletek do dołu, a paluszkami drugiej masowała głowicę oraz żyłę oplatającą wielki łeb. Co chwilę pochylała głowę, a z jej ust wyciekała duża kropla śliny i smarowała moje przyrodzenie.
Nie wiem, gdzie tego się nauczyła, ale sprawnie i bezproblemowo umiała postawić moją fujarę, na powrót, do pionu. Powiem szczerze, że bardzo mi to pasowało. Byłem niesamowicie podniecony. Czułem, jak ciągnie skórę na moim chuju, jak jej paluszki tańczą na mojej głowicy, a pod moją czaszką coraz mocniej wirowały diabełki. Boże, Boże, och tak, jeszcze, jeszcze! Odlatywałem w niebyt istnienia.
Wystarczyło tylko jedno spojrzenie, żeby wiedzieć, że nie mam szans na wycofanie się. Nie było możliwości, aby pozwoliła mi skapitulować, by dała mojemu żołnierzowi urlop. O nie! Przechyliła głowę na jeden bok, zmrużyła oczy i oblizała usta, na których, jeszcze niedawno była moja sperma. Ściskała i całowała sprawiając, że znów był gotowy do akcji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...