Szukaj na tym blogu

18 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.

17. Brnąłem w to coraz dalej.

To była bajka. Właściwie, trudno to wszystko opisać. To było tak nierealne, nierzeczywiste. Zupełnie tak, jak było częściowo działo się poza mną, jakbym nie we wszystkim uczestniczył. Zaliczały się do tego, między innymi, konsekwencje, które były związane z tym seksem, seksem tabu. To wszystko było tak odległe, a jednocześnie tak bardzo mnie dotyczyło.
Ja, facet mający już swoje lata, normalnie mogłem tylko pomarzyć o takich młodych, niedoświadczonych laseczkach. Tego dnia otrzymałem od życia, od losu prezent, o który, jak mi się wtedy wydawało, w ogóle nie prosiłem. Życie rozłożyło mnie na łopatki. Jednak, no cóż, w tych okolicznościach, w mojej sytuacji, raczej nie miałem powodu narzekań. Raczej należało brać to, co otrzymałem od opatrzności.
Byłem jak napalony nastolatek, jakbym miał naście lat, jakbym po raz pierwszy widział tak młode ciało. W tym momencie zachowywałem się zupełnie inaczej, niż to przystało do mojego wieku.
Przeszedłem w stronę jej pośladków. Leżała na piasku, miękko i wygodnie ułożona, niczym w czystej pościeli. Tak. Ten piasek, taki miękki i ciepły, kojarzył mi się z wygodnym łóżkiem małżeńskim. Ona sama była zaś moją kochanką, młodą, niedoświadczoną, a jednocześnie tak bardzo wyuzdaną. Przeszedłem od strony jej pośladków. Ona, jakby wyczuwając napięcie, nastrój, całą sytuację, uniosła uda wysoko do, pokazując mi wszystko, dokładnie wszystko, co miała między swoimi zgrabnymi nóżkami.
Jej cipeczka była jak wejście do jaskini: jasnoróżowe, delikatnie opuchnięte z ułożonym w trójkątny serek kanalikiem. Swoją własną głębokością zapraszała mnie do środka. Moja wyobraźnia szalała. Musiałem używać wszelkich możliwych sposobów, aby przypadkiem nie potrzeć moim świdrem o to gorące podłoże, lub też, o jakichś przypadkowy korzeń i nie strzelić. Nie chciałbym zakończyć tej zabawy w taki sposób.
Chwyciłem ją za te jędrne pośladki z dwóch stron. Kciukami rozchyliłem cipeczkę i patrzyłem, jak nadpalony szczeniak, który pierwszy raz widzi kobietę. Nie opierała się. Uniosła nogi wysoko, a ja byłem taki zboczony, taki zepsuty. Ciągnąłem na manowce tak młodą dziewczynę.
Gdyby to wszystko się wydało, jej ojciec pewnie by mnie zastrzelił tą swoją dubeltówką, którą trzymał w piwnicy. O tak, ale, mimo to, brnąłem w to coraz dalej, coraz głębiej, jak głupi wyrostek, zatracając się z tym wszystkim. Rozbierałem wzrokiem na części jej cudowną, słodką i pachnącą cipeczkę. Gapiłem się jak szpak w telewizor, nie mogąc, nawet na chwilę, oderwać swoich pożądliwych oczu. Ona tylko dyszała ciężko w oczekiwaniu na każdy kolejny ruch.
W kolejnym momencie zarzuciłem jedną jej stopę na obojczyk, natomiast drugą opuściłem swobodnie do dołu. Następnie zbliżyłem się, rosunąłem szeroko kolana, opadłem na pośladki i skierowałem swoją kiełbasę prosto w jej ciasne, wilgotne i gorące wnętrze. Przez cały czas, zginając tułów, przyglądałem się dokładnie każdej czynności, którą wykonywałem. Dopiero teraz nachyliłem czubek mojego chuja dokładnie do celu.
Rozpoznając nim jej zakamarki, przesuwałem do góry i do dołu, a później, ostrożnie wjechałem do środka. Zatrzymałem się w samym przedsionku. Od razu ogarnęło mnie cudowne uczucie gorąca. Złapałem kilka głębokich wdechów, zacisnąłem pośladki i tak, drżąc z podniecenia, jakby bojąc się wejść dalej czekałem w napięciu.
Leżała na tym piasku na wznak. Co jakiś czas starała się podeprzeć na łokciach. Później przymknęła powieki i zdawała się spać słodko wsłuchując się uważnie odgłosy swojego organizmu .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...